Prawie połowa dorosłych i niemal co piąte dziecko w Holandii ma nadwagę. Z otyłością zmaga się ok. 12 proc. Holendrów. Ponieważ skala zjawiska się nasila, holenderski rząd postanowił działać. Na początek chce zmienić złe nawyki żywieniowe w rodzinach. W 2005 roku powołano w Holandii Ogólnokrajowe Porozumienie o nazwie Convenant Overgewicht (wyraz „overgewicht" oznacza nadwagę). Dziś skupia ono dwadzieścia instytucji i organizacji, placówki naukowe, oświatowe, stowarzyszenia producentów i konsumentów. W jego działanie zaangażowały się aż trzy ministerstwa. Ogólnokrajowe Porozumienie przygotowuje i koordynuje liczne kampanie, które kieruje głównie do dzieci i ich rodziców. Rodzice, ponieważ od nich w znacznym stopniu zależą prawidłowe nawyki dotyczące zdrowego stylu życia dzieci. Dzieci, bo to one mają szansę przyswojenia sobie tych nawyków na stałe.
Przyczyna - bogactwo
Postulat zwiększenia wysiłku fizycznego to jednak tylko wycinek generalnego problemu, z którym rząd pragnie się uporać. Jest nim, mówiąc najprościej, gnuśność Holendrów. Tradycyjne, zgodne z nakazami protestantyzmu skromne, pełne wysiłku i wyrzeczeń życie ustępuje na rzecz wygody i łatwych przyjemności. Początki tych zmian sięgają lat sześćdziesiątych, kiedy nastąpił szybki wzrost zamożności. Wszechobecny kiedyś na ulicach rower zmienił się w motorower, a motorower w samochód. Proste, przygotowywane w domach posiłki zaczęły być coraz częściej wypierane przez hamburgery, pizzę i frytki, a także słodkie przysmaki, po które zaczęto sięgać na co dzień, bez zwyczajowych dawnych ograniczeń.
Coraz więcej kobiet pracuje i coraz więcej osób żyje pojedynczo, wzrósł więc popyt na gotowe zestawy obiadowe. Piwo traktowane jest teraz jak zwykły napój, który Holendrzy popijają w chwili relaksu przed telewizorem.
Te i inne tego typu zmiany towarzyszące wzrostowi nadwagi i otyłości postrzegane są w Holandii jako konsekwencje nowego modelu życia, który polega na dogadzaniu sobie na wszelkie możliwe sposoby i unikaniu wysiłku fizycznego. Specjaliści różnych dziedzin zastanawiają się teraz, jak to zmienić i wprowadzić zdrowszy styl życia, który będzie zarazem... tańszy dla państwa. Holenderskie media poinformowały ostatnio, że leczenie chorób spowodowanych paleniem papierosów, nadużywaniem alkoholu i nadwagą obciążają budżet kwotą 7,6 miliarda euro rocznie!
Indywidualista wyczaruje swoje smaki
Ale zmiana modelu życia to zadanie niesłychanie trudne, także z powodu charakteru Holendrów. Zdaniem psychologów społecznych, do tak zaciekłych indywidualistów, jakimi są Holendrzy, nie przemawiają nakazy ani zakazy. Szanse ma jedynie metoda stwarzania zachęcających wzorów. Takich, które będą wydawały się na tyle atrakcyjne, by przeciętny mieszkaniec Holandii chciał je naśladować.
Na przykład w ramach „Tygodnia Smaku" nie postulowano wprost: „Odstaw gotowe zestawy obiadowe!", ale zachęcano: „Sam wyczaruj w kuchni niepowtarzalne swoje smaki".
„Niskokaloryczne" Snickersy
Metoda małych kroków dotyczy też producentów, czasem w humorystycznie niewielkim wymiarze. Największa na świecie fabryka wyrobów czekoladowych Mars w Brabancji (produkuje 30 milionów batoników dziennie) zamierza „odchudzić", czyli zmniejszyć wartość energetyczną niektórych odmian batoników Mars i Snickers - o 10 kalorii! Dyskretne zachęty kierowane są też do klientów w supermarketach. Stowarzyszenie „Wybieram świadomie" pewne produkty oznacza etykietą ze swoim logo. Jest to zwykle żywność niskokaloryczna, o obniżonej zawartości cukru np. półtłuste bio-mleko oraz gruboziarniste bezcukrowe herbatniki.
Czy Holendrzy schudną?
Czasami mam wątpliwości. Mimo działań rządu i licznych instytucji coraz więcej osób ma nadwagę. Są zwykle modnie i elegancko ubrane, bo większość sklepów i domów sprzedaży wysyłkowej proponuje odzież w rozmiarach 54-56.




