• Blogi
  • Ćwiczenia
  • Diety
  • Kluby puszystych
  • Listy
  • Metamorfozy
  • Moda
  • Psychologia
  • Inne
    • Anoreksja i bulimia
    • Nadwaga/otyłość
    • Ośrodki odchudzania / SPA
    • Pomiary masy ciała
    • Preparaty odchudzające
    • Pytania i odpowiedzi
    • Zabiegi odchudzające

Czerwiec nr 6/2012
  • Wydania online
  • Najnowszy numer
  • Prenumerata
  • Kontakt

W tym wydaniu również

  • Dieta, która pomoże ci odzwyczaić się od słodyczy
  • Cukier jest jak nałóg
  • Czy masz silną wolę?
  • Kuracje na jesienne dolegliwości
  • Gdy łamie w kościach
  • Powoli i w skupieniu
  • Wzory i kolory na jesień
  • Bezbłędny demakijaż
  • Dobrze przechowane
  • Nie chodzi facet do lekarza
  • więcej w tym wydaniu

Beata Kawka: Umiar to moja recepta

Superlinia, 11/2007
Ewa Rossa
  • Beata Kawka, fot. KAPiF
więcej zdjęć
Na diecie cud wytrzymałam trzy dni. Najwięcej ruchu zażywam podczas sprzątania. Staram się zachować równowagę między tym, co zdrowe, a tym, co lubię. Uwielbiam i klasyczny rosół, i warzywa gotowane na parze.

Beata Kawka - Aktorka filmowa i telewizyjna. Dużą popularność przyniosła jej rola bliźniaczek Tamary i Dony w serialu „Samo życie”. Z Joanną Brodzik zagrała w filmie „Jasne błękitne okna” w reżyserii Bogusława Lindy.  Można ją również oglądać w nowej produkcji „Wszystko będzie dobrze”.

Jak ważna jest dla pani szczupła sylwetka?
Moja uroda nie spędza mi snu z powiek. To, że jestem szczupła, zawdzięczam w dużej mierze temperamentowi i dobrej przemianie materii. Moja mama ma 60 lat i wciąż fantastyczną figurę. Nie mogę jednak powiedzieć, że w ogóle nie myślę o tym, jak wyglądam. Na szczęście dbanie o figurę nie odbiera mi apetytu na życie. Moje wysiłki, by dobrze i szczupło wyglądać,  pozostają w granicach zdrowego rozsądku.

Założę się jednak, że nienaganna figura pomaga w karierze?
Trzeba pamiętać, że kamera z natury rzeczy trochę pogrubia i powiększa. Bardzo często słyszę, że w rzeczywistości jestem drobniejsza niż na ekranie. I rzeczywiście tak się dzieje. Każda moja rola jest jak ubranie, uszyta na miarę. Często nie ma nic wspólnego z tym, co prezentuję sobą prywatnie. Na co dzień prawie się nie maluję i ubieram najwygodniej, jak tylko mogę, czyli w dżinsy i adidasy. Rzadko noszę wysokie obcasy. Mam 11-letnią córkę: jestem zabiegana i dbam głównie o naszą wygodę. Za to na planie rozwijam swoją wyobraźnię i pozwalam sobie na różne ekstrawagancje. To jest jak dziewczęca zabawa lalkami, rekompensuje mi wszystkie codzienne niewygody.

Wiele aktorek ma obsesję na punkcie wyglądu. Pani też?
To, co najpiękniejsze, odbija się w blasku naszych oczu. Szczęście też. Bardzo w to wierzę. Nie zachwycam się sobą i nie zajmuję się sobą w nadmiarze. Oczywiście, dbam o swoją cielesną powłokę, ale nie przeglądam się w lustrze co pięć minut i nie sprawdzam stanu swoich zmarszczek. Za to coś w rodzaju obsesji towarzyszy mi, kiedy myślę o przemijaniu. Dlatego pielęgnuję uśmiech. I siebie w środku, i spokój, który towarzyszy dojrzałości. Pracuję nad tym, żeby się ładnie, godnie zestarzeć i marzę o tym, by mi się to udało.

Ostatnio jednak bardzo pani zeszczuplała. To efekt jakiejś diety?
Dieta była karkołomna, bo nazywała się choroba. I to z tych, których ludzie najbardziej się boją... Nie życzę i nie polecam. Ale staram się w życiu szukać pozytywów, nawet w dramatycznych okolicznościach. Postanowiłam, że kiedy wyzdrowieję, taką szczuplejszą sylwetkę zachowam dłużej. Przemyślałam swoje nawyki żywieniowe i staram się szukać dietetycznej równowagi. Chcę odżywiać się zdrowo, ale i smacznie., bo nie znoszę wyrzekać się w życiu przyjemność.

Jaki jest pani patent na ładną sylwetkę?

Nie mam patentu. Nie lubię głodować, ale  na szczęście, nie zajadam stresu, tylko wręcz odwrotnie: tracę wtedy apetyt. Staram się zawsze znaleźć złoty środek, zachować równowagę.

Czyli nietrudno jest pani zachować satysfakcjonującą figurę?
Myślę, że nie jest to aż tak trudne, jak się może wydawać. Mnie wystarczyło sięgnąć po książkę o zdrowym stylu życia i tabele kalorii. A potem spokojnie wdrożyć ten system w życie. Jeśli schabowy, to nie co tydzień, a raz w miesiącu. Jeśli czekolada, to w rozsądnych ilościach. Taka jest moja dieta. Choć nigdy bym siebie o to wcześnie nie podejrzewała, polubiłam potrawy gotowane na parze, owoce morza i warzywa, a najbardziej marchewkę i brokuły. Zaledwie ze szczyptą soli. Ale nadal jadam ziemniaki i mięso w  sosie, za którym przepadam. Często piekę je w rękawie, np. kawałek chudej szynki albo indyka z warzywami. Mięso puszcza soczek...pyszne!  Trudno jednak nazwać mnie dietetycznym wzorcem do naśladowania. Przy moim nieregularnym trybie życia i pracy często nie mam wyboru. Jem to, co aktualnie dają na planie. W domu natomiast sięgam po to, co lubię. Bywa, że bardzo sobie dogadzam.

A próbowała pani kiedykolwiek diety cud? Podobno naprawdę czyni cuda...
Tylko raz. I wytrzymałam, jeśli pamiętam, najwyżej trzy dni. To były jakieś gotowe zupki w proszku, na które mnie namówiła koleżanka. Zgroza! Nie powtórzyłam tego eksperymentu już nigdy więcej. Ja po prostu lubię smakować potrawy. Chętniej wydam pieniądze na dobrą kolację niż na ładną sukienkę. Mama zawsze mówiła – lepiej mnie ubierać, niż karmić.

A jak wygląda dziś pani jadłospis? Jada pani regularnie, gotuje?
Staram się kontrolować to, co mam na talerzu. Piję głównie zieloną herbatę . Rzadko gotuję, bo brakuje mi czasu, ale zawsze znajdę chwilę na wizytę w którejś z moich ulubionych restauracji, żeby zjeść coś pysznego. Nauczyłam się lubić to, co zdrowe i niskokaloryczne:  sałaty, mięsa z grilla, ryby, warzywa. Kiedy jestem osłabiona i zapracowana, moja przyjaciółka, Joasia Brodzik, przypomina mi o cudownych właściwościach zup. Najbardziej lubię klasyczny rosół. Gotowany przez cztery godziny na wolnym ogniu z kawałkami wołowiny, kurczaka, indyka. Świetnie wzmacnia przy infekcjach. Można go pić zamiast herbaty. Gdy Zuzka, moja córka, jest przeziębiona, leczę ją leżeniem w łóżku i takim rosołem.

Jak pani o siebie dba? Zabiegi w  gabinecie kosmetycznym, masaże, wyjazdy do spa?
Muszę przyznać, że niestety, nie dbam o siebie, a przynajmniej nie tak, jak powinna to robić aktorka. Mam na głowie dom, dziecko, trudno mi znaleźć czas na takie babskie przyjemności. Moja kosmetyczka nie różni się od kosmetyczki typowej pani Kowalskiej. Używam polskich kremów, bo najlepiej mi służą. Regularnie staram się chodzić na masaże: mam spore kłopoty z kręgosłupem. Jednak całą serię udaje mi się zaliczyć dopiero wtedy, kiedy mam kłopot ze wstaniem z łóżka.

Zdrowy styl życia to także ćwiczenia fizyczne. Uprawia pani jakiś sport, chodzi na siłownię?
Znowu wstyd się przyznać, ale za siłownią nie przepadam. Jedyne ćwiczenia fizyczne, na które ostatnio znajduję czas, to sprzątanie...

Ma pani 11-letnią córkę. Gotuje pani dla niej?
Zuzka, tak jak ja, jest smakoszem i dla niej zawsze w weekendy rozwijam swoje kulinarne talenty. Myślę, że lubi moją kuchnię, choć nierzadko słyszę: „Bez obrazy, mamo, ale babcia Józia (moja mama) gotuje o wiele lepiej”.

Trudno jest pani przekonać córkę, że jedzenie typu fast food szkodzi?
Jestem liberalną matką. Niewielu rzeczy  zabraniam. Uważam, że młody człowiek sam musi się przekonać, co jest dla niego dobre, a co nie. Czasami więc idziemy do McDonalda, ale Zuzka wie, że ze zdrowym jedzeniem to nie ma nic wspólnego. Dlatego nie robimy tego za często. Staramy się urozmaicać sobie menu, ale nie popadamy w przesadę. Umiar, umiar i jeszcze raz umiar – oto klucz do sukcesu.

Przepis

Ulubione śniadanie Zuzki - francuskie tosty
Pieczywo tostowe zanurzam w cieście naleśnikowym, tylko trochę gęstszym niż klasyczne, i smażę na niewielkiej ilości oliwy. Po usmażeniu kładę tosty na papierowy ręcznik, żeby odsączyć tłuszcz, i posypuję je cukrem pudrem albo polewam syropem klonowym. Proste i bardzo smaczne.

Dodaj komentarz

Komentarz
Podpis
Email
(nie zostanie wyświetlone, tylko do wiadomości redakcji)
 

Superlinia.pl © 2012 | Polityka prywatności

  • O nas|
  • Diety|
  • Ćwiczenia|
  • Kontakt