• Blogi
  • Ćwiczenia
  • Diety
  • Kluby puszystych
  • Listy
  • Metamorfozy
  • Moda
  • Psychologia
  • Inne
    • Anoreksja i bulimia
    • Nadwaga/otyłość
    • Ośrodki odchudzania / SPA
    • Pomiary masy ciała
    • Preparaty odchudzające
    • Pytania i odpowiedzi
    • Zabiegi odchudzające

Czerwiec nr 6/2012
  • Wydania online
  • Najnowszy numer
  • Prenumerata
  • Kontakt

W tym wydaniu również

  • Przygód z balonikiem cz. 3
  • Słodka choroba
  • Doceń cytrusy
  • Bądź piękna w karnawale
  • Jak polubić dietetyczne jedzenie?
  • Smutne barwy dzieciństwa
  • Kręgosłup w karnawale
  • Ach, ta kąpiel...
  • Towarzystwo pięknych kobiet
  • Kronika wypadków zimowych
  • więcej w tym wydaniu

Makijaż na wieczorowe okazje

Superlinia, 1/2009
Xenia Kolińska
  • fot. Shutterstock
więcej zdjęć
W karnawale trudno się bez niego obejść. Dobrany do typu urody, kreacji i okazji podkreśla atuty, maskuje niedoskonałości. Sprawia, że stajesz się właściwą osobą na właściwym miejscu.

Kobiety, które malują się na co dzień, wiedzą, że staranny, wieczorowy makijaż wymaga czasu: zwykle około trzydziestu minut. Tyle musisz przewidzieć na makijaż, którego elementy masz opanowane. Jeśli zamierzasz wprowadzić coś dla siebie nowego, np. podkreślenie oka eye-linerem, doklejenie sztucznych rzęs czy nakładanie pudru z błyszczącymi drobinkami, musisz potrenować kilka dni przed wyjściem.

Makijaż sylwestrowy to pojęcie bardzo pojemne. Odnosi się nie tyle do samego przywitania Nowego Roku, ale do odświętnych okazji, jakie mają miejsce w karnawale, poczynając od uroczystych kolacji po karnawałowe koktajle i bale. Każda z nich ma odmienny charakter i dlatego wymaga nieco innego makijażu. Makijaż dopasowuje się nie tylko do stroju, ale też otoczenia, rodzaju oświetlenia i charakteru spotkania.
 
Sekret dobrego makijażu

Polega na pracy nad karnacją twarzy, szyi i dekoltu. Skóry nie smaruje się podkładem, ale starannie wmasowuje się kosmetyk w skórę tak, by go dokładnie rozprowadzić. Pamiętaj: szczególnie dokładnie zrób to na granicy włosów i nie zapomnij o płatkach uszu oraz skórze za uszami. Nigdy nie nakładaj sypkiego pudru, przenosząc puszek czy pędzel, bezpośrednio na skórę. W ten sposób, zwłaszcza w przypadku osób niemających wprawy, powstają widoczne ślady - matowe plamy. Najpewniejsza metoda to naniesienie pudru na wnętrze dłoni, następnie kilkakrotne zanurzenie w niej puszka, otrzepanie go i dopiero zmatowienie skóry. Wtedy puder rozłoży się równomiernie i delikatnie, dzięki czemu stanie się niezauważalny dla oka. Jeśli pudrujesz się przy pomocy dużego pędzla, to po zanurzeniu go w pudrze, otrząśnij pędzel z nadmiaru kosmetyku.

KOKTAILOWY
Powinien być mocny z uwagi na sztuczne światło, ale trzeba przemyśleć akcenty. Albo chcesz skupić uwagę patrzącego na spojrzeniu albo na ustach. Po południu nigdy nie podkreślaj równie mocno obu elementów twarzy jednocześnie, bo będziesz wyglądać jak gwiazda pop z teledysków z lat osiemdziesiątych.
Wyzwania: sekret tego makijażu polega na idealnym dopracowaniu karnacji. Cera powinna być bardzo jasna i gładka. Na takim tle rysunek ust i oczu robi duże wrażenie. Im mocniejsza jest szminka i kredka do oczu, tym staranniej powinna być poprowadzona kreska. Precyzyjna - wyciągnięta jak spod linijki, taka, jaką widzisz na zdjęciach reklamowych.
Wybór koloru: na usta czerwienie, fiolety, bordo, czekoladowe brązy. Najlepiej wyglądają matowe - są płaskie i podkreślają satynowy ton karnacji. Powieki obwiedź modnym teraz czarnym eye-linerem. Sztuczne rzęsy (nowoczesne sztuczne rzęsy wyglądają jak naturalne; możesz dokleić je w całości lub w postaci pojedynczych kępek). Przyklej je tylko wtedy, kiedy popołudniowe przyjęcie ma wyjątkowo uroczysty charakter.
Odradzamy: brokaty na twarzy, włosach i skórze, bo popołudnie to nie czas na lśniące ekstrawagancje. Morelowe i pomarańczowe odcienie - wyglądają nijako. Jak na herbatce u cioci Kloci.
Absolutnie niezbędne: zadbane paznokcie pomalowane na ciemny kolor.

BALOWY
W odróżnieniu od innych typów makijażu ten wymaga „zamalowania" całej twarzy. Z uwagi na białe światło reflektorów musi być mocny, by cera nie wyglądała blado, „przezroczyście" w silnym sztucznym oświetleniu. I musi być trwały. Nałóż więc trzy warstwy podkładu i trzy warstwy pudru sypkiego. Najlepszy wybór to bardzo ciemne cienie na powiekach, też nałożone w kilku warstwach. W domowym lustrze i ciepłym świetle klasycznej żarówki taki makijaż może wyglądać na przerysowany, ale w mocnym oświetleniu na balowej sali będziesz wyglądać jak najbardziej na miejscu.
Wyzwania: jeśli na duży bal wybierasz się tylko z torebką wieczorową, włóż do niej korektor w sztyfcie, kredkę do ust i pałeczkę do uszu. Korektor zastąpi podkład, kredką „zamalujesz" ubytki w szmince, a patyczkiem zbierzesz okruszki maskary z policzków.
Wybór koloru: dowolny, choć raczej intensywny, dostosowany do kreacji. Na powieki możesz przykleić sztuczne rzęsy! Wyglądają świetnie przy mocnym makijażu oczu.
Praktyczna rada: przed balem nie wydawaj pieniędzy na nowe kosmetyki. Lepiej umów się z wizażystką. Wtedy będziesz miała stuprocentową gwarancję, że makijaż zostanie profesjonalnie zrobiony, dobrany do kreacji, fryzury i typu urody. I że przetrwa do rana.
Absolutnie niezbędnie: brokat. Albo punktowo, np. na powiekach, albo jako „biżuteria" na skórze całego ciała. Nie na usta - to dużo za dużo!

NA RODZINNE EKSTRAPRZYJĘCIE
Staranny strój i makijaż podkreślają wagę wydarzenia, ale nie powinny stać się okazją do rywalizacji, którą z kuzynek stać na więcej kosmetyków.
Wyzwania: usta. To strategiczny element makijażu, bo zwykle przy takiej okazji za stołem spędzisz cały wieczór. Jedząc, zjesz też szminkę. Wybieraj więc praktyczny, dyskretny kolor.
Wybór koloru: najbezpieczniejsze są stonowane barwy szminek, np. beże, wrzosy, zgaszone róże. Do łask wracają perłowe i matowe odcienie. Ten ukłon w stronę lat sześćdziesiątych to doskonałe wyjście dla wszystkich pań, które „zjadają" szminkę. Matowe są trwalsze, a ubytki w perłowych odcieniach mniej rzucają się w oczy i łatwiej je uzupełnić podczas szybkich poprawek.
Odradzamy: krwiste czerwienie, bordo, fiolety, bo nawet u osób, które opanowały sztukę jedzenia i picia z podkreślonymi ustami, pomadka rozpuszcza się na wewnętrznej krawędzi warg, co mocno kontrastuje z ciemną, zewnętrzną częścią. Nie polecamy też kładzenia błyszczyku na pomadkę - spłynie po pierwszej łyżce zupy, a zmieszany z tłuszczem potraw pozostawi nieestetyczne ślady na kieliszkach. Nie znaczy to jednak, że w ogóle powinnaś z niego zrezygnować. Błyszczykiem pomaluj usta po zjedzeniu kolacji.
Absolutnie niezbędny: staranny manikiur, wykończony modnymi teraz perłowymi odcieniami. Przy stole dłonie przyciągają uwagę!

Korekta makijażu podczas kolacji. Złote reguły.

1. Nigdy nie rób tego przy stole.Ten brzydki zwyczaj mają Francuzki, które jak na komendę wyjmują puderniczki i studiują swoje oblicze w obecności współbiesiadników. Nie wolno tego robić nawet w rodzinnym gronie!

2. Zacznij od wyczyszczenia okruszków maskary z dolnych powiek.Końcówkę pałeczki do czyszczenia uszu zanurz we fluidzie i delikatnie ściągnij ciemne okruszki. Wiele kobiet podczas rozmowy dotyka okolic ust i nosa, ścierając warstwę podkładu. Zanim ją uzupełnisz,  weź specjalne bibułki absorbujące nadmiar sebum, albo - gdy ich nie masz - chusteczkę higieniczną lub płatek papieru toaletowego. Przyłóż do skóry, dociśnij i oderwij. Potraktuj w ten sposób skórę na twarzy, szyi i dekolcie (jeśli jest odsłonięty). Następnie uzupełnij ubytki, nakładając cienką warstwę podkładu: najlepiej gąbką, a jeśli jej nie masz, opuszkami palców. Później delikatnie oklep opuszkami miejsca, gdzie „poprawki" graniczą ze starą warstwą podkładu - nie będzie wtedy widać różnicy. Przypudruj sypkim, transparentnym pudrem. Na koniec popraw usta. Beżowe lub cieliste barwy są bezpieczne również dlatego, że jeśli kredka do ust albo szminka „wyjedzie" poza linię warg, można szybko zetrzeć jej nadmiar i położyć nową warstwę, bez dbania o precyzję. Podobny wypadek z udziałem czerwieni czy mocnego bordo wymaga demakijażu tej części twarzy i pracowitego narysowania od nowa konturu, co w pośpiechu zwykle się nie udaje.

Unikaj!

1. Pudrów z wyraźnymi świetlistymi drobinkami, jeśli nie masz naprawdę nieskazitelnej cery. Tego typu rozświetlacze podkreślają zmarszczki i uwydatniają krostki. Gdy nie możesz bez nich żyć, tydzień przed imprezą idź do kosmetyczki na oczyszczenie skóry.

2. Nakładania podkładu tylko na twarz: jej koloryt będzie się wtedy wyraźnie odcinał od odsłoniętej reszty ciała.

3. Zabiegów airbrushu (nakładania samoopalacza w salonie kosmetycznym za pomocą specjalnego urządzenia) łącznie ze skórą twarzy. Substancje barwiące powodują, że widoczne stają się wszystkie zaskórniki oraz rudzieją brwi i rzęsy. Lepiej uzupełnić sztuczną opaleniznę, samodzielnie nakładając samoopalacz precyzyjnie na skórę twarzy i szyi. Pamiętaj: mimo sztucznej opalenizny podkład powinien być o ton jaśniejszy od skóry i należy go umiejętnie rozprowadzić tak, by przejście od ciemniejszej partii (twarz) do jaśniejszej (szyja) było stopniowe. Warto popracować nad tym elementem makijażu, bo jasna karnacja zawsze prezentuje się młodziej. Mocna opalenizna, zwłaszcza po trzydziestce, postarza. Efekt zabiegu airbrushu będzie nieładny również wtedy, kiedy na dekolcie, plecach i ramionach masz krostki i zaskórniki. Pod wpływem kosmetyku skóra wokół zmian ciemnieje i trudno będzie ci to zatuszować.

 

Dodaj komentarz

Komentarz
Podpis
Email
(nie zostanie wyświetlone, tylko do wiadomości redakcji)
 

Superlinia.pl © 2012 | Polityka prywatności

  • O nas|
  • Diety|
  • Ćwiczenia|
  • Kontakt