• Blogi
  • Ćwiczenia
  • Diety
  • Kluby puszystych
  • Listy
  • Metamorfozy
  • Moda
  • Psychologia
  • Inne
    • Anoreksja i bulimia
    • Nadwaga/otyłość
    • Ośrodki odchudzania / SPA
    • Pomiary masy ciała
    • Preparaty odchudzające
    • Pytania i odpowiedzi
    • Zabiegi odchudzające

Czerwiec nr 6/2012
  • Wydania online
  • Najnowszy numer
  • Prenumerata
  • Kontakt

W tym wydaniu również

  • Ile zjesz za 100 kalorii?
  • Nie igraj z alergią
  • Kobieta z balonikiem: happy end
  • Tajemnica Diamondów
  • Piękna po 50.
  • Sport dobry dla pupy
  • Metody na głody
  • Jak zmienić życie zgnuśniałych indywidualistów
  • Trzeba wyzwolić impuls
  • Może być duża, byle zadbana!
  • więcej w tym wydaniu

Ja wam pokażę!

Superlinia, 2/2009
  • 49kg w dół!
  • Przed, fot. zbiory prywatne
więcej zdjęć
W wieku 36 lat ważyłam prawie 150 kg. To straszne, ale tak było. Obwiniałam wszystkich za to, co się ze mną dzieje, tylko nie siebie. Potrzebny był wstrząs, żebym mogła to zrozumieć.

Dojrzałam wreszcie do tego, żeby opisać moje zmagania z ogromną otyłością, do której sama doprowadziłam. Do konkursu „Chudnij z nami 2008" startowałam z wagą 101 kg. W trzy miesiące zeszłam do 94,5 kg. Nie było łatwo, bo czasem zjadłam coś zakazanego, a po pracy to nawet palcem nie chciało mi się kiwnąć, a co dopiero mówić o ćwiczeniu.

Przecież jadłam ociupinkę
Jak chyba większość otyłych, zawsze miałam wytłumaczenie przybierania na wadze. A to zła przemiana materii, to hormony itp., itd. Bo cóż ja takiego jem? Troszkę śniadania, obiad  i ociupinkę kolacji. A co między tymi posiłkami? Paczka paluszków, tabliczka czekolady, kilka batonów, 1/2 kg ciastek do kawy, drożdżówka... Owszem, był czas, że miałam sukcesy. Kiedy była moda na Slim Fast, udało mi się pozbyć 25 kg. Tak się cieszyłam, że w ciągu następnych trzech miesięcy przybrałam prawie 35! Nie napiszę, że pod wpływem „SuperLinii"  zaczęłam się odchudzać, bo to by było kłamstwo. Od samego czytania się nie schudnie. Musiał nastąpić jakiś wstrząs, żebym wzięła się za siebie - i tak się też stało. Pod koniec 2006 roku zdiagnozowano u mnie kamienie w woreczku żółciowym. Trafiłam do chirurga i zaczęło się. To był jeden z gorszych okresów w moim otyłym życiu.

Co jest nie tak?
Znajomi byli przyzwyczajeni do mojego wyglądu, więc nie czułam inności, za to lekarze byli szczerzy do bólu. Brutalnie mi uświadomili, że sama doprowadziłam się do takiego stanu! Byłam tak wściekła, że postanowiłam schudnąć. Tym bardziej że czekała mnie następna operacja i prawdopodobieństwo spotkania z tymi samymi lekarzami. Powiedziałam sobie: ja wam pokażę! Lekarka zaproponowała mi konsultację u endokrynologa. Zdiagnozowano u mnie chorobę tarczycy. Jeszcze bardziej mnie to zmotywowało. Przed operacją 1 stycznia 2007 r. ważyłam 142,5 kg. Do pierwszej wizyty u endokrynologa udało mi się schudnąć 20 kg, a dzisiaj ważę 49 kg mniej. Dalej walczę z kilogramami. Całkowicie zmieniłam sposób odżywiania. Zmniejszyłam porcje. Na początku jadłam na dziecinnym talerzyku, który jest podzielony na trzy części (polecam tę metodę). Całkowicie zrezygnowałam ze słodyczy, lodów, ograniczyłam produkty mączne i ziemniaki.


Walka o życie
Ostatnio moja lekarka powiedziała, że nie można być niewolnikiem diety, jesteśmy ludźmi i mamy swoje słabości. I ja nie jestem święta i pozwolę sobie czasem na jakiś wyskok. Za to następnego dnia trzymam bardziej rygorystyczną dietę, bo kalorie same się nie ulotnią. Ciężko pracuję nad tym, żeby nie dopadł mnie efekt jojo. To by była porażka. Kiedyś siedziałam w domu, bo wstydziłam się gdziekolwiek wyjść. Dzisiaj chętnie idę na spacer, umawiam się ze znajomymi. Odchudzanie jest jak walka z alkoholizmem. Ja też jestem nałogowcem, ale w gorszej sytuacji, bo bez alkoholu można żyć, a bez jedzenia nie. Dzięki szczerości lekarzy spojrzałam na siebie krytycznie i zaczęłam walkę o swoje zdrowie i życie. Zmieniłam drastycznie siebie. Mam nadzieję, że uda mi się schudnąć do 80 kg, choć wiem, ile mam lat i są pewne granice, których nie przeskoczę.

Gabriela


Droga „SuperLinio"
Dziś dostałam Dyplom udziału w Konkursie odchudzania. Nie zdawałam sobie sprawy, jak wiele on dla mnie znaczy. Powieszę go w ramce w centralnym miejscu, żeby mi przypominał, co przeszłam w ciągu tych dwóch lat i co osiągnęłam. Dopiero teraz dotarły do mnie słowa lekarza: „Może dzięki temu, że pani schudła, uratowała pani swoje życie?". Chciałabym za pośrednictwem „SuperLinii" podziękować wszystkim, którzy mnie wspierali w tej walce. Mojej rodzinie, pracownikom przychodni, a w szczególności chirurgowi, który mnie zmotywował do odchudzania (dobitnie mówiąc, co myśli o mojej otyłości). I mojej pani doktor - lekarzowi rodzinnemu oraz pani endokrynolog, które nadal wciąż bardzo mnie wspierają.
Gabriela

Dodaj komentarz

Komentarz
Podpis
Email
(nie zostanie wyświetlone, tylko do wiadomości redakcji)
 

Superlinia.pl © 2012 | Polityka prywatności

  • O nas|
  • Diety|
  • Ćwiczenia|
  • Kontakt