- Kobiety nigdy nie powinny przestawać flirtować - nawet kiedy mają 50, 60 czy 90 lat. Flirt sprawia, że czujemy się młode i radosne. To nie musi mieć podtekstu seksualnego. Ważne jest, aby flirtować z przyjaciółmi, z życiem. Oczywiście flirt musi być w dobrym guście, ale traktujmy to jak okazję do pośmiania się. (Salma Hayek)
Seksapil to nasza broń kobieca... - ta stara piosenka zawiera nieprzemijającą prawdę. Choć mężczyźni są wzrokowcami i liczy się przede wszystkim pierwsze wrażenie, jednak o naszej atrakcyjności nie decyduje wyłącznie aparycja, ale sposób bycia i to, jak się poruszamy, głos, sposób prowadzenia rozmowy, uśmiech i spojrzenie. Nie lekceważ „nieatrakcyjnych". Miewają znacznie większe powodzenie niż ci, uznawani za ideał piękna. Dlaczego? Bo instynktownie szukamy nie tego, co nas zachwyca, ale tego, co uszczęśliwia. Pociągają nas ludzie radośni, pogodni, inteligentni i naturalni, którzy umieją skupić na nas uwagę i docenić nas. Krótko mówiąc: pociągają nas osoby, które potrafią z nami flirtować.
Dodaje wdzięku
Wystarczy jeden komplement i dłuższe spojrzenie zatrzymane na tobie, a rozkwitasz. Gdy słyszysz, że jesteś piękna, czujesz się jeszcze piękniejsza i... naprawdę piękniejesz! Mężczyźni są jeszcze bardziej podatni na okazywane im zainteresowanie. Czują się wtedy mądrzejsi, bardziej zaradni, wyżsi - czyli tacy, jakimi chcą być. Próżność? Być może. Ale komu z nas nie przyda się odrobina dowartościowania?
Flirt odmładza duszę, poprawia nastrój, pobudza do życia, wyzwala adrenalinę i dodaje energii. Możesz to sprawdzić w każdej chwili, bo nawet zwykły dzień dostarcza mnóstwo okazji do flirtu. Życz sprzedawcy miłego dnia, albo poproś go o pomoc w wyborze sera albo owoców. Zagadnij taksówkarza, który wiezie cię do pracy, jak mija mu dzień za kierownicą. Powiedz coś miłego biurowemu koledze. Pozdrów listonosza. Pożycz sąsiadowi gazetę z interesującym artykułem. Możesz flirtować z każdym, kogo znasz i kogo nie znasz. Nie gra roli ani miejsce, ani wiek, ani temat rozmowy. Ćwiczysz w ten sposób uśmiech i konwersację, przełamujesz nieśmiałość, czujesz dreszczyk emocji, a przy okazji... być może zadzierzgniesz miłą znajomość?
Bez oczekiwań
Romans zwykle zaczyna się od flirtu, ale flirt nie musi prowadzić do romansu. Pamiętaj o tym, jeśli nawet zmysłowa obietnica unosi się w powietrzu. I nie obawiaj się, że flirtując zyskasz opinię podrywaczki. Flirt i podryw to całkiem różne sprawy. Podryw ma konkretny cel, a flirt po prostu sprawia przyjemność. Podtekst erotyczny flirtu ma bardzo subtelny ton i nie wiąże się z konsekwencjami - chyba, że obie strony zdecydują inaczej. Rozmawiając z wieloma mężczyznami, poznajesz różne aspekty ich punktu widzenia. Uczysz się męskich reakcji i zachowań. Sprawdzasz, jak działa na nich twoja uprzejmość, a jak kokieteria. Zacieśniasz znajomość albo ją nawiązujesz. Przy okazji przyglądasz się sobie samej - poznajesz swoje upodobania i coraz lepiej wiesz, czego nie lubisz. Tylko w bajce pierwsza pocałowana żaba zamienia się w pięknego księcia. W życiu spotykamy wiele żab, zanim trafimy na tę zaczarowaną. Ale nie znaczy to, że każdą ze spotkanych trzeba całować! Wystarczy poflirtować, zanim zdecydujesz, czy pójść krok dalej. Z drugiej strony rzecz wygląda podobnie: jesteś wprawdzie królewną, ale nowopoznany mężczyzna widzi na razie tylko żabkę. Zanim ją pocałuje, powinien dowiedzieć się, czy naprawdę tego chce. Flirtując, ułatwisz decyzję i jemu, i sobie.
Życie ma dla ciebie wiele niespodzianek. Przyjmując je takim jakie jest, bez uprzednich nadmiernych oczekiwań i obaw, nie tracisz ewentualnej szansy i otwierasz się na niezliczone możliwości.
A co z seksem?
Jeśli traktujemy flirt jako „przyjemność bez konsekwencji", nie ma w nim (ani po nim) miejsca na seks. Popsułby albo zakończył flirt, zamieniając go w romans. Jeśli zaczynasz flirtować „z nadzieją na konsekwencje", jest to raczej podryw niż czysta przyjemność flirtowania.
Ale jest i trzecia możliwość: flirt towarzyszy istniejącej już więzi seksualnej. Chociaż kojarzymy go zwykle z początkiem znajomości, może on też podtrzymać, a nawet umocnić związek, w którym żyjemy od lat. Flirtuj z własnym mężem! Przekonasz się, że choć znacie się na wylot, wciąż możecie być sobą mile zaskoczeni. To jakby już zjeść ciastko, a jednocześnie wciąż mieć ciastko... Flirt w małżeństwie z długim, nawet kilkudziesięcioletnim stażem, bywa naprawdę ekscytujący - i uwierz mi: to się zdarza. Znam pary, które dochowały się dorosłych dzieci, a mimo to podrzucają sobie czułe liściki (na przykład w pudełku z kanapkami do pracy), przekomarzają się, umawiają na tańce i spacerują, trzymając się za ręce. Znam dom, w którym każdą wiosnę poznaje się po tym, że on przynosi dla niej - wydobyte niemal spod śniegu - bukieciki fiołków. A tych wiosen było już ponad dwadzieścia!
Flirt może sprawić, że w chłodnym związku znów zaiskrzy. Nie będziecie mieli znowu dwudziestu lat, ale możecie poczuć się tak, jak wtedy.
W tym cała sztuka
Flirt jest umiejętnością, w której każdy może się doskonalić. Skoro w to wątpisz, prawdopodobnie nie zdajesz sobie sprawy z daru jaki posiadasz i nie wiesz jak go rozwijać. Nawet jeśli nie należysz do kobiet flirtujących odruchowo i podświadomie, możesz poćwiczyć i bawić się flirtem z całą świadomością.
Flirt to gra słów - ale błyskotliwa rozmowa to nie wszystko. Liczy się zainteresowanie skupione na rozmówcy i zadawanie mu pytań, które nie mają nic wspólnego z wścibstwem. Pochwal go, powiedz komplement - to noc nie kosztuje i do niczego nie zobowiązuje. Oczywiście nie przesadź. Nie masz do czynienia z idiotą. Z kimś takim nie flirtowałabyś, prawda? Mowa ciała ma większe znaczenie niż jego wymiary. Możesz leciutko pochylić się ku rozmówcy. Nie wpatruj się, ale: patrz. Spoglądaj. I nie zapominaj o uśmiechu. Jeśli spotkacie się wzrokiem, przypomnij sobie smak czekolady rozpływającej się w ustach...
Nawet najbardziej niewinny flirt lubi delikatny dotyk. Nie wieszaj się na czyimś ramieniu, ale mimowolnym muśnięciem strząśnij z tego ramienia pyłek albo zdejmij niewidoczną niteczkę.
Przede wszystkim: bądź sobą. Nie udawaj. No, chyba że potrafisz udawać, że nie udajesz. Ale to stąpanie po grząskim gruncie.
Staroświecka gra i nowoczesny portal
Kiedyś flirt był zabawą towarzyską. Nasze babcie używały do tego specjalnych kart. Dziś mamy więcej wyrafinowanych metod. Wystukujemy sms-y i maile. Flirt pojawia się też w nazwach wielu portali randkowych, ale zamieszczane tam posty zwykle nie mają z nim nic wspólnego. Są albo narcystycznym monologiem autora, który nijak ma się do twojej osoby, albo propozycją wirtualnego seksu czy obscenicznym żartem. Mimo to łatwiej niż w realnym życiu decydujemy się na poufałość i ujawniamy więcej, niż chcemy. Tak bywa, ale nie musi tak być. Internet daje również możliwość nawiązywania ciekawych znajomości i flirtowania, które satysfakcjonuje obie strony. Jest też szansą dla nieśmiałych i zakompleksionych, żyjących na co dzień z piętnem odludka. Na czacie rozwijają skrzydła i zamieniają się w tęczowe motyle. Jeśli należysz do nich i pisanie idzie ci łatwiej niż rozmowa, zbierz się na odwagę. Istniejesz tu i teraz; to nie „real", tylko twoje życie.
Anna Rzędowska
- Jak dowiodły badania instytutu ergonomiki uniwersytetu w Bogocie, do zrzucenia zbędnych kilogramów nie potrzebujemy ani diety, ani forsownych ćwiczeń. Najlepszy (i chyba najprzyjemniejszy) sposób to... flirt. Tę zaskakującą tezę wsparto wynikami badań, prowadzonych w 17 krajach na grupie kobiet i mężczyzn w wieku 17-47 lat. Naukowcy brali pod uwagę wszelkie czynności związane z flirtem, m. in. dobieranie stroju, makijaż, nawiązywanie znajomości, utrzymywanie kontaktu wzrokowego, rozmowę, mailowanie i wysyłanie smsów. Na jedną minutę przygotowań do flirtu i samego flirtowania kobieta zużywa 95 kalorii, a mężczyzna tylko 79 (liczba ta rośnie dopiero przy prośbie o spotkanie lub przynajmniej o numer telefonu). Jak z tego wynika, staramy się bardziej niż panowie, ale też więcej na tym zyskujemy. (Voz de Galicia, www.dziennik.pl)



