• Blogi
  • Ćwiczenia
  • Diety
  • Kluby puszystych
  • Listy
  • Metamorfozy
  • Moda
  • Psychologia
  • Inne
    • Anoreksja i bulimia
    • Nadwaga/otyłość
    • Ośrodki odchudzania / SPA
    • Pomiary masy ciała
    • Preparaty odchudzające
    • Pytania i odpowiedzi
    • Zabiegi odchudzające

Czerwiec nr 6/2012
  • Wydania online
  • Najnowszy numer
  • Prenumerata
  • Kontakt

W tym wydaniu również

  • Przygód z balonikiem cz. 3
  • Słodka choroba
  • Doceń cytrusy
  • Bądź piękna w karnawale
  • Jak polubić dietetyczne jedzenie?
  • Smutne barwy dzieciństwa
  • Kręgosłup w karnawale
  • Ach, ta kąpiel...
  • Towarzystwo pięknych kobiet
  • Kronika wypadków zimowych
  • więcej w tym wydaniu

Przygód z balonikiem cz. 3

Superlinia, 1/2009
  • fot. zbiory prywatne
więcej zdjęć
Już od ponad dziewięciu miesięcy pani Barbara i jej strażnik wagi - balon BIB, zainstalowany w żołądku - są nierozłączni. To druga z kolei aplikacja. W wyniku pierwszej, dokonanej przed czterema laty, nasza bohaterka zrzuciła ponad 40 kg, ale to jej nie usatysfakcjonowało. Walczy dalej, a my jej kibicujemy!

Witam po małej przerwie! Każdy dzień z moim przyjacielem balonikiem BIB to jak przygoda z nieznanym. Nigdy nie wiem, co będę miała ochotę zjeść. Na pewno nie owoce. Ta niechęć trwa już dobre pół roku. Może dlatego, że mam grupę krwi 0 i jestem mięsożerna. Nie będę dyskutować z moim organizmem, czego potrzebuje. Nieodzowna jest oczywiście maślanka, kefir, no i woda mineralna gazowana. Śniadanie to pieczywo z czymś wędzonym (ogonówka, szynka, baleron), koniecznie trochę tłuszczyku. W porze obiadowej królują teraz ziemniaki w różnej postaci - placki, odsmażane z jajkiem, itd. Plus surówki i znów maślanka. Stałam się też miłośniczką kwaśnych zup: ogórkowej, kapuśniaku - do znudzenia.
Nadal zapominam o tym, że nie wolno mi jeść, gdy jestem zdenerwowana, bo oddam wszystko, nawet najmniejszą porcję. W takich chwilach powinnam wypijać lekko osłodzoną herbatę (chociaż nie słodzę niczego, tylko od czasu do czasu mam ochotę na coś takiego, jak czekolada, cukierki, raczki, krówki).

Zachcianki to mam takie, jak kobiety w ciąży. Ale jem z przyjemnością. No i przełączam wszystkie reklamy o dietach w telewizji. Podoba mi się to, jak ktoś, kto mnie dawno nie widział, ma ten fajny błysk w oku: „ale schudła!". I wszystkim  opisuję swoje wrażenia - że balonik BIB to mój trener, wróg i przyjaciel w jednym.To był strzał w dziesiątkę.

Największe zdziwienie budzi fakt, że nie jestem na żadnej diecie (a były już wszystkie), że zaczynam dzień od małej czarnej, a potem kieruję się apetytem. Z wyliczenia wychodzi, że chudłam około 3 kg miesięcznie, co jest dobre dla skóry. Dla jej dobrego wyglądu piję też taką dziwną mieszankę: oliwa z oliwek na zimno tłoczona, miód, cytryna i trochę ciepłej wody. Wzmacniają się włosy i paznokcie.
Prowadzę aktywny tryb życia, ale to już mój charakter. Nie jestem domatorką ani typem samotnika. Zawsze mnie wszędzie pełno. To też pomaga w tym, by życie nie kręciło się wokół jedzenia (chociaż lubię np. karmić innych, znajduję przyjemność w patrzeniu, jak jedzą). No i rzecz bardzo ważna: skończyłam z nocnym jedzeniem! Musiałam się jednak uciec do małego podstępu. To wielkie odkrycie (hi, hi, hi!). Melisa! Parzona wieczorem i wypijana małymi łykami, pozwalała mi zasnąć i zapomnieć o całym „ciekawym" dniu. A Pan Balonik nie miał już nic do roboty.

Muszę przyznać, że balon BIB powinno się mieć przez dłuższy czas. Przynajmniej w moim wypadku pozbywanie się swoich złych nawyków idzie bardzo opornie. Ale idzie! Lodówkę mam pustą (a zawsze musiała być pełna). Wszystko kręciło się wokół jedzenia: a co na śniadanie, a co na obiad, a co z kolacją? Słucham rozmów w swoim otoczeniu i o zgrozo - wszyscy mają ten sam problem. Bardzo dużo uwagi przywiązujemy do jedzenia.

Wcześniej nie zwracałam uwagi na takie rzeczy, ale od momentu założenia balonika zaczęło mi zostawać bardzo dużo niezjedzonej żywności w lodówce. Potem coraz mniej i mniej... Teraz już wiem: jedz, na co tylko masz ochotę, ale mało i powoli. Chciałabym wszystkich zarazić swoimi przemyśleniami. Głównie tych, którzy, jak ja, przez całe życie się odchudzają...

Dodaj komentarz

Komentarz
Podpis
Email
(nie zostanie wyświetlone, tylko do wiadomości redakcji)
 

Superlinia.pl © 2012 | Polityka prywatności

  • O nas|
  • Diety|
  • Ćwiczenia|
  • Kontakt