SuperLinię" czytam od 5 lat, więc obchodzę z Wami prywatny jubileusz. W kwietniu 2004 r. został wydrukowany mój tekst w cyklu „Pamiętnik puszystej". Od tamtej pory dużo zmieniło się w moim życiu. Półtora roku temu urodziła się moja córeczka Ania i teraz nasza rodzinka to typowy model szwedzki 2+2. I jeszcze to, że po ciąży ważę 10 kg więcej. Jestem DUŻĄ kobietą, bo ważę ok. 117 kg przy 172 cm wzrostu. I chociaż, odkąd nie karmię piersią, schudłam 3 kg, to nawet po mnie nie widać. Ale nic to, może wreszcie odnajdę zagubioną silną wolę i „zdejmę" z siebie to, co jak pasożyt przylgnęło do mnie przez lata.
Jak to wszystko ma się do Marzeny i jej losu? Otóż to, że życie w rozmiarze XXL nie jest upokarzające, o ile nie damy się upokarzać. Trzeba robić swoje, nie oglądać się za siebie i nie martwić ludźmi, którzy oceniają nas po wyglądzie. Ja cieszę się życiem, mimo że nieraz dało mi się we znaki. Staram się, żeby oprócz prowadzenia domu i pracy (jestem nauczycielką w szkole specjalnej) pójść na basen i na próbę chóru. Ostatnio mało pojawiam się na próbach, gdyż moja maleńka Ania musi mieć też mamę dla siebie. Nie martwię się tym, bo i tak, jak jest jakaś impreza, śpiewam z moimi koleżankami, a Ania już nuci niektóre piosenki - więc niedługo będziemy chodzić razem na próby chóru!
Moja pani dyrektor mawia, że im człowiek ma więcej obowiązków, tym jest bardziej zorganizowany, i ma rację! Czasem mam dość tego kołowrotka, ale po krótkiej regeneracji biorę się w garść i „kręcę się" dalej. Dwa lata temu nauczyłam się pływać. Powiedziałam instruktorowi, że słonie świetnie pływają, więc ja też się nauczę. Po siedmiu godzinach nauki pływałam „żabką" z głową nad wodą - do dziś mi tak zostało. Nie jest mi łatwo, kiedy jestem na basenie. Wiem, że dużo osób patrzy na mnie, być może z politowaniem, ale nie pływam dla nich, a dla siebie. Nie piszę tego wszystkiego, żeby się chwalić, ale po to, by powiedzieć Marzenie, że warto walczyć o siebie dla siebie, a nie dla innych, nawet jeśli ponosimy porażkę.
Nina
Słonie świetnie pływają
Mam przed sobą lipcowy numer SL i list miesiąca od Marzeny, która pisze, że życie w rozmiarze XXL jest smutne i upokarzające. Tak nie jest, jeśli nie pozwolimy się upokarzać.



