Zdrowa moda czy już obsesja?

food-obsession

Zdrowa moda czy już obsesja?

Chcemy odżywiać się zdrowo. Ale granica między dbaniem o to, co każdego dnia trafia na talerze (foodizm), a groźną ortoreksją (nazywaną „śmiertelnie zdrową dietą”) jest cienka. Na co warto zwrócić uwagę, aby jej nie przekroczyć?

Do Polski trafiła moda na foodizm, czyli świadomy wybór tego, co jemy. Foodiści ze zrozumieniem czytają etykiety na produktach, przeliczają kalorie, w lodówce mają jajka „zerówki” lub co najwyżej „jedynki”, rezygnują z przetworzonej żywności, unikają tłuszczu zwierzęcego, a jedzenie mięsa ograniczają do niezbędnego minimum. I wcale nie robią tego z miną cierpiętników! Przeciwnie – chętnie np. eksperymentują we własnej kuchni, przy okazji bawiąc się gotowaniem – pieką chleb, marynują mięsa, robią przetwory na zimę. Jesteś foodistką lub nią się czujesz? Świetnie! Ale… bądź czujna.

Jeśli zdrowe jedzenie staje się twoją obsesją, której podporządkowujesz całe życie, możesz być na dobrej drodze, aby zostać ortorektyczką. Tym samym wpadniesz w groźne uzależnienie, które może doprowadzić do wielu groźnych chorób, a nawet śmierci – odrzucając coraz więcej produktów (bo na własną rękę uznajesz je za szkodliwe dla zdrowia), zawierających mnóstwo cennych witamin i minerałów, wyniszczasz swój organizm…

Jestem Zdrowa… za wszelką cenę

Ortoreksja to nowe zaburzenie odżywiania o podłożu psychologicznym (tzw. choroba duszy, trzecia po anoreksji i bulimii). Jako pierwszy opisał je amerykański lekarz Steve Bartman, autor książki „W szponach zdrowej żywności”. W dzieciństwie chorował na alergie pokarmowe, więc rodzice starannie ustalali jadłospis syna, kupując przede wszystkim produkty ekologiczne i ucząc go, że od zdrowej diety zależy jego zdrowie.

Dla dorosłego Steve’a dbanie o dietę stało się obsesją… W wyniku długoletnich badań i po zdiagnozowaniu u siebie ortoreksji Steve Bartman nie miał wątpliwości: podatni na nią są perfekcjoniści oraz osoby wrażliwe, które w dzieciństwie były bardzo kontrolowane i od których wiele wymagano. Postawą żywieniową z jednej strony demonstrują swoją niezależność, z drugiej – jak we wszystkim, co robią, chcą być idealne i mieć absolutnie wszystko pod kontrolą…

W efekcie szczegółowo i precyzyjnie opracowują jadłospis na każdy dzień i nakładają na siebie reżim żywieniowy: produkt, który zawiera cokolwiek „zakazanego”, wywołuje u nich strach, więc szybko odkładają go na półkę w sklepie. Tyle tylko, że z każdym tygodniem takich produktów jest coraz więcej i więcej. Eliminują z diety cukier, sól, tłuszcze, przetwory mleczne… Zdarza się, że sami zaczynają uprawiać warzywa i przechodzą na wegetarianizm.

Rozsądek, umiar i… rozkosz

Chcesz nadal odżywiać się zdrowo, jednak bez obaw, że stanie się to twoją obsesją? Podstawą jest, jak we wszystkim, zdrowy rozsądek, umiar i wiedza. Pamiętaj, że jedzenie to przyjemność. Więc… rozkoszuj się jedzeniem!

Rzeczywiście jest sporo szkodliwych składników w żywności – ale nie daj się zwariować! Przykładem jest np. wizyta w fast foodzie. Zdarza się, że musimy tam coś zjeść. Jeśli będzie to np. kanapka z kurczakiem lub rybą – świat się nie zawali! To samo dotyczy produktów z tzw. czarnej listy. Każda z nas ma taką, co wcale nie oznacza, że rurka z bitą śmietaną czy pizza z podwójnym serem to klęska i powód do wyrzutów sumienia przez następny tydzień. „Chwila zapomnienia” to wcale nie porażka!

Jemy wszystkimi zmysłami

Dbaj nie tylko o jakość i skład potraw, ale także ich smak i wygląd. Nie rezygnuj z pieczenia czy smażenia wyłącznie na rzecz gotowania na parze. Różnorodny sposób przygotowywania posiłków to podstawa. Równie ważna jest rodzina czy znajomi, z którymi delektujesz się jedzeniem. Ortorektycy to samotnicy, jeśli chodzi o spożywanie posiłków. Rezygnują z wyjścia do restauracji, ponieważ są przekonani, że jedynie oni sami potrafią przygotować „idealny” posiłek. Zaczynają być ekspertami zdrowej kuchni, jednocześnie pouczając innych, z jakich produktów i jak należy gotować.

Zdrowa żywność wcale nie oznacza tylko i wyłącznie „ekologicznej”. To także produkty o mniejszej zawartości kalorycznej, bez barwników, konserwantów, żywność nieprzetworzona. I, co ważne, nie stawaj się foodistką z dnia na dzień: zbyt drastyczne zmiany w odżywianiu mogą wywołać naturalną, obronną reakcję organizmu. A przecież jedzenie to zdrowie. Powinno służyć nam, a nie odwrotnie.

Tekst: Beata Rayzacher

Napisz komentarz

1 comment

  1. Anulka

    Obsesja to choroba, ale większa świadomość znajomości produktu wśród kupujących może skłoni producentów do liczenia się z najnowszymi badaniami. Omijajcie syrop glukozowo-fruktozowy!!!

DARMOWY NEWSLETTER SUPERLINII!
Dowiedz się co nowego, wygrywaj nagrody w konkursach!
Nasz newsletter jest przeznaczony dla wszystkich czytelniczek Superlinii, dzięki niemu będziesz na bieżąco z tym co się dzieje w naszej redakcji.
TWOJE IMIĘ (nieobowiązkowe)
TWÓJ ADRES E-MAIL
W każdej chwili będziesz mogła zrezygnować z subskrypcji.