Z waszego czasopisma dowiedziałam się, że istnieją wczasy odchudzające. No i zaczęłam marzyć, żeby pojechać. Czekałam na to aż 8 lat.
Mam 35 lat, sama wychowuję córkę i wcześniej nie było mnie stać na taki wyjazd. Muszę się jednak pochwalić, że dzięki Wam udało mi się schudnąć ponad 30 kg z wagi ponad 90 kg do 63 kg. Ale życie jest okrutne i znów przytyłam (obecnie moja waga to 83 kg przy wzroście 170cm, = pocieszam się, że jeszcze niedawno ważyłam 93 kg). Nadal nad sobą pracuję, i nareszcie ruszam na wymarzone wczasy do Ciechocinka "Pod Tężniami" na tygodniowe odchudzanie. Jeszcze w domu zrezygnowałam z jedzenia słodyczy, moja dzienna dawka żywieniowa to nie więcej niż 1200 kcal (rano wafel ryżowy z jogurtem i kawą bez cukru, w południe: kromka ciemnego chleba z chudą wędliną oraz nieduży pojemnik sałatki z sosem winegret (kukurydza, papryka sałata, pekińska, pomidor). Około 18 rosół oraz mięso gotowane, lub kotlet bez panierki z sałatką jak wyżej. Po 20 czasem jakiś owoc: jabłko, grejpfrut lub kiwi. Piję dużo herbaty zielonej, czerwonej, białej i wody niegazowanej cytrynowej. Staram się nie jeść ziemniaków. Codziennie wcieram w ciało kremy ujędrniające i 3-4 razy w tygodniu robię piling. Przyznaję, że nie ćwiczę, ale naprawdę brak czasu i siły. Pracuję po 10 godzin, potem odrabianie lekcji z córką... Wieczorem jestem wypompowana. Ale walczę dalej, bo docelowa waga to 65-67kg. I obiecuję, że jeszcze się odezwę. Wyślę swoje zdjęcia: sprzed i po odchudzaniu. Jedna osoba, a na każdym zdjęciu wygląda inaczej.Iwona



