10958047_922718901079634_7974190698548135187_n

Jest pogodna i uśmiechnięta nie tylko w świetle reflektorów. Przyznaje, że chociaż stara się być silna, to czasem się boi, że życie ją przerośnie. Ale, jak twierdzi, nie ma problemu, którego nie da się rozwiązać. Wystarczy się z nim zmierzyć spokojnie i z rozsądkiem. Kocha sport, a stres i kłopoty zostawia na ringu. O swoich zmaganiach z codziennością opowiada nam Miss Polski, Ewa Mielnicka.

Uśmiech nie znika z Twojej twarzy. To część pracy miss, czy naturalna potrzeba?

Uśmiech to część pracy miss i chyba utarło się, że także główny atrybut. A przede wszystkim naturalna ludzka potrzeba. Wychodzę z założenia, że żyjemy zbyt krótko, żeby się smucić. Szukam powodów do śmiechu i bardzo chciałabym, żeby nikomu ich nie brakowało. Ostatnio w moim życiu pojawiło się mnóstwo pozytywnie zakręconych ludzi. Chyba mają w sobie jakieś ukryte źródła energii – to jest zaraźliwe! Kiedy moich bliskich trapi jakiś problem, robię wszystko, żeby zmienili punkt patrzenia na sprawę. Mówię wtedy: „Udowodnię ci, że twój problem nie jest wcale taki straszny”. Siadamy i rozkładamy sprawę na czynniki pierwsze. Zwykle okazuje się, że rozwiązanie jest łatwiejsze, niż mogłoby się wydawać. Poza tym uśmiech to przecież spalanie kalorii. I chyba najpiękniejszy makijaż, którym każda kobieta powinna się chwalić.

Czym zajmowałaś się, zanim pomyślałaś o udziale w konkursie?

Studiuję zaocznie dwa kierunki – dziennikarstwo i ekonomię. Poza tym od czterech lat pracuję w dziale marketingu dużej polskiej firmy. Staram się godzić cały czas wszystkie obowiązki, te stare i nowe. Konkurs Miss Polski narobił trochę zamieszania w moim życiu i przyniósł kilka wyzwań. Chcę jednak wykorzystać ten rok maksymalnie. A wszyscy wiemy, że chcieć to móc.

Nasze czytelniczki to dziewczyny i kobiety, które nierzadko zmagają się z nadmiernymi kilogramami. Miałaś kiedyś taki sam problem?

Każda z nas zawsze znajdzie kilka kilogramów, które chciałaby zgubić. Wokół czai się mnóstwo pokus kulinarnych, kolorowych reklam, zdjęć – łatwo jest zgrzeszyć. Niestety o sylwetkę trzeba dbać nawet, kiedy już uda nam się osiągnąć wymarzony wynik na wadze. Staram się jeść regularnie, pamiętam o aktywności fizycznej. Dzięki temu utrzymuję ładną sylwetkę. Przed konkursem „nosiłam na sobie” trochę więcej kilogramów. Udało się osiągnąć wymarzony efekt siłą woli i zdrowym rozsądkiem. Nigdy nie popierałam i nie będę popierała głodówek ani restrykcyjnych diet. Trzeba jeść zdrowo i z umiarem. Zawsze pamiętam o warzywach, owocach, rybach, kaszach… Kocham jedzenie za różnorodność, ale uważam na to, co jem i w jakich ilościach.

Masz jakąś kulinarną słabość?

Tatar, tatar i jeszcze raz tatar! Mogłabym jeść na okrągło. Nie potrafię też odmówić sobie domowego rosołu mojej mamy. Nie mam oporów, by poprosić o dokładkę, a nawet dwie…

Sport zajmuje ważne miejsce w Twoim życiu. Masz ulubioną dyscyplinę, czy spontanicznie wybierasz jakąś aktywność?

Chodzę na zajęcia tańca. Tańczę bardziej dla przyjemności. Wspaniale poprawia mi to samopoczucie i modeluje sylwetkę. Bardziej niecodzienną pozycją sportową w moim tygodniowym grafiku jest boks. Sporo oglądam w telewizji i trochę trenuję. To trudny sport, który wymaga maksymalnego skupienia, dodaje odwagi i buduje pewność siebie. Bzdurą jest pogląd, że nie jest to sport dla kobiet. Zachęcam wszystkie panie, żeby spróbowały.

Jesteś fanką piłki nożnej i stołecznej drużyny. Skąd ta miłość?

Miłość to troszkę za duże słowo. Zarezerwowane dla osób, które całe życie związane są z tą jedną, konkretną drużyną sportową. Lubię Warszawę. To miasto, które wiele mnie nauczyło. Warszawa uzależnia, bo tętni życiem. Ja jeszcze przed przeprowadzką interesowałam się piłką nożną. Tu znajomi zarazili mnie chodzeniem na mecze. Na każdym rogu spotykam „elkę”. Ta rodzina mnie wciągnęła. Na stadionie przy Łazienkowskiej można mnie spotkać bardzo często.

Zaangażowałaś się we współpracę z fundacją Kwiat Kobiecości. Wspólnie zachęcacie kobiety do dbania o siebie i regularnego wykonywania badań cytologicznych. Dlaczego to takie ważne?

Wiele kobiet żyje w wysokim tempie, myśli przede wszystkim o innych, często zapominając o sobie. Rak szyjki macicy to poważny problem. Statystyki państw europejskich są bezlitosne dla nas. Dziesięć Polek codziennie słyszy diagnozę, która zawsze była synonimem „mnie to nie dotyczy”. Aż pięć dowiaduje się o tym za późno… Zależy mi, aby dzieciaki mogły kochać swoje mamy, mężowie żony, rodzice dzieci, a piękne Polki były zdrowe. Przez cały rok będę namawiała panie do wykonywania badań cytologicznych. Każde badanie, które wykonają kobiety dzięki naszym spotkaniom, będzie naszym wspólnym sukcesem! Więcej o kampanii można przeczytać na stronie www.kwiatkobiecosci.pl

Zostałaś zaproszona i po prostu się zgodziłaś, czy widzisz w takich akcjach głębszy sens?

Takie akcje pokazują, że jest problem, a my mamy szansę sobie z nim poradzić. Naszym celem jest nieść nadzieję, mobilizować i edukować Polki. Nowotwór to nie wyrok. Można go wyleczyć, ale musimy sobie pomóc. Czasem trzeba się zatrzymać w tym pędzącym życiu i pomyśleć o sobie. Każdy z nas zapomina o swoim zdrowiu, kiedy je ma, dlatego należy mówić o tym jak najczęściej.

Jak zmieniło się Twoje życie po wyborach?

Zmieniło się i to bardzo. Ciągle poszukuję możliwości i  sposobów, w jakie mogę wykorzystać ten wyjątkowy czas. Mam świadomość, że przydarzyło mi się pięć minut, które minie w mgnieniu oka. Chciałabym zatrzymać ten czas na dłużej i upatruję w tym szansy na weryfikację wszystkich dotychczasowych planów. Natychmiast po finale dzień zaczął gonić kolejny. I tak minęło już kilka tygodni. Tydzień rozpoczynam od sprawdzenia skrzynki e-mailowej. Tam czeka na mnie wiadomość z biura Miss Polski z zadaniami oraz harmonogramem na siedem dni. To są głównie spotkania, wizyty, sesje zdjęciowe, czasem zdarzy się wywiad lub nagranie.

Wróćmy jeszcze do jedzenia. Zwracasz uwagę nie tylko na to, ile, ale i na to, co jesz, prawda?

Oczywiście, jestem niestety dosyć wybredna, lubię czytać składy produktów i porównywać z innymi. Być może spędzam między regałami zbyt dużo czasu, ale za to rzetelnie czytam etykiety. Jestem odpowiedzialnym konsumentem. Przyznaję, że liczę kalorie i dobieram składniki ze względu na zapotrzebowanie mojego organizmu. Eliminuję zbędne cukry i tłuszcze. Stawiam na jakość. Muszę też zdradzić, że jak każdemu zdarza mi się poszaleć i przygotować filmowy wieczór ze wszystkimi niezdrowymi dodatkami, jakie człowiek może sobie tylko wymarzyć. Trzeba sobie wybaczać i pilnować, aby takie wybryki nie zdarzały się zbyt często.

Czy można pogodzić aktywny tryb życia ze zdrowym odżywianiem?

To bardzo trudne, ale oczywiście możliwe. Największym wyzwaniem jest przewidywanie harmonogramu dnia i znalezienie chwili przerwy na posiłek. Dbam o to, by zjadać regularnie pięć posiłków i namawiam do tego także swoich bliskich. Staram się przygotowywać posiłki wcześniej. Jeśli wiem, że czeka mnie ciężki dzień, zabieram do torebki dodatkowe owoce – najczęściej jabłka albo banany. Zwykle kiedy dopada nas głód i nie mamy niczego pod ręką, sięgamy po prostu po niezdrowe przekąski. Kiedy mamy ze sobą owoce, sprawa staje się dużo łatwiejsza.

A jak to jest z tym boksem? Rękawice to chyba taka metafora siły, ale i zdrowej, sportowej rywalizacji.

To trudny, kontaktowy sport, do którego potrzeba rzeczywiście wiele siły – nie tylko ciała. Każdy sport dużo wnosi w życie człowieka. Moje treningi są amatorskie, choć mam trenera. Nigdy jednak nie zdecyduję się na prawdziwą walkę na ringu. Na treningach bokserskich ćwiczę mocniej niż na siłowni. Myślę, że boks kształtuje nie tylko moje ciało, ale też charakter. Kiedy mam stresujący dzień lub sytuację albo dopada mnie zwykła ludzka złość czy słabość, lubię się w ten sposób wyładować. Po treningu nadchodzi odprężenie i satysfakcja. To pomaga mi w trudnym i nerwowym świecie.

Czujesz się silną kobietą?

Niestety nie zawsze. Ostatnio zostałam przecież wrzucona na głęboką wodę. Pierwszy raz zetknęłam się z nasileniem komplementów, ale również często krytyką. Codziennie uczę się radzić sobie z nowym światem. Boję się wielu rzeczy. Niestety większości z nich nie można zobaczyć. Wolę się motywować, aby żyć odważnie. Nie boję się jutra i to może sprawiać, że w jakimś sensie czuję się silną kobietą.

Napisz komentarz