Kto nie zna przykrego uczucia ssania w żołądku, gwałtownego pogorszenia samopoczucia, migren? To objawy głodu, stanu, który dezorganizuje pracę organizmu. Efekt? Zaburzenia pracy ośrodka głodu i sytości i problemy z nadmiernym apetytem, wahania nastroju, tycie i zaburzenia hormonalne.
Jeść albo nie jeść
Głód towarzyszy apetytowi, choć nie zawsze. Zdarza się, że zaraz po obiedzie masz apetyt na łososia czy tabliczkę czekolady. Potrzeby żywieniowe to „sprawka" kory mózgowej i „głównego komputera" - ośrodka głodu i sytości, który znajduje się w podwzgórzu. To one przetwarzają mnóstwo szczegółowych informacji na temat twojego układu pokarmowego (np. czy jest on wypełniony, czy nie) oraz analizują dane o zapasach paliwa dla komórek. Układ głód-sytość-organizm działa na zasadzie sprzężenia zwrotnego i jest sterowany automatycznie przez mózg. Zapach i widok jedzenia pobudzają ośrodek głodu. Z kolei ośrodek sytości sprawdza, co dzieje się w przewodzie pokarmowym, na jakim etapie jest proces trawienia oraz ile energii potrzebują komórki. Wszystkie te dane wędrują włóknami nerwów obwodowych do mózgu. Tu dokonuje się analiza danych oraz powstaje decyzja - jeść czy nie jeść. Uczucie głodu może też pojawiać się automatycznie w związku z porą posiłku (mechanizm ten odkrył i wyjaśnił wielki fizjolog Pawłow).
Głód pojawia się też, kiedy spada poziom glukozy we krwi (o 10-15 %) oraz występują wahania stężenia insuliny. Jeśli powtarza się to często w ciągu doby, może wprowadzić kompletny chaos informacyjny pomiędzy ośrodkiem głodu i sytości. Grozi to utratą kontroli nad apetytem. Najlepszą strategią jest więc niedopuszczenie do uczucia głodu. Powinnaś więc jeść co 2-3 godziny. Wtedy nie wystawiasz organizmu na stres, zwolnienie metabolizmu i produkcję hormonów odpowiedzialnych za gromadzenie zapasów w postaci tkanki tłuszczowej.
Hormonalne (dez)informatory
Głód może zaburzyć pracę hormonalnych systemów informacyjnych. Na przykład z powodu błędnego odczytywania informacji o hormonach wydzielanych w trakcie procesu trawienia. Cholecystokininy wydzielane w ścianie jelita cienkiego informują podwzgórze, że żołądek jest pełny. Gdy sygnał ten nie dociera do mózgu albo nie jest tam poprawnie zinterpretowany, możesz mieć napady obżarstwa. Leptyna - hormon wytwarzany w podskórnej tkance tłuszczowej, to kolejna substancja wpływająca na twój apetyt. Kiedy mózg dostaje sygnał o pojawieniu się leptyny, neurony przestają wytwarzać neuropeptyd Y, który stymuluje apetyt. Zaburzenia w wytwarzaniu leptyny często prowadzą do nadwagi.
Zbuntowana insulina
Zaburzenia głodu i sytości może wywołać tzw. oporność insulinowa. W normalnych warunkach trzustka produkuje insulinę po jedzeniu, kiedy podnosi się poziom glukozy. Insulina wysyła ją do komórek, a ty przestajesz odczuwać głód. Zdarza się jednak, że komórki nie przyswajają glukozy, ignorując działanie insuliny. Poziom cukru nadal jest wysoki, a trzustka wciąż ją produkuje. To z kolei uaktywnia enzymy odpowiedzialne za magazynowanie tłuszczu. Oporność insulinowa hamuje również wydzielanie glukagonu, hormonu, który sygnalizuje, że masz pełny żołądek. Nadmiar insuliny pośrednio wpływa też na spadek poziomu serotoniny, poprawiającej nastrój i odpierającej pokusę pocieszania się słodyczami. Równowagę ośrodka łaknienia i sytości zaburzają: zła dieta, głodzenie się, ale też silne bodźce psychiczne, mogące zagłuszyć sygnały alarmowe uczucia sytości docierające do podwzgórza. Stres, samotność, strach, niska samoocena mogą wywołać ciągły głód i niekontrolowaną chęć jedzenia.
Nie taki głód straszny
Odczucie głodu nasila się, a po pewnym czasie, nawet bez jedzenia, zmniejsza swoją siłę. Tak więc, gdy odczuwasz falę głodowych skurczy tuż po solidnym obiedzie, nie siadaj do kolejnego posiłku. Odczekaj ok. 10 minut, wypij szklankę wody lub soku pomidorowego, zajmij czymś umysł. Kolejny etap to odwrócenie uwagi od jedzenia. Najlepsze są zajęcia, które lubisz. Może to być wyjście na spacer z psem, pachnąca kąpiel, praca w ogródku. Jeśli zaczniesz jeść, kiedy głód nie będzie bardzo nasilony, nasycisz się mniejszą ilością pokarmu.
Uwaga pracoholicy!
- Pracując umysłowo, możesz utyć. Udowodnili to naukowcy z Uniwersytetu Laval. Badani wykonywali trzy „czynności" na siedząco: relaksowali się, analizowali tekst lub rozwiązywali serię zadań logicznych. Po 45 minutach mogli zjeść tyle, na ile mają ochotę. Choć praca intelektualna wymaga tylko 3 kalorie więcej niż samo siedzenie, to ci, którzy analizowali tekst, spożyli 203 kalorie więcej. Rozwiązujący zadania zjedli aż 253 kalorie więcej od tych, którzy się relaksowali.
- Nadmierny głód przy komputerze. Podczas pracy przy komputerze możesz odczuwać głód, choć jesteś syta. Organizm w ten sposób radzi sobie z zaburzeniami poziomu glukozy we krwi (jest ona jedynym paliwem dla neuronów). Podczas pracy trzeba zrobić kilkuminutową przerwę na gimnastykę czy spacer. Trzustka rozpocznie produkcję hormonu, przerabiającego glikogen na paliwo. Efekt? Energia i 100% sytości na kolejne godziny pracy.



