30 kwietnia
Wysłałam zgłoszenie na konkurs Super Linii. Biorę się za siebie z nadzieją, że wytrwam. Waga: 75,7. Masakra, jak ja do tego doprowadziłam. Ze 4 kg. przybyło mi po operacji żylaków. Mało ruchu, coś się stale podjadało, no i masz. Opona nad spodniami a biust!
3 maja
Przeczytałam w internecie o diecie garstkowej. Spróbuję. Nie mam nic do stracenia. Choć jak znam siebie, najlepsza dieta dla mnie - to „mniej żreć i więcej ruchu". Nie pomogła Linea, Slim Caffe ani inne cuda z apteki, nawet Meridia. W tamtym roku wagę ruszył Adipex, ale jak przeczytałam o skutkach ubocznych, to dziękuję. Córka pracuje w aptece, więc ciągle coś mi podrzuca. Może po prostu za dużo tego? Dziś dostałam maskę borowinową do ciała „modelująco-wyszczuplającą". Wysmarowałam się i owinęłam folią i kocem. Błogie lenistwo przez 2 godziny, z muzyczką relaksującą. Potem kąpiel, balsam do ciała. Och jak mi dobrze. Ale smaku zielonej herbaty chyba nie polubię. Piję ją małymi łykami jak przestygnie, bo inaczej się nie da.
8 maja
„Kto tu rządzi? Ja czy jedzenie?"
Zważyłam się. Schudłam tylko pół kilo. TYLKO! Coś tu nie tak. Jem mniej i częściej. Ruszam się codziennie. Piję dużo, a nawet bardzo dużo i co? Wchodzę na fora dla grubasów i tam jakoś chudną bez takiego wysiłku. Jestem beznadziejna! Myślałam, żeby zwymiotować wszystko co jem,.ale jeszcze wpadnę w bulimię. Spróbuję dalej, nie poddam się tak łatwo! Dam radę, dam radę, dam, dam! Muszę!
13 maja
Koleżanka spytała mnie dzisiaj: „coś tak zmizerniała na twarzy". Ja tam nic nie widzę. Bolą mnie mięśnie brzucha i nogi. Muszę uważać na tę po operacji, żeby jej zbytnio nie przeciążać. Cały dzień jadłam kaszę gryczaną (5 razy po garstce). Mąż się śmiał i choć wszyscy mnie wspierają, to nie zawsze mają ochotę na moje jedzenie.
15 maja
Godzinka na basenie zleciała nie wiadomo kiedy. Tak mi było lekko w wodzie. Potem kupiłam kwiaty na balkon, po prostu dziś miałam dobry dzień. Spodnie na prawdę są luźniejsze. Tak bym chciałam wyglądać jak w ubiegłym roku. Taka byłam szczęśliwa. Ale nie tylko ja przytyłam po szybkim odchudzaniu. Córka koleżanki przytyła 10 kg i tez jest załamana, ale ona ma 27 lat i jej łatwiej będzie schudnąć.
19 maja
Tak jak sądziłam, w pracy nie będzie łatwo z dietą. Ale mam jedną bratnią duszę. Pielęgniarka Beata też zaczęła się odchudzać. Tylko nie zawsze mam z nią dyżury. Mycie korytarza to dobre ćwiczenia - skręty mopem w lewo i w prawo - moja nowa technika. Dalej też ćwiczę 6 Waidera. Ten dziennik uczy mnie systematyczności.
24 maja
Yes, hurra, hurra. Waga: 73,1
Czy może być coś piękniejszego? Pewnie tak, tylko nie od razu. A więc waga ruszyła.
28 maja
Niby schudłam niewiele, ale psychicznie czuję się jakbym schudła z 10 kg. Nadal stosuję dietę garstkową, jeżdżę rowerem, dbam o siebie. I wciąż mi się chce robić to wszystko! Kupiłam sobie śliczną letnią sukienkę. I byłam w solarium.
31 maja
Dziś moje urodziny. Taki piękny letni dzień. Przeczytałam dziś o diecie dr. Pierre Dukana. Je się kiedy się chce i ile się chce w różnych etapach. Jutro zobaczę czy nie ma w księgarni książki o tym. Ja chyba sfiksowałam! Wszystko kręci się wokół odchudzania.
4 czerwca
71,6 Hurra
Zrobiłam sobie radosne zdjęcie pod fontanną. Ona tryska wodą, a ja życiem.
14 czerwca
Koleżanka namawia mnie na ćwiczenia w grupie. Ale nie dam się namówić bo:
1.Nie lubię grupowych ćwiczeń. Boję się, że nie nadążę.
2.Tam też są szczupłe dziewczyny, więc się wstydzę.
3.Nie znoszę robienia czegoś wbrew sobie. Chce to wsiadam na rower i jadę przed siebie. Wtedy kiedy chcę, a nie co drugi dzień o 20. Wkładam MP 3 do ucha i śpiewam za Marylą Rodowicz „Jest cudnie". Bo jest mi coraz cudniej ze sobą. Nawet jeśli nie wygram w konkursie - to już wygrałam ze sobą. Chudnę, ćwiczę, mam dotlenioną, ładniejszą buzię i mam HUMOR.
15 czerwca
68 kilogramów.
17 czerwca
Podobno już Sokrates stwierdził, że z otyłością można się uporać tańcząc. Niestety nie umiem tańczyć. Ale włączyłam w domu muzykę i tańczyłam... jak szalona. Nikt tego nie widział. Tylko mój pies. Trochę pewnie był zdziwiony, co jego pani wyprawia. Było super.
3 lipca
66 kilogramów. Schudłam więcej niż planowałam, ale już kiedyś tak było. Ważne teraz, żeby utrzymać te wagę. Myślę, że mi się uda. Przecież zmieniłam myślenie, zrobiłam rewolucje w kuchni. Dzisiaj zjadłam kromkę chleba orkiszowego. Smakuje całkiem nieźle po tak długim okresie nie jedzenia chleba w ogóle.
19 lipca
„Rozsmakuj się w każdej chwili, wbrew światu, który wciąż przyspiesza". 65 kilogramów.
21 lipca
Jednak dieta Pierre Dukana okazała się dla mnie najlepsza. Nie jestem głodna, cały czas mogę sobie podjadać to, na co mam ochotę z wybranej grupy i jest super. Są efekty. Właściwie to więcej nie muszę chudnąć. Wyglądam fajnie, czuje się super. I czego jeszcze chcieć. Teraz tylko utrzymać wagę, dalej prowadzić zdrową kuchnię i ruszać się, ruszać się, ruszać!
23 lipca
będzie mi brakowało pisania tego dziennika. Ale konkurs zbliża się do końca. I cieszę się, że wzięłam w nim udział. Teraz w mojej kuchni królują sałaty, sałatki, sałateczki. Pomidory moje ulubione w różnej wersji. A najlepsze to te prosto z krzaka.
WYGRAŁAM!!!
Z sobą, lenistwem, łakomstwem. Dotrwałam!!! I to jest mój sukces. I obym „...rok po roczku.." nie czuła się „ jak kawał boczku"!
Dodaj komentarz
Komentarze
-

super najlepsza dieta dukana
~benio 2011-08-07 20:30:46




