Człowiek lubi drogę na skróty. Jeśli jest szansa, że można się odchudzić bez wyrzeczeń, to każdy chętnie z takiej możliwości korzysta. W aptece znajdziemy szereg preparatów mających wspomagać odchudzanie. Zostały dopuszczone do obrotu, więc nie powinny być szkodliwe. Ale czy są skuteczne?

Na rynku leków jest mnóstwo medykamentów, parafarmaceutyków i suplementów diety, których producenci zapewniają, że stosując je, pozbędziemy się nadmiaru kilogramów. Czy jednak samo łykanie tabletek jest w stanie nas odchudzić?

Podział leków hamujących łaknienie

Leki stosowane w leczeniu otyłości dzielone są zwykle na kilka kategorii. Te na receptę działają silniej niż pozostałe, ale dają zwykle więcej skutków ubocznych. W tej grupie preparatów wyróżnia się najczęściej dwie kategorie: leki działające ośrodkowo i obwodowo.

Z kolei leki dopuszczone do sprzedaży OTC nie mają ustalonego, ogólnie przyjętego podziału. Dlatego w aptekach i zielarniach znajdziemy preparaty o różnych mechanizmach działania. Będą tam zarówno preparaty pęczniejące w żołądku i rozpychające go (co zwiększa uczucie sytości), środki o działaniu przeczyszczającym lub odwadniającym (co zmniejsza masę ciała) oraz takie, które przyspieszają metabolizm lub zwiększają zużycie energii przez organizm (tzw. termogeniki).

Niechlubna przeszłość

Leki anorektyczne o ośrodkowym mechanizmie działania to grupa preparatów o właściwie historycznym znaczeniu, gdyż żaden z jej przedstawicieli nie jest obecnie dostępny w aptekach z racji utraty rejestracji tak w Polsce, jak
i w Unii Europejskiej. Z oficjalnej sprzedaży na przestrzeni ostatnich kilkunastu lat wycofano:
– preparaty z sibutraminą (Meridia, Afibron, Lindaxa 15, Obesan, Zelixa),
– preparaty z chlorfenterminą (Avipron),
– preparaty z dexfenfluraminą (Isolipan),
– preparaty z fenfluraminą (Ponderax, Ponflural),
– preparaty mazindolu (Teronac, Mazindol),
– preparaty z katyną (Miniscap, Antiadipositum X),
– preparaty z klobenzoreksem (Dinintel),
– preparaty z mefenoreksem (Rondimen),
– preparaty z fenproporeksem (Fenproporex),
– preparaty z levopropylhexedryną (Eventin),
– preparaty amfepramonu (Tenuate Retard, Regenon).
Stało się tak w wyniku zgłaszania przez lekarzy dużej liczby działań niepożądanych. Na polskich forach internetowych (http://vitalia.pl) nadal możemy przeczytać wpisy o działaniach ubocznych dwóch najbardziej znanych leków działających ośrodkowo, Zelixy i Meridii: „Stosowałam i Meridię, i Zelixę, i po obu tych lekach miałam deprechę. Za pierwszym razem po 3 tygodniach stosowania Zelixy schudłam 8 kg, ale po kolejnych 2 miesiącach przybrałam 15, a normalnie jadłam, bez żadnych kalorycznych potraw. Meridia nic mi nie pomogła! Nie tylko miałam depresję i ciągle płakałam, ale oprócz tego przy obu lekach wypadały mi włosy, miałam problemy z wypróżnianiem, ziemistą skórę, nabawiłam się anemii, bolała mnie głowa, cierpiałam na bezsenność, trzęsły mi się ręce – słowem, same skutki uboczne”.

Zamieszanie z Meridią i jej generykami

Meridia zawierająca sibutraminę i jej handlowe odpowiedniki (Afibron, Lindaxa 15, Obesan, Zelixa) wycofano po tym, jak w listopadzie 2009 r. ujawniono wyniki 6-letniego badania SCOUT przeprowadzonego na grupie 10 tys. pacjentów, które wykazało wzrost (do 11,4%) ryzyka wystąpienia zawału mięśnia serca, udaru mózgu i zatrzymania czynności serca lub zgonu z przyczyn sercowo-naczyniowych u pacjentów po 54. r.ż., którzy przyjmowali sibutraminę, a jednocześnie byli obciążeni chorobą układu krążenia i/lub cukrzycą typu 2.

Mimo że wyniki badań dostępne były już w 2009 r., biurokratyczne procesy spowodowały, że dopiero 21 stycznia 2010 r. Komitet ds. Produktów Leczniczych Stosowanych u Ludzi przy Europejskiej Agencji Leków w Londynie zalecił zawieszenie pozwolenia na dopuszczenie do obrotu sibutraminy na rynkach Unii Europejskiej, a nasz Nadzór Farmaceutyczny otrzymał w tej sprawie pismo z Urzędu Rejestracji 5 marca 2010 r. i w tym samym dniu wstrzymał obrót lekiem na terenie kraju. To jednak nie jest jeszcze koniec tej historii – 19 kwietnia 2010 r. producent Meridii poinformował Głównego Inspektora Farmaceutycznego o własnej decyzji wycofania leku z obrotu.

W tej sytuacji Nadzór Farmaceutyczny wydał 21 kwietnia 2010 r. kolejną decyzję o całkowitym wycofaniu z obrotu wszystkich postaci i dawek Meridii.

Między Europą a Ameryką

Często okazuje się, że zdania uczonych są podzielone, więc pomimo zastrzeżeń Europejskiej Agencji Rejestracyjnej (EMEA), analogiczna Amerykańska Agencja (FDA) nie wycofała z obrotu w USA sibutraminy. Dlatego w sklepach internetowych nadal można kupić ten lek i zażywać go w Europie, nie będąc świadomym ryzyka związanego z jego stosowaniem. Co gorsza sibutramina jest sprzedawana także w internecie pod postacią chińskiego preparatu Meizitang lub Meizitanc.

Moim obowiązkiem jest więc przestrzec, że badania laboratoryjne wykazały, że środek ten nie zawiera naturalnych składników, o których możemy przeczytać na jego opakowaniu, tylko sibutraminę i to w dawce 25 mg, czyli o 66% większej niż dopuszczalna maksymalna dawka Meridii. Sibutramina (nawet u osób nie chorujących na serce) może powodować m.in.: bóle głowy, uczucie osłabienia, bóle pleców, nerwowość, katar, bezsenność, objawy grypopodobne, przyśpieszenie akcji serca, nadciśnienie, stany depresyjne, silne bóle kości, sztywność mięśni.

Od 1998 do 2003 r., według różnych źródeł, na świecie zanotowano po stosowaniu sibutraminy ok. 400 poważnych przypadków zatruć oraz 49 zgonów. Jeżeli więc ktoś będzie proponował Państwu zakup tych farmaceutyków poprzez sklepy internetowe, jednocześnie powołując się na pozytywne przepisy rejestracyjne w innych krajach, proszę dla własnego dobra ich nie kupować!

Mechanizm działania ośrodkowych leków anorektycznych

Leki działające ośrodkowo hamują w szczelinie synaps nerwowych w mózgu wychwyt zwrotny serotoniny, noradrenaliny i dopaminy. Co to powoduje? Wspomniane neuroprzekaźniki łączą się z receptorami odpowiedzialnymi za przekazywanie sygnałów do komórek docelowych. Im dłużej te substancje znajdują się w szczelinie synaptycznej oraz im jest ich tam więcej, tym bardziej efektywne jest ich działanie na znajdujące się w postsynaptycznej błonie komórki nerwowej receptory. Co to ma wspólnego z jedzeniem? Im więcej neuroprzekaźników jest w szczelinie synaptycznej, tym bardziej czujemy się syci, ponieważ za pobudzenie uczucia sytości jest odpowiedzialny wpływ serotoniny na receptory 5HT2A i 5HT2, a noradrenaliny na receptory B1.

Niestety wymienione typy receptorów znajdują się również w zakończeniach nerwowych w obwodowym układzie nerwowym (poza mózgiem), stąd ich liczne i niebezpieczne działania niepożądane na obwodzie, np. zaburzenia pracy serca.

Leki o obwodowym mechanizmie działania

Do leków o obwodowym mechanizmie działania dostępnych w większej dawce na receptę lekarską, a w dawkach zmniejszonych w sprzedaży odręcznej należą preparaty zawierające orlistat. Na naszym rynku będą to: Xenical zawierający 21, 42 lub 84 kapsułki 120 mg na receptę i Alli w kapsułkach 60 mg, dostępny w sprzedaży odręcznej. Ich działanie polega na hamowaniu aktywności lipazy trzustkowej, enzymu uczestniczącego w trawieniu tłuszczów. Gdy strawimy mniej tłuszczu, część się nie wchłonie, tylko zostanie wydalona ze stolcem.

Badania przeprowadzone z użyciem Xenicalu wykazały, że osoby zażywające ten lek przez rok i przestrzegające diety o obniżonej kaloryczności traciły niemal dwukrotnie więcej kilogramów niż osoby stosujące jedynie dietę. Badania z preparatem Alli wykazały z kolei, że na każde 2 kilogramy zrzucone dzięki stosowaniu niskokalorycznej i niskotłuszczowej diety, Alli pomaga schudnąć kolejny kilogram. Mamy więc dwa dowody na to, że stosowanie leku ułatwiającego odchudzanie jest skuteczne, gdy połączymy go z dietą.

Orlistat ma też jednak niewielkie działania uboczne: biegunki tłuszczowe, wzdęcia i nietrzymanie stolca. Z reguły im więcej tłuszczów jemy, tym łatwiej o tłuszczową biegunkę w przypadku stosowania orlistatu. Wydalając masowo tłuszcze, pozbywamy się też witamin A, D, E, K, które w tłuszczach są rozpuszczalne i razem z nimi wchłaniane. Dlatego tych leków nie można długo stosować.

Nieudana nowość

Modnym preparatem, który dzięki polskim emigrantom przywędrował z Anglii nad Wisłę (pomimo braku rejestracji w Polsce), jest rimonabant, sprzedawany pod nazwą Acomplia. Lek ten jest selektywnym antagonistą (blokerem) receptora kannabinoidowego CB1. Receptor CB1 zlokalizowany jest w mózgu, tkance tłuszczowej, mięśniach szkieletowych, wątrobie i innych narządach. Acomplia blokuje obwodowe i centralne receptory CB1 i w ten sposób wpływa na zmniejszenie masy ciała, obwodu w talii, poprawia profil metaboliczny i zwiększa stężenie cholesterolu frakcji HDL.

Od czerwca 2006 r. rimonabant (Acomplia) był dopuszczony do obrotu na terytorium Unii Europejskiej, ale w październiku 2008 r. Europejska Agencja Leków odradziła jego przepisywanie pacjentom i preparat został wycofany. Dlaczego? Okazało się, podobnie jak w przypadku Meridii, że dłuższe stosowanie ujawniło skutki uboczne, których nie było widać w trakcie badań przedrejestracyjnych. Acomplia została wycofana z aptek w krajach UE, gdy okazało się, że po kuracji nią pacjenci popadali w depresję, a nawet odbierali sobie życie.

WARTO WIEDZIEĆ

Niezdrowe dietetyczne skrajności

Jak to zwykle w życiu bywa, popadanie w skrajności okazuje się niezdrowe lub wręcz niebezpieczne dla życia. Badania naukowe od lat wykazują, że zarówno bezmyślne łykanie tabletek odchudzających, jak również katowanie organizmu głodówkami lub stosowanie restrykcyjnych diet nie jest obojętne dla naszego zdrowia, pomimo że każda z tych czynności przynosi chwilowy efekt. Np. modna ostatnio dieta Dunkana (oparta na książce Pierre’a Dunkana pt. „Nie potrafię schudnąć”) jest dietą wysokobiałkową, która zmusza nerki do nadmiernej filtracji i usuwania z krwi zbędnego nadmiaru aminokwasów. A ponieważ nerki są narządem, który późno daje znać o swoich uszkodzeniach, osobiście znam przypadek młodego człowieka, który po zastosowaniu tej diety najpierw schudł 25 kg, ale potem stał się najmłodszym pacjentem na sali dializ w swojej miejscowości.

Rola termogeników w odchudzaniu

Ciekawą grupą leków wspomagających odchudzanie są termogeniki. Podwyższają one temperaturę ciała i zamieniają energię z tkanki tłuszczowej na energię cieplną. Od lat stosują je sportowcy, którzy muszą utrzymywać małą ilość tkanki tłuszczowej, np. kulturyści, bokserzy.

Termogeniki to grupa pośrednia pomiędzy preparatami naturalnymi a syntetycznymi, dlatego że najczęściej w każdej tabletce lub kapsułce znajdujemy mieszaninę zarówno związków naturalnych, jak i syntetycznych. Naturalnymi składnikami są najczęściej wyciągi z roślin, które mają własności nasilające termogenezę (pieprz, papryka, imbir, gorzka pomarańcza, kofeina zawarta w zielonej herbacie, guarana). Składnikami niepochodzącymi z roślin będą najczęściej niektóre związki pochodzenia organicznego i substancje mineralne. Najczęściej spotykane to np. L-karnityna (Bio-Karnityna, L-Karnityna, Slim Lady, Polovital Karnityna, Super Fat Burner, Olimp L-Karnityna), która pełni rolę w transporcie kwasów tłuszczowych z cytozolu do mitochondriów oraz bierze udział w usuwaniu z mitochondriów średnio- i krótkołańcuchowych kwasów tłuszczowych, mających w nadmiarze toksyczne działanie.

Z kolei Pikolinian chromu reguluje metabolizm glukozy i zmniejsza łaknienie, dlatego nazywany jest również poskramiaczem apetytu. Polecanym „spalaczem” tłuszczów jest też kwas linolowy CLA (Slim Lady, Oenobiol Femme 45, S-Line System, CLA plus chrom). Przyśpiesza on przemianę tłuszczów w energię i zapobiega gromadzeniu się jego zapasów, przy jednoczesnym zwiększeniu tkanki mięśniowej. Ponadto do tych preparatów dodawane są często katechiny i L-tyrozyna.

Typowymi termogenikami są: Olimp Therm Line, Super Fat Burner, Bio-Chrom, Bio-Slim, Tonidraine Tonic.

Na biochemii też można zarobić

Ostatnim krzykiem mody stały się preparaty nie będące termogenikami, ale działające na zasadzie blokowania lub zmniejszenia wchłaniania konkretnych składników z pożywienia. Np. preparaty zawierające kwas chlorogenowy ACG (np. Metod Draine Minceur), których działanie polega na hamowaniu aktywności enzymu glukozo-6-fosfatazy, który znajduje się m.in. w wątrobie. Enzym ten jest odpowiedzialny za zwiększanie stężenia glukozy we krwi. Zahamowanie aktywności glukozo-6-fosfatazy powoduje wolniejsze uwalnianie glukozy do krwi. Dzięki temu potrzeby energetyczne organizm musi zaspokajać z energii nagromadzonej w postaci tkanki tłuszczowej. Kwas chlorogenowy ACG zmniejsza więc wchłanianie cukru i przyśpiesza spalanie tłuszczu.

Ciekawostką biochemiczną są też preparaty zawierające kwas hydroksycytrynowy – HCA (Slim Lady, Combi-Slim 4 Active, Slimitin Man, Slimitin Woman) i kwas gymneminowy, które należą do inhibitorów amylazy, zmniejszających wchłanianie glukozy i blokujących powstawanie tłuszczów z węglowodanów.

Leki pochodzenia naturalnego

Największą grupą preparatów pomagających walczyć z otyłością i nadwagą są leki pochodzenia naturalnego. Zawierają one zioła lub ekstrakty z ziół o działaniu przeczyszczającym, pęczniejącym i wypełniającym żołądek.
Preparaty o składowej przeczyszczającej zawierają głównie antrazwiązki z kory kruszyny, korzenia rzewienia, liścia senesu, polisacharydy z babki płesznika lub wyciągi z aloesu, które – działając przeczyszczająco – przyspieszają wydalanie nadmiaru pożywienia z organizmu, częściowo usuwając również nadmiar wody. Niestety, często podrażniają przewód pokarmowy oraz mogą powodować biegunki i w efekcie całkiem rozregulować proces trawienia. Dlatego wychodzą z użycia w kontekście odchudzania, co nie przeszkadza stosować je doraźnie jako leki wyłącznie przeczyszczające. Do tej grupy należą np. Regulavit, Figura 1, Figura 2, Sylax.

Preparaty z drugiej grupy zawierają głównie zwiększoną ilość błonnika (np. Redusan Fiber, Redusan Mineral) lub glukomannanu (Bioslank), który zwiększa swoją objętość 200-krotnie, wypełniając żołądek, co usuwa na jakiś czas uczucie głodu. Ponadto w ich skład wchodzi również często wyciąg z ananasa, zawierający błonnik oraz bromelinę, która ułatwia trawienie
białek, co także hamuje łaknienie. Stosując te preparaty musimy jednak pamiętać, że nadmiar błonnika może wywołać wzdęcia, bóle brzucha, biegunki, a co gorsze – utrudnia przyswajanie soli mineralnych: związków cynku, wapnia lub żelaza.

Inne wypełniacze pęczniejące w żołądku to preparaty zawierające galaktomannan, ksantan, pektyny, agar-agar oraz wyciągi z jabłek, buraków, fasoli, słonecznika lub alg. Leki te mogą także powodować zjawisko adaptacji, polegające na stopniowym przyzwyczajeniu się żołądka do zwiększonej objętości, co początkowo na drodze odruchowej hamuje łaknienie w mózgu, ale później skutkuje tym, że chcąc uzyskać poczucie sytości, musimy dostarczyć większą ilość pokarmu niż przed „leczeniem”.
Z kolei lekami pochodzenia naturalnego o działaniu zbliżonym do termogeników będą te, które zawierają ekstrakty z kofeiną, guaraną i zieloną herbatą.

Dużym wzięciem cieszą się też preparaty homeopatyczne zawierające wyciągi z morszczynu (Fucus Complexe Lehning nr 111), który dostarcza tarczycy jod do syntezy hormonów przyspieszających metabolizm. Ostatnie badania naukowe nie potwierdziły jednak działania odchudzającego i zwiększonej syntezy hormonów tarczycy po zastosowaniu kuracji wyciągami z morszczynu.

Nadal polecane jest natomiast stosowanie chitosanu (pozyskiwanego ze zmielonych pancerzyków skorupiaków morskich – krabów i krewetek). Jest on źródłem naturalnego włókna pokarmowego, które samo nie ulega trawieniu, natomiast ogranicza trawienie tłuszczów. Chitosan działa na zasadzie pułapki: w kwaśnym środowisku żołądka tworzy żel wyłapujący cząsteczki tłuszczów. Ponieważ nie ulega przemianom, umożliwia całkowite wydalenie ich z organizmu. Przyjmuje się, że 3 g chitosanu pochłaniają ok. 8 g tłuszczów.

Ale i tym razem okazuje się, że nie ma róży bez kolców, ponieważ badania wykazały, że chitosan skutecznie wspomaga kuracje odchudzające, ale tylko łącznie z dietą i aktywnością. Jest on też środkiem, który reguluje ciśnienie krwi, ale nie wolno zażywać go latami. Przedawkowanie grozi kłopotami ze wzrokiem lub skórą, gdyż ogranicza on przyswajanie niezbędnych dla organizmu nienasyconych kwasów tłuszczowych i utrudnia wchłanianie witamin rozpuszczalnych w tłuszczach (A, E, D). Preparaty z chitosanem to: Chitinin Extra, Chitinin, Olimp Chitosan, Redufat, Chitobon, Slim 15.

Warto czy nie warto?

Odchudzanie nie polega jedynie na łykaniu tabletek. Dotychczasowe doświadczenia potwierdzają, że gdy przestaniemy je zażywać, kilogramy powrócą, niekiedy z nawiązką. Istotna jest zmiana nawyków żywieniowych, położenie nacisku na właściwą dietę i ruch, zaś farmaceutyki mogą i powinny być jedynie pomocnym dodatkiem.

Odchudzanie nie polega na pozbyciu się z organizmu wody ani przyśpieszaniu trawienia, tylko na zużyciu przez organizm zgromadzonych zapasów, a tego nie można uzyskać bazując na środkach farmakologicznych. Gdybyśmy zresztą czytali ulotki od początku do końca, to byśmy o tym wiedzieli, gdyż na większości z nich jest informacja mówiąca o tym, że zażywając preparat trzeba równocześnie przestrzegać diety niskokalorycznej i zwiększyć wysiłek fizyczny.

W dodatku nie wszystkie leki wspomagające odchudzanie nadają się dla każdego, różnimy się bowiem typem metabolizmu, rodzajem otyłości, ilością i jakością komórek tłuszczowych. Poza tym są sytuacje i choroby, w których nie powinno się lub nie wolno zażywać takich leków. Np. tych działających ośrodkowo nie mogą brać osoby ze skłonnościami do depresji, a preparatów z błonnikiem osoby z poważnymi chorobami jelit. Kobietom w ciąży, nawet całkowicie zdrowym, nie wolno w ogóle stosować takich leków. Zażywając preparaty wspomagające odchudzanie wybierajmy więc te, bezpieczne i odpowiednie dla naszego organizmu.