Mam jakieś 40 kg nadwagi i 39 lat. Jestem zdrowa, bo zwracam uwagę na jakość jedzenia. Szukam jednak odpowiedzi, jak dbać o moje ciało na stałe. Przyznam, że Wasze strony o dietach mnie zniechęcają. Podajecie dietę taką, śmaką. Kiedy widzę dietę na tyle czy tyle dni, od razu przekładam stronę. To mi nie pomoże. Ja też stosowałam dietę, na której schudłam 14 kg (wraz z Meridią). Skończyły się leki, dieta i nie wiedziałam, co robić, jak jeść, jak dalej żyć. W efekcie wszystko wróciło.
Uświadomiłam sobie, że dieta nie może trwać tydzień, miesiąc, czy pojawiać się co jakiś czas. Dieta musi być na całe życie. Dobre rady są takie proste w dawaniu. Nie chcę eksperymentować na moim ciele. Mam jedno na całe życie. Moi rodzice są otyli. Wiem, jakie mają problemy ze zdrowiem, i wiem, że choć jestem zdrowa, chodzę po cienkiej linie, która pod naporem się zerwie. Uwielbiam węglowodany, toleruję białka i nie cierpię warzyw, choć się nimi karzę z rozsądku. Pewnie nie jestem jedyna. „Specjaliści" każą nam porzucić coś, co jest podstawą naszej egzystencji. O ile rzucając palenie, narkotyki czy alkohol, robi się to definitywnie, o tyle żywności nie rzuca się całkiem. A ograniczanie jest gorsze od rzucenia raz na zawsze.
Chciałabym znaleźć pismo na rynku, które nie zwiastuje samych dobrych nowin i nie daje rad. Które mówi wszystko o świecie otyłych kobiet. A Wy piszecie, żeby akceptować swój wygląd, a jednocześnie pochwalacie zmianę tego wyglądu. To sprzeczne. Nie piszecie, jak trudno jest być otyłą. Bez happy endu. Jak ludzie traktują cię pobłażliwie i z uśmiechem, choć nie mówiłaś nic śmiesznego. Jak znajdujesz stoisko z dużymi rozmiarami i czujesz się upokorzona, patrząc na te szmaty. Jak boisz się schudnąć, bo pierwsze, co stracisz, to nie wielki tyłek, ale ostatnia ostoja kobiecości, która płasko opadnie na brzuch. Kiedy się chudnie, skóra traci napięcie, cellulit jest bardziej widoczny, pojawiają się zmarszczki. Jesteś głodna. Nie chwilowo, ale jak w piekle, codziennie, dzień po dniu. Boli głowa, nie masz siły. Ani dzieci, ani męża, ani szefa to nie obchodzi. A potem strach, że wszystko na marne. Panika, jak wraca kilogram. Pass - jeśli połowa.
Głosicie ewangelię sukcesu. Polecacie masę leków, które, podane bez kontroli, bez badań i wskazań, mogą wyrządzić wiele szkód. Dlatego kupuję Was raz, dwa razy w roku, by sprawdzić, czy nabraliście powagi. Niestety, nie. Warto tylko czytać historie czytelniczek.
Ale chciałabym, byście choć kawałek pisma przeznaczyli dla kobiet, które nie schudły i chcą zrozumieć, dlaczego. Chciałabym przeczytać o tym, że nie tylko ja mam złe doświadczenia z odchudzaniem. Dzielenie się błędami też może pomóc. Pozdrawiam. Anna
Dodaj komentarz
Komentarze
-

Kiedy się chudnie, skóra traci napięcie, cellulit jest bardziej widoczny, pojawiają się zmarszczki. Jesteś głodna. Nie chwilowo, ale jak w piekle, codziennie, dzień po dniu. Boli głowa, nie masz siły.....generalnie Aniu gdybyś nie miała problemów ze soba i ze swoją nadwagą...nie pisałabyś tu na forum
~wszedobylska 2011-05-21 18:34:13
-

Odnoszę wrażenie, że winę za własne niepowodzenia w odchudzaniu autorka listu stara się z goryczą przerzucić na gazetę. Lektura Super Linii nie zastąpi wizyty u lekarza specjalisty i ustalenia spersonalizowanej kuracji, dopasowanej do stylu życia i potrzeb organizmu - każdy człowiek jest inny. SL jako magazyn ma za główne zadanie zmobilizować do zmian, dopingować, a jej przepisy mogą stanowić inspirację dla urozmaicenia naszej diety. Zarzut odnośnie polecanych leków - suplementy diety to nie leki, swoją drogą - uważam za chybiony, bo na łamach gazety wielokrotnie było podkreślane, że mogą one stanowić jedynie uzupełnienie kuracji odchudzającej, a nie prosty i cudowny sposób na schudnięcie, bo bez ruchu i diety każdy super odchudzacz niewiele pomoże. Dla mnie 10 lat temu zakup Super Linii okazał się pierwszym krokiem do wprowadzenia zmian w swoim życiu i sposobie myślenia - nie tylko w żywieniu. Otyłość zaczyna się w głowie, nie na talerzu. Wtedy udało mi się zgubić w ciągu roku 14kg i do dziś utrzymuję wagę. Efekt jojo znam tylko z gazet. I za to SL dziękuję. Pozdrawiam, Dana.
~Dana 2011-03-12 20:18:23
-

Zgodzę się z Panią, że najlepiej, gdy ochudzanie nie traktujemy jako etap, lecz jako zmianę nawyków żywieniowych na całe życie. Myślę, że oprócz zmiany nawyków żywieniowych i wprowadzenia ruchu- dwóch niezbędnych warunków do osiągnięcia szczupłej sylwetki, ważne jest także akceptacja siebie, dążenie do wewnętrznego spokoju i cierpliwość. Moim zdaniem pismo "SL" nie jest sprzeczne, lecz oferuje dla każdego coś przydatnego. Bo do nas należy wybór, jacy chcemy być, czy szczupli czy akceptujący siebie z nadwagą. Pismo "SL" uczy nas odchudzania, mądrych wyborów, czasem skłania do refleksji i bardzo mobilizuje, dodaje wiary.
~Dorota 2011-02-15 09:08:24
-

Zgadzam się z Renatą. No i pytanie czy ktoś kto nie chce osiągnąć sukcesu kupowałby w ogóle czasopismo? A co do diet to nie trzeba ich kopiować w całości lecz czerpać z przepisów. Większość z nas wie co to jojo i że dieta musi być na całe życie. Przypomnę też,że mnóstwo jest artykułów z zakresu psychologii. Ja moją przygodę z Super Linią zaczęłam w grudniu 1995 i śmieję się,że gdybym schudła tylko tyle co waży miesięcznik to nie wiem ile mnie by zostało jeszcze, i tak jak wszyscy mam wzloty i upadki, z przewagą tych drugich ,ale nie poddam się. Pozdrawiam
~Bamselina 2010-09-30 09:11:27
-

Mam kilka pytań do ciebie Aniu? Jak można być zdrową mając 40kg nadwagi? Wydaje mi się, że środki odchudzające mogą wyrządzić krzywdę, ale czy większą niż spożywanie nadmiernej ilości pożywienia? Czy zamiast głoszenia ewangelii sukcesu lepsze byłoby użalanie się nad problemami ludzi otyłych? Super linia, być może nie jest dla wszystkich, a może trzeba do tego dojrzeć, aby ją czytać i inaczej ocenić. Pozdrawiam, Renata
~Renata 2010-09-06 08:38:45



