Klub Puszystych w Mikołowie ma 8 lat ale aż 120 członkiń! I ciągle przychodzą nowe osoby, choć nie dla wszystkich jest miejsce w małych salkach wynajmowanych w gimnazjum i w Domu Kultury. To dlatego pączkuje i wyłania z siebie nowe kluby i klubiki pasjonatek zdrowego odchudzania. Od dwóch lat prezeską jest pani Elżbieta Bąk. - Zajęłam się tym kiedy moja poprzedniczka i założycielka klubu Ola Maślanka wyjechała na stałe za granicę. Panie prosiły mnie, żebym zajęła się organizowaniem spotkań, bo jeśli nie, to zrezygnują. Sama chciałam jakoś podtrzymać ten zapał, zwłaszcza, że i mnie spotkania bardzo pomagają w kontrolowaniu wagi - mówi pani Ela. Nie żałuje, choć ma z tego powodu mnóstwo zajęć. Jest już na emeryturze, ale rodzina rzadko ma szanse spotkać się z nią w tygodniu. Organizuje klubowiczkom autokarowe wycieczki w plener, w góry, wycieczki rowerowe i spacery po okolicy. - Te spotkania dają nam mnóstwo radości. Raz w tygodniu mamy wynajętą specjalnie dla nas jedną pływalnię na basenie w Mikołowie, jest tez gimnastyka, aerobik, taniec i zabawa przy muzyce. Przy większych okazjach, jak na przykład rozpoczęcie czy zakończenie roku zajęć mamy ognisko z pieczeniem kiełbaski i degustowaniem mnóstwa sałatek - opowiada.
W przyszłym sezonie Klub Puszystych w Mikołowie chce zorganizować u siebie własną edycję „Tańca z gwiazdami". - Będzie dokładnie tak jak w TVN-ie: taniec, muzyka i gwiazdy. Mamy nawet w jury Pudziana. Jedna z naszych klubowiczek jest tak do niego podobna!- śmieje się pani Ela. A panowie, partnerzy do tańca? - Nie ma problemu. Przecież możemy tańczyć same, kobiety z kobietami. Same gwiazdy, bez jednego księżyca - dodaje.
Moja przygoda w Klubie Puszystych w Mikołowie zaczęła się 8 lat temu. Przybrałam sporo na wadze, kilogramy zaczęły się niebezpiecznie zbliżać do setki, postanowiłam się wziąć za siebie. Córka zaproponowała mi gimnastykę dla puszystych w naszym mieście. Na pierwsze zajęcia poszłam bez przekonania. Obawiałam się, że będę tam najstarsza i nie dam rady. Ależ skąd! Było super i tak jest do dziś. Oprócz zajęć gimnastycznych spotykamy w Miejskim Domu Kultury, odbywają się tam dyskusje i spotkania z dietetykami, psychologami. Na zabawę także jest czas! Taniec przy dobrej muzyce to przecież gimnastyka. Schudłam 20 kg i czuję się świetnie. Oprócz ćwiczeń staram się trzymać dietę, ale nie katuje się drakońskimi dietami. Uważam na to, co i ile jem, ale rozsądnie i drobne „szaleństwa" czasem mi się zdarzają. Biorę wtedy psa i długo spacerujemy. Jestem żoną, matką, babcią, dlatego nie brakuje mi różnych zajęć. Pracuję, zajmuję się domem, pomagam dzieciom, a mimo to zawsze znajduje czas, by dwa razy w tygodniu uczestniczyć w ćwiczeniach gimnastycznych w moim klubie. Mając 56 lat, należę do osób zadowolonych, aktywnych i lżejszych. Grażyna
Przytyłam, gdy przestałam karmić swojego maluszka. Z tygodnia na tydzień robiłam się coraz grubsza. Kiedy nie mogłam już patrzeć na siebie, postanowiłam, że cos muszę z tym zrobić. Pani prof. Markiewicz namówiła mnie na liczenie kalorii i dietę 1200 kcal oraz zapisanie się do klubu puszystych SL. Zostałam tam ciepło przyjęta i tak się zaczęło. Ograniczyłam jedzenie, chodzę dwa razy w tygodniu na aerobic, wykorzystałam stojący w domu rower stacjonarny i od września do stycznia schudłam 10 kg. Teraz, po schudnięciu, czuję się szczęśliwa, częściej się uśmiecham, choć zrezygnowałam ze słodyczy. Z przyjemnością wybieram się do sklepów z odzieżą i dalej walczę. Chciałabym wyglądać tak, jak przed urodzeniem dziecka i mam nadzieje, że mi się to uda. Joanna




