• Blogi
  • Ćwiczenia
  • Diety
  • Kluby puszystych
  • Listy
  • Metamorfozy
  • Moda
  • Psychologia
  • Inne
    • Anoreksja i bulimia
    • Nadwaga/otyłość
    • Ośrodki odchudzania / SPA
    • Pomiary masy ciała
    • Preparaty odchudzające
    • Pytania i odpowiedzi
    • Zabiegi odchudzające

Czerwiec nr 6/2012
  • Wydania online
  • Najnowszy numer
  • Prenumerata
  • Kontakt

W tym wydaniu również

  • Wychowana przez balonik cz.2
  • Do czego służy jedzenie?
  • Ubrać dużą kobietę...
  • Prosta dieta prosto z Kanady
  • Twój słodki wróg
  • Dłonie pod ochroną
  • Świat zasługuje na ciebie!
  • Nowa interpretacja posiłku
  • Plusy i minusy twojego menu
  • Jak nie utyć po 40.
  • więcej w tym wydaniu

Wychowana przez balonik cz.2

Superlinia, 11/2008
  • fot. Shutterstock
  • fot. zbiory prywatne
więcej zdjęć
Drugi odcinek zwierzeń pani Barbary Czekańskiej, która zdecydowała się schudnąć metodą balonikowania, ponieważ brakowało jej siły i motywacji, by zmniejszyć objętość posiłków. Teraz zaprzyjaźniła się ze swoim, jak go sama nazywa, „wychowawcą", a jej waga systematycznie spada.

Witam! Minął następny okres mojej przygody z balonikiem BIB. Przez pół roku zgubiłam aż 18 kg - albo tylko, jak kto woli. Uzgodniliśmy z lekarzem, że będę go nosiła jeszcze przez dwa miesiące, aby w końcu była ósemka na początku  cyfry, określającej moja wagę... Obecnie jest 90 kg.

A teraz moje uwagi i wrażenia z posiadania balonika. Nadal muszę jeść powoli i mało, co już weszło mi w nawyk. Przy każdej próbie zjedzenia za dużo lub za szybko ląduję w toalecie. Nie można zjeść zaległego posiłku, ani najeść się na zaś. Moja rada jest taka: przegapiłaś posiłek - śniadanie, obiad, to nie jedz „obiadokolacji", zjedz zwykłą kolację .Zawsze szukałam wytłumaczenia: „Cały dzień nic nie jadłam, to teraz mogę". Albo: „Co będę sobie żałować". Nie ma takiej potrzeby ani uzasadnienia. Naprawdę opłaca się. Zaczynam dzień od małej filiżanki kawy. Potem w ciągu dnia coś, na co mam szczególną ochotę - pół drożdżówki lub jedną bułkę z czymś tam. Ostatnio minęła mi ochota na wędliny i mięso, ale za to cały czas „chodzą za mną" ryby, i to pod każdą postacią. Byłam służbowo w Władysławowie i takiego dostałam smaka, gdy przechodziłam obok smażalni, że nie mogłam myśleć o niczym innym. No i musiałam wejść i zjeść. Z jaką przyjemnością! Jadłam jednak powoli, delektując się każdym kawałkiem.
Balonik nauczył mnie, że jedzenie to przyjemność, a nie obowiązek. Żadnych ograniczeń smakowych, żadnych diet. Tyle tylko, że mało i jeszcze raz podkreślę: POWOLI. Kiedyś skubałam coś przez cały dzień, lodówka musiała być pełna, a najlepiej jadło mi się wieczorem, przy jakimś filmie. No i potem spać. I..... waga do góry!

Przypomnę, że zaczynałam przy pierwszym baloniku od 142kg - to chyba niemożliwe, kiedy piszę te liczby, to sama zaczynam być zła na siebie. Żaden problem, żaden mężczyzna, żadne niepowodzenie nie jest warte tego, żeby nie móc się ruszać, nie móc się jako tako ubrać - tylko ciągle te same duże rzeczy... Akceptowałam siebie taką, jaką byłam i zarazem nie akceptowałam.

Teraz nie chodzi tu o figurę modelki - nie ten wiek i nie te marzenia .Balonik BIB jest moim wychowawcą, zastanawiam się , na co mam ochotę, i to jem, a ilość już wypracowała się sama: MAŁO. Nie czytam ani nie oglądam żadnych reklam na temat tego, od czego i w jakim czasie można szybko schudnąć. Ja znalazłam swój sposób. Przede wszystkim - na siebie.

Dodaj komentarz

Komentarz
Podpis
Email
(nie zostanie wyświetlone, tylko do wiadomości redakcji)
 

Superlinia.pl © 2012 | Polityka prywatności

  • O nas|
  • Diety|
  • Ćwiczenia|
  • Kontakt