• Blogi
  • Ćwiczenia
  • Diety
  • Kluby puszystych
  • Listy
  • Metamorfozy
  • Moda
  • Psychologia
  • Inne
    • Anoreksja i bulimia
    • Nadwaga/otyłość
    • Ośrodki odchudzania / SPA
    • Pomiary masy ciała
    • Preparaty odchudzające
    • Pytania i odpowiedzi
    • Zabiegi odchudzające

Czerwiec nr 6/2012
  • Wydania online
  • Najnowszy numer
  • Prenumerata
  • Kontakt

W tym wydaniu również

  • Przygód z balonikiem cz. 3
  • Słodka choroba
  • Doceń cytrusy
  • Bądź piękna w karnawale
  • Jak polubić dietetyczne jedzenie?
  • Smutne barwy dzieciństwa
  • Kręgosłup w karnawale
  • Ach, ta kąpiel...
  • Towarzystwo pięknych kobiet
  • Kronika wypadków zimowych
  • więcej w tym wydaniu

Wiktoria to nasze zwycięstwo!

Superlinia, 1/2009
  • 16kg w dół!
  • Przed, fot. zbiory prywatne
więcej zdjęć
Walczyłam o nią niemal od pierwszego dnia jej istnienia. Lekarze odradzali mi nawet utrzymanie ciąży, bo byłam zbyt chora, brałam zbyt wiele leków, które mogły uszkodzić jej mózg. Nie poddałam się.

Wiktoria urodziła się miesiąc przed terminem, bardzo chora. Dopiero po dwóch dniach lekarze powiedzieli, że będzie żyła, a ja wiedziałam, że będzie wyjątkowa! Nie było nam łatwo, ale dla niej miałam wszystko, co najlepsze, odżywki, soczki i deserki. Z powodu leków, które musiała przyjmować, szybko przybierała na wadze. Doszło do tego, że nie mieściła się na siatce centylowej. Miała za to duże zdolności plastyczne, a ja, wiecznie schorowana mama, cieszyłam się, kiedy widziałam, jak moje dziecko godzinami maluje. Wiktoria rosła i tyła. W wieku 6 lat poszła do pierwszej klasy i trafiła na nauczycielkę, która za jej wygląd poniżała ją, a cała klasa się z niej wyśmiewała.

Mamo, odchudzam się!
Po feriach zimowych zdecydowaliśmy się z mężem przenieść córeczkę do innej szkoły. I wtedy stał się dosłownie cud. Nowa nauczycielka i klasa przyjęły Wiktorię serdecznie. Nikt nie krytykował jej za wygląd. Nie siedziała na WF-ie całą lekcję tylko dlatego, że nie potrafi zrobić fikołka. Koniec roku szkolnego. Wiktoria otrzymała dyplom wzorowego ucznia. I wtedy postanowiła: mamo, odchudzam się! Nie odpowiedziałam, bo wiele razy już to słyszałam! Za trzy dni na pewno powie: mam dość!

Dopiero po kilku dniach zauważyłam, że ona rzeczywiście je znacznie mniej. Ustaliłyśmy razem niskokaloryczną dietę . W pierwszym tygodniu właściwie cały czas siedziała w domu. Dużo rozmawiałyśmy. Po tygodniu wyszła na podwórko, żeby poskakać na skakance. Było ciężko, mnóstwo zakwasów. Któregoś dnia włączyłam płytę dvd z ćwiczeniami aerobiku. Zaczęła ćwiczyć po 55 minut dziennie. Czasami nie miałam siły patrzeć: wiedziałam, jaki to jest dla niej wysiłek. Wychodziłam do kuchni, żeby nie powiedzieć: „odpocznij sobie" i  nie przytulić jej. Ukradkiem ocierałam łzy i mówiłam: „ćwicz, kochanie, dasz radę!".

Uwierzyłam, że wytrwa   
Oprócz diety, ćwiczyła aerobik, skakała na skakance, potem doszło bieganie. Najpierw szybki marsz, potem bieg - ok. kilometra dziennie. Po 8 tygodniach uwierzyłam, że wytrwa. 1 lipca ważyła 56 kg w wieku 7 lat i mając 138 cm wzrostu. Dziś waży 39 kg. 
Jest szczupłą, śliczną dziewczynką. Uwielbia WF. Nagrodą za trud odchudzania był zakup dżinsów. Marzyła o nich od lat, o takich haftowanych. Jej kolejne marzenie, na spełnienie którego nas nie stać, to wyjazd nad morze. Mamy jeszcze drugą półtoraroczną córeczkę, która wymaga stałej rehabilitacji, więc nie mamy pieniędzy na wyjazd. Ale może kiedyś...

Są chwile, gdy płaczę
Dziś nasze życie wygląda inaczej. Zwracamy uwagę na to, co i jak jemy. Nie ma obiadu bez warzyw, nie ma dnia bez owoców.

Już nie utrzymujemy tak bardzo restrykcyjnej diety, ale pilnujemy, żeby jeść zdrowo. Przygotowując posiłki dla Wiktorii, nauczyłam się wiele. Poznałam mnóstwo składników, które dzieci uwielbiają, a które odchudzają, nie osłabiając dziecka. To, co robimy, to nie jest odchudzanie, ale nowy styl życia. Wiktoria wie już, że uprawianie sportu to frajda, a zdrowa dieta to doskonały start w dorosłe życie.

Nadal ćwiczy aerobik 5 razy w tygodniu. Nie biega już codziennie, tylko czasami, bo dni są krótkie, a jeszcze jest nauka.
Spotykamy się z różnymi reakcjami na to, czego dokonała Wiktoria. Niektórzy mówią, że pozamykałam szafki i lodówkę na klucz, inni, że dziecko schudło z biedy. Uśmiecham się wtedy tylko. Ci ludzie nigdy nie zrozumieją, że siedmioletnia dziewczynka może być tak silna, że potrafi sobie czegoś odmówić.

My napawamy się jej sukcesem. Uwielbiamy patrzeć, jak się ubiera, jak stoi przed lustrem. Razem z mężem jesteśmy tacy szczęśliwi, kiedy obserwujemy ją, jak skacze i biega po domu. Są chwile, gdy płaczę, ale teraz płaczę ze szczęścia.

Niech wszyscy zobaczą Wiktorię!

Chcemy podziękować wszystkim, którzy nas wspierali: kochanej pani doktor Edycie i wspaniałej nauczycielce Wiktorii, pani Wiesi, jej umiech był jak promyk słońca w pochmurny dzień. Dziękujemy „SuperLinii" za dodające nam otuchy listy i telefony. Chcemy podzielić się naszym sukcesem z czytelnikami. Niech wszyscy zobaczą, jak wspaniałą dziewczynką jest Wiktoria! Agnieszka - mama Wiktorii

List Wiktorii:

Droga „SuperLinio"
Czuję się świetnie, dalej chudnę, a we mnie się wszystko zmienia, ale nie tylko we mnie, lecz w całym domu. Teraz moją ulubioną lekcją jest WF. Umiem robić coraz więcej, np. fikołki, nakrywkę nogami za głowę, krzesełka przodem i tyłem do drabinki, tak sobie umiem robić świecę i wiele innych. Moja klasa i pani bardzo mnie wspierają, nawet jeden kolega poprosił mnie o podpis i chciał, żebym mu napisała, jak się odchudzam. Pozdrawiam Was serdecznie.
Wiktoria

Dodaj komentarz

Komentarz
Podpis
Email
(nie zostanie wyświetlone, tylko do wiadomości redakcji)
 

Superlinia.pl © 2012 | Polityka prywatności

  • O nas|
  • Diety|
  • Ćwiczenia|
  • Kontakt