Co jest największym przebojem w badaniach nad otyłością?
Stwierdzenie, że to stan zapalny, który prowadzi do niewrażliwości na insulinę. Musi być leczony. Pozwala to uniknąć innych kłopotów ze zdrowiem, m.in. zespołu metabolicznego (to otyłość brzuszna, powodująca zagrożenie chorobami układu krążenia, nadciśnieniem, miażdżycą i zawałem serca, cukrzycą, stłuszczeniem wątroby, „SL” nr 11 – przyp. red.). Wiadomo już, że jest jeden schemat powstawania stanu zapalnego, miażdżycy i nowotworów. Związek otyłości ze stanem zapalnym wynika z mechanizmów, które mają umożliwić organizmowi przeżycie w ekstremalnych warunkach. Jeśli człowiek głoduje, jego układ immunologiczny zostaje zablokowany, bo organizm musi przede wszystkim walczyć o przetrwanie, a nie np. walczyć z wirusami. A jeśli człowiek przez długi czas je za dużo, jego układ odpornościowy jest nadmiernie stymulowany. To prowadzi właśnie do przewlekłego stanu zapalnego.
Z badań wynika również to, że zaburzenia metaboliczne mogą występować u co czwartej osoby, która ma nieznaczną nadwagę.
Istnieje wielka grupa ludzi (przede wszystkim kobiet), którzy mają tzw. otyłość gruszkową, czyli pośladkowo-udową. Nie tylko nie jest ona groźna, ale wręcz zabezpiecza przed powstaniem zespołu metabolicznego. Osoby o takim typie otyłości nie powinny się odchudzać za wszelką cenę. Badania dowiodły, że odchudzanie im szkodzi i prowadzi do skrócenia życia nawet o kilka lat! Takie osoby lepiej zachęcać do zwiększonego wysiłku fizycznego, który z resztą dla każdego jest korzystny. Zupełnie inaczej wygląda sytuacja osób, przede wszystkim mężczyzn, a czasem i kobiet po menopauzie, cierpiących na otyłość jabłkową (brzuszną) – groźną dla zdrowia. One powinny schudnąć! Zaburzenia metaboliczne mogą mieć również ludzie szczupli, ale to temat na zupełnie inną rozmowę. U wszystkich te zaburzenia pozwala zdiagnozować badanie CRP. Wykrywa ono białko C-reaktywne, zwane białkiem ostrej fazy, powstające w wątrobie. Niezawodnie informuje o istnieniu i rozmiarze stanu zapalnego. Po odpowiednim leczeniu poziom tego białka obniża się dość szybko, bo stan zapalny zostaje zlikwidowany. We współczesnej medycynie światowej to badanie tak podstawowe, jak kiedyś OB. (W Polsce Narodowy Fundusz Zdrowia nie refunduje tego badania – przyp. red.).
Najnowsze badania potwierdzają też, że czynniki środowiskowe i związane ze stylem życia, np. dieta czy aktywność fizyczna, mogą wpływać na nasz materiał genetyczny i sposób funkcjonowania genów.
Dziesiątki prac wykazały ostatnio, że wrażliwość konkretnego człowieka na działanie insuliny, jego skłonność do otyłości i podatność na wystąpienie zespołu metabolicznego kształtują się w życiu płodowym. Szczególnie na początku i pod koniec ciąży. Wtedy komórki organizmu płodu są szczególnie wrażliwe na sposób, w jaki odżywia się matka. Wiadomo, że dzieci matek, które w ciąży były niedożywione, bo np. w ich diecie brakowało białka, przychodziły na świat z niską wagą urodzeniową. A później, jako dorośli, jedli za dużo: mieli nadwagę, nadciśnienie i cukrzycę. Ważne jest i to, aby w diecie kobiety ciężarnej było pod dostatkiem kwasu foliowego oraz innych związków, np. betainy lub choliny. To, co je kobieta w ciąży, decyduje o preferencjach smakowych jej dziecka, a także jej wnuków i prawnuków! Upodobanie do jedzenia takich, a nie innych potraw kształtuje się właśnie w pierwszych tygodniach życia płodowego i jest genetycznie przekazywane następnym pokoleniom. Tego nie da się odwrócić. Badaniem tych powiązań zajmuje się dziedzina zwana epigenetyką. Tę nazwę warto zapamiętać, o epigenetyce na pewno będzie jeszcze głośno. Ja sam rzeczywiście lubię słodycze. Mam to z okresu życia płodowego i nie mogę sobie wmówić, że słodycze mogą dla mnie nie istnieć. Walczę z tym, ale jak się tylko trochę zapomnę, ponoszę porażkę. Uleganie pokusom równoważę zwiększonym wysiłkiem fizycznym.
Jak można wykorzystać osiągnięcia epigenetyki do leczenia otyłości? Co w praktyce dają one osobie, która boryka się ze zrzuceniem nadmiaru kilogramów?
Właśnie pracuję nad lekiem, który pomoże korygować pewne procesy epigenetyczne. Nasze geny to łańcuchy DNA skręcone wokół siebie i tworzące pary – jeden od matki, a drugi od ojca. W ciągu rozwoju embrionalnego podlegają specyficznym procesom (metylacji i demetylacji). Jeśli procesy te zostają zaburzone, powstają wady rozwojowe, choroby, nowotwory. Jak wykazują ostatnie badania, zaburzenie procesów metylacji, czyli blokowanie funkcji niektórych genów, może zachodzić również w wieku dojrzałym. Wygaszanie genów broniących nas przed rozwojem raka prowadzi do rozwoju chorób nowotworowych, wygaszanie genów hamujących procesy zapalne prowadzi do przewlekłego zapalenia i zespołu metabolicznego. Zahamowanie wadliwej metylacji to ostatnie wyzwanie podjęte przez liczne przedsiębiorstwa farmaceutyczne (i niżej podpisanego), czyli nadzieja na nowe leki dla wszystkich ludzi z otyłością jabłkową oraz zespołem metabolicznym.
Istnieje wiele naturalnych substancji, o których wiemy, że hamują procesy metylacji, działając przeciwzapalnie i antyrakowo: zielona herbata, aronia, granaty, jagody, czerwone wino. Być może za 5, 10 lat będziemy mogli i umieli przeprowadzać specjalistyczną analizę wszystkich genów konkretnego pacjenta i na jej podstawie określić nie tylko właściwy dla niego sposób odżywiania, ale także dawkowanie preparatu regulującego jego procesy genetyczne.
Dzisiaj możemy tylko zalecać ograniczenie węglowodanów czy tłuszczów, a po przeprowadzeniu szczegółowych badań sprawdzić konsekwencje stosowania wybranej diety dla całego organizmu, wpływ tej diety na przemiany metaboliczne. I w miarę potrzeby, dokonać korekty jadłospisu. W Stanach Zjednoczonych są już kliniki, które za 1500 dolarów przeprowadzają indywidualną analizę genetyczną konkretnego pacjenta. Teoretycznie daje to możliwość ustalenia diety zależnie od indywidualnych potrzeb. Praktycznie na obecnym etapie wiedzy oceniam to jednak dość krytycznie. Uważam, że ciągle nie wiemy wystarczająco dużo, aby zdecydowanie i jednoznacznie określić, co kto ma jeść, by zrzucić nadwagę i więcej nie tyć.
- Prof. dr nauk med. Marcin Krotkiewski, lekarz i pracownik naukowy Uniwersytetu w Göteborgu, wybitny specjalista z dziedziny leczenia otyłości. Autor książek oraz ponad 300 publikacji naukowych poświęconych otyłości, pionier grupowego i sanatoryjnego leczenia otyłości w Polsce i Szwecji. Autor preparatów wspomagających odchudzanie. Karierę naukową zaczynał w Polsce, od blisko 40 lat pracuje w Szwecji, pomagając pacjentom w odzyskaniu zdrowia i szczupłej sylwetki.




