• Blogi
  • Ćwiczenia
  • Diety
  • Kluby puszystych
  • Listy
  • Metamorfozy
  • Moda
  • Psychologia
  • Inne
    • Anoreksja i bulimia
    • Nadwaga/otyłość
    • Ośrodki odchudzania / SPA
    • Pomiary masy ciała
    • Preparaty odchudzające
    • Pytania i odpowiedzi
    • Zabiegi odchudzające

Czerwiec nr 6/2012
  • Wydania online
  • Najnowszy numer
  • Prenumerata
  • Kontakt

W tym wydaniu również

  • Przygód z balonikiem cz. 3
  • Słodka choroba
  • Doceń cytrusy
  • Bądź piękna w karnawale
  • Jak polubić dietetyczne jedzenie?
  • Smutne barwy dzieciństwa
  • Kręgosłup w karnawale
  • Ach, ta kąpiel...
  • Towarzystwo pięknych kobiet
  • Kronika wypadków zimowych
  • więcej w tym wydaniu

Słonie świetnie pływają

Superlinia, 1/2009
  • rys. Shutterstock
więcej zdjęć
Mam przed sobą lipcowy numer SL i list miesiąca od Marzeny, która pisze, że życie w rozmiarze XXL jest smutne i upokarzające. Tak nie jest, jeśli nie pozwolimy się upokarzać.

SuperLinię" czytam od 5 lat, więc obchodzę  z Wami prywatny jubileusz. W kwietniu 2004 r. został wydrukowany mój tekst w cyklu „Pamiętnik puszystej". Od tamtej pory dużo zmieniło się w moim życiu. Półtora roku temu urodziła się moja córeczka Ania i teraz nasza rodzinka to typowy model szwedzki 2+2. I jeszcze to, że po ciąży ważę 10 kg więcej. Jestem DUŻĄ kobietą, bo ważę ok. 117 kg przy 172 cm wzrostu. I chociaż, odkąd nie karmię piersią, schudłam 3 kg, to nawet po mnie nie widać. Ale nic to, może wreszcie odnajdę zagubioną silną wolę i „zdejmę" z siebie to, co jak pasożyt przylgnęło do mnie przez lata.
Jak to wszystko ma się do Marzeny i jej losu? Otóż to, że życie w rozmiarze XXL nie jest upokarzające, o ile nie damy się upokarzać. Trzeba robić swoje, nie oglądać się za siebie i nie martwić ludźmi, którzy oceniają nas po wyglądzie. Ja cieszę się życiem, mimo że nieraz dało mi się we znaki. Staram się, żeby oprócz prowadzenia domu i pracy (jestem nauczycielką w szkole specjalnej) pójść na basen i na próbę chóru. Ostatnio mało pojawiam się na próbach, gdyż moja maleńka Ania musi mieć też mamę dla siebie. Nie martwię się tym, bo i tak, jak jest jakaś impreza, śpiewam z moimi koleżankami, a Ania już nuci niektóre piosenki - więc niedługo będziemy chodzić razem na próby chóru!
Moja pani dyrektor mawia, że im człowiek ma więcej obowiązków, tym jest bardziej zorganizowany, i ma rację! Czasem mam dość tego kołowrotka, ale po krótkiej regeneracji biorę się w garść i „kręcę się" dalej. Dwa lata temu nauczyłam się pływać. Powiedziałam instruktorowi, że słonie świetnie pływają, więc ja też się nauczę. Po siedmiu godzinach nauki pływałam „żabką" z głową nad wodą - do dziś mi tak zostało. Nie jest mi łatwo, kiedy jestem na basenie. Wiem, że dużo osób patrzy na mnie, być może z politowaniem, ale nie pływam dla nich, a dla siebie. Nie piszę tego wszystkiego, żeby się chwalić, ale po to, by powiedzieć Marzenie, że warto walczyć o siebie dla siebie, a nie dla innych, nawet jeśli ponosimy porażkę.
Nina

Dodaj komentarz

Komentarz
Podpis
Email
(nie zostanie wyświetlone, tylko do wiadomości redakcji)
 

Superlinia.pl © 2012 | Polityka prywatności

  • O nas|
  • Diety|
  • Ćwiczenia|
  • Kontakt