Podobno na liście powodów do rozwodu seks zajmuje drugie miejsce (na pierwszym są pieniądze). Warto zatem dbać o to, by był udany i satysfakcjonujący dla obojga partnerów. A przede wszystkim, by miał swoje (ważne) miejsce w waszym życiu. – Seksualność stanowi integralny składnik osobowości człowieka: wpływa na zachowanie, samopoczucie, samoocenę i zdrowie. Jeżeli nasze życie seksualne jest w rozsypce, nastrój i kondycja podupadają – mówi prof. Violetta Skrzypulec, ginekolog położnik, endokrynolog i seksuolog. – Nie da się utrzymać stałej temperatury związku przez wiele lat, można jednak podsycać ogień pożądania i dbać o to, by nie zgasł. Żeby to zrobić, trzeba się dowiedzieć, co najczęściej go tłumi.
Milczenie czyli zero współpracy
W sypialni milczenie nie jest złotem. Tu, żeby osiągać satysfakcję, trzeba mówić o własnych pragnieniach, np. umieć bez skrępowania powiedzieć: „Chodźmy się kochać!” czy: „Mam na ciebie ochotę”. Bez dialogu trudniej doskonalić sztukę miłosną. Duży kłopot będą też sprawiały rozmowy o tym, co w seksie szwankuje. Skoro milczy się o zaletach, to o wadach tym bardziej nikt na głos nie powie. Choć sztuka miłosnej konwersacji nie należy do najłatwiejszych, warto się jej uczyć. Erotyczna rozmowa to afrodyzjak o wielkiej mocy. Pobudza wyobraźnię, intensyfikuje doznania podczas miłosnego aktu, a nawet wzmaga siłę orgazmu!
Łóżkowe pogawędki potrafią przełamać opory świeżo upieczonych kochanków, rozwiać nudę w długoletnim związku. Pogłębiają wzajemne więzi i pozwalają uniknąć nieporozumień. Sama rozmowa o wzajemnych pieszczotach, o tym, co najbardziej lubicie robić w łóżku, wzmaga pożądanie i sprawia, że w waszych żyłach szybciej zaczyna krążyć krew. Przypomnij sobie, ile razy siedząc w kinie i oglądając gorącą scenę pocałunku, stwierdziłaś (z zaskoczeniem), że jesteś podniecona. To twój mózg i ciało zareagowały szybciej niż twoja świadomość. Podobnie reagujesz w trakcie rozmowy.
Strach czyli wewnętrzna blokada
Obawy i lęki nie tylko osłabiają ochotę na seks, ale też nie pozwalają kochać się radośnie. I nie chodzi tu tylko o zahamowania wyniesione z dzieciństwa (pomóc może wtedy seksuolog) lub strach przed nieplanowaną ciążą (wystarczy się odpowiednio zabezpieczyć). Nawet te obawy, które wydają się mało ważne, np. krytyczne ocenianie własnego ciała, wstyd czy nieśmiałość, bywają wrogiem miłości. U niektórych kobiet mogą wręcz doprowadzić do pochwicy – mimowolnego skurczu mięśni wokół wejścia do pochwy, który uniemożliwia odbycie stosunku. Wówczas konieczna jest terapia u seksuologa. O wszystkich lękach na pewno warto porozmawiać z partnerem. Razem bowiem łatwiej przezwyciężać trudności. Ciekawe, że w naszym kraju przybywa małżeństw nieskonsumowanych. Dlaczego te pary nie podejmują współżycia? Nie chcą? – Ależ one bardzo chcą, tylko występują reakcje obronne, zwłaszcza u kobiet – wyjaśnia w jednym z wywiadów prof. Zbigniew Lew-Starowicz, seksuolog. – Strach je paraliżuje. Dotyczy to zwykle tych kobiet, które wyobrażają sobie seks jako coś bolesnego i przykrego. Sporo mam takich pacjentek.
Niewiedza jest największym źródłem strachu, dlatego warto szukać informacji o seksie w książkach i w internecie. Możecie wspólnie studiować zdobyte materiały i od razu precyzować, który problem was dotyczy. Na przykład obawa, że jedno z was się nie sprawdzi, może w dość przewrotny sposób wpłynąć na męską potencję. Zwykle bowiem im mocniej mężczyzna pragnie kobiety, tym większa jest jego sprawność seksualna. Czasami jednak bywa odwrotnie – fascynacja kobietą jest tak obezwładniająca, że doprowadza mężczyznę do chwilowej niemocy. Później strach przed kolejną (w jego pojęciu) nieudaną próbą współżycia sprawia, że zaczyna on unikać zbliżeń. Seksuolodzy często w takich sytuacjach zalecają zażycie środka na receptę, np. Viagry. Po kilku (wspomaganych) erekcjach u mężczyzny wzrasta wiara we własne siły, poprawia się samopoczucie i chętniej podejmuje współżycie.
Rutyna czyli cichy złodziej miłości
Wkrada się do każdego związku bez wyjątków! Jeśli zdajesz sobie sprawę z tego, że średnio po trzech latach bycia ze sobą mija stan zauroczenia i fascynacji (podsycany „zastrzykami” hormonu podwyższającego libido, czyli testosteronu), to łatwiej się z tym pogodzić. Warto wtedy wspomóc działanie innych hormonów, które pomogą umocnić związek, np. endorfin. Wydzielane podczas przytulania, głaskania i delikatnych pieszczot, sprawiają, że partnerzy czują się ze sobą dobrze i bezpiecznie. Bronią w walce z rutyną mogą też być wspomnienia i wspólne przeżywanie nowych sytuacji. Miłość, zaufanie, bliskość „smakują” bardziej niż pikantne przerywniki codzienności.
Brak czasu czyli wygodna wymówka
Brak czasu to jedynie skutek nieprawidłowego rozeznania hierarchii ważności potrzeb – uważają seksuolodzy. Przypominają, że owocem stosunków seksualnych jest silniejsza wzajemna więź partnerów. Sekret tkwi w odpowiednim rozplanowaniu zajęć i tym, by nie przenosić ostatniej fazy pracy do łóżka i by wyrzucić telewizor z sypialni! W przeciwnym razie ty i twój partner wkrótce zapomnicie zupełnie, do czego służy małżeńskie łóżko. Nie odkładaj też seksu na weekend tylko dlatego, że w tygodniu masz tysiąc ważniejszych spraw. Energia seksualna zanika, jeśli się z niej nie korzysta!
Zmęczenie czyli spadek mocy
Gdy jesteś zestresowana, w twoim ciele zachodzą zmiany hormonalne, które gwałtownie obniżają libido. Jak temu zaradzić? Zapisz się na fitness albo ćwicz w domu. Będziesz mieć więcej energii. Po 40 minutach ćwiczeń twoje ciało będzie pobudzone. Krew zacznie szybciej krążyć, zmysły staną się wyostrzone. Nawet wspólny spacer szybkim krokiem może podkręcić siłę pożądania.
Niezdrowy styl życia czyli za dużo używek
Tłuste potrawy obniżają poziom hormonów miłości: testosteronu i estrogenów. Po obfitym posiłku trudno uprawiać finezyjną grę miłosną. Organizm wszystkie siły przeznacza na trawienie. Jeśli więc pragniesz emanować seksem, jedz ryby, owoce morza, warzywa i chude mięso. Nie odmawiaj sobie czasem czekolady, bo wprowadza w dobry nastrój, oraz lampki czerwonego wina – odpręży i doda chęci na miłość.
Nałogi i używki to także wrogowie seksu. Okazuje się, że 75 proc. długoletnich palaczy miewa problemy z erekcją. Alkohol w małych ilościach zwiększa pożądanie, ale pity w nadmiarze niszczy potencję i jest przyczyną problemów z wytryskiem. Kawa też może narobić kłopotu. Jedna filiżanka pobudza i podnosi ciśnienie, ale kilka dziennie wypłukuje z organizmu magnez, szybciej się więc męczysz, również w łóżku.
Wiek czyli pewne dolegliwości
Wiele osób blokuje ich psychika („jestem już stary”), a nie zmiany w ciele czy choroby, które mogą się pojawić z racji wieku. – Seks w okresie klimakterium nie zawsze jest przyjemny – dodaje prof. Violetta Skrzypulec. Wiąże się to z niedoborem estrogenów, który prowadzi do zaniku nabłonka pochwy i zmniejsza jej nawilżenie. Na szczęście jest trapia hormonalna, która poprawia jakość życia. Procesy związane z menopauzą czy andropauzą mogą obniżyć libido, ale da się je osłabić, korzystając z pomocy lekarza. Czasem powodem są przyjmowane leki. Najczęściej kłopoty w sypialni pojawiają się przy stosowaniu: leków nasennych, moczopędnych, uspokajających, antydepresyjnych, tabletek antykoncepcyjnych, środków obniżających ciśnienie krwi, preparatów stosowanych w chorobie wrzodowej. Zanim lekarz wypisze receptę, zapytajcie go o działanie uboczne zaleconej kuracji. Czasem można zamienić antyseksualny lek na inny, który nie wpływa na poziom libido.
Oblicza się, że jedna na trzy pary odczuwa problemy związane z nikłym zapotrzebowaniem seksualnym. To jeden z najczęstszych kłopotów, z jakimi spotykają się seksuolodzy.
W CZYM PROBLEM?
Mówi prof. Zbigniew Lew-Starowicz
W przypadku mężczyzn problemem numer jeden są zaburzenia erekcji. Wiąże się to z wydłużeniem średniej trwania życia i z nagłośnienia tego rodzaju kłopotów. W Polsce aż 1,5 mln mężczyzn ma zaburzenia erekcji. To bardzo dużo. Na drugim miejscu są zaburzenia wytrysku i spadek popędu. Natomiast u kobiet coraz rzadziej obserwuję problemy z brakiem orgazmu, natomiast wiele z nich narzeka na ogólny brak zainteresowania seksem.



