• Blogi
  • Ćwiczenia
  • Diety
  • Kluby puszystych
  • Listy
  • Metamorfozy
  • Moda
  • Psychologia
  • Inne
    • Anoreksja i bulimia
    • Nadwaga/otyłość
    • Ośrodki odchudzania / SPA
    • Pomiary masy ciała
    • Preparaty odchudzające
    • Pytania i odpowiedzi
    • Zabiegi odchudzające

Czerwiec nr 6/2012
  • Wydania online
  • Najnowszy numer
  • Prenumerata
  • Kontakt

W tym wydaniu również

  • Randka z kuchnia francuską
  • Gdy sobie nie radzę, jem
  • Zdrowe nie znaczy niskokaloryczne
  • Naładuj akumulatory
  • Pomiary wymiarów
  • Metabolizm - co to takiego?
  • Wielki Finał Konkursu "Chudnij z nami 2007"
  • Jaka spódnica dla puszystej?
  • Chcę być bardziej kobieca
  • Skóra w plamki
  • więcej w tym wydaniu

Czułe słówka?

Superlinia, 10/2007
Anna Rzędowska
  • Mężczyzno! Nie mów kobiecie/Mów
  • Rozmowa (fot. 123RF)
więcej zdjęć
Słowa mogą uskrzydlić, ale mogą też boleśnie zranić. Człowiek używa słów, które wydają mu się trafne. Niestety, często zapomina, że inni nie muszą odbierać ich tak samo. 

Mąż Ewy pieści ją słowami („Uwielbiam cię, jesteś taka mięciutka”), chłopak Asi wtula się z lubością w jej obfity biust i nic nie mówi, tylko mruczy, a ukochany Joli wreszcie zrozumiał, jak drażni ją wyświechtane powiedzonko „Kochanego ciała nigdy za wiele” (– Teraz mówi, że jestem dla niego tyle warta, ile ważę – z zadowoleniem dodaje Jola). Partner Beaty chodzi rozanielony. – Duża, wspaniała kobieta – mówi – to duuużo wspaniałego seksu. Ten męski podziw daje się odczuć stale, nie tylko za drzwiami sypialni. Znajduje wyraz z wielu miłych słowach i gestach. Adresatki tych komplementów przyjmują je z radosnym zadowoleniem. Jednak nie zawsze tak się dzieje.

Miłosne nieporozumienie

Każdy z nas reaguje na słowa w odmienny, charakterystyczny dla siebie sposób. To, co jednego uszczęśliwia, innego może wpędzić w rozpacz, a przynajmniej sprawić mu przykrość. Poza tym ukryte za słowami intencje nie dla każdego są czytelne.

Małgosia była tłuściutkim dzieckiem, a później bardzo pulchną nastolatką. Tylko ona wie, jak wiele wysiłku kosztowało ją osiągnięcie kształtów w rozmiarze 46. Mniejszy po prostu już być nie może, jakby tylko na taki została zaprogramowana. Ciało, choć ponadczterdziestoletnie, ma bardzo ładne. Dba o siebie, ubiera się z namysłem, by strojem odjąć sobie choć dwa, trzy kilogramy. Zapamiętale ćwiczy, liczy kalorie, a w chwilach nadciągającej słabości sięga po kopertę ze starymi fotografiami. To jej motywacja: nigdy nie wyglądać tak jak kiedyś. Mąż Małgosi tych fotografii nie widział. Dla niego żona była i jest najpiękniejszą kobietą na świecie. Często jej o tym mówi. Wodzi za Małgosią roziskrzonym wzrokiem i powtarza: „Ech, te twoje wałeczki... Schrupałbym cię, pączuszku, jesteś taka apetyczna!”. Potrafi czule nazywać ją kluseczką, słonikiem, pulpecikiem. Małgosia za każdym razem wstrzymuje wtedy oddech i uśmiecha się dzielnie, tłumiąc łzy. Słowa męża to dla niej prosty przekaz: „Jesteś gruba”. Czuje, że cały jej wysiłek, pot i ssanie w żołądku idą na marne. Jest po prostu gruba. Zawsze za gruba.

Prawda? Pogarda?

Bożena pracuje w księgowości dużej firmy. Jest ceniona za profesjonalizm, lubiana za przyjazną życzliwość, ma kilka sprawdzonych przyjaciółek i uśmiecha się czasem bez powodu, gdy idzie ulicą. Ale tylko wówczas, gdy idzie sama. Ilekroć wychodzi z mężem (co zdarza się coraz rzadziej), spuszcza wzrok i nie ma ochoty na  uśmiechy. Boi się. Mąż bez skrępowania ogląda się za kobietami młodszymi i zgrabniejszymi niż Bożena, a później komentuje jej tuszę. Nie przebiera w słowach: „tłuścioch” to jedna z delikatniejszych form, w jakich zwraca się do żony. Z upodobaniem liczy głośno każdą kromkę chleba i każdy plasterek wędliny, jakie zjada Bożena. Uskrzydla go publiczność. „O, i znowu serdelek dla serdelka!” – informuje zebranych przy rodzinnym stole, wskazując jej talerz. Kiedy są sami, z dezaprobatą zauważa wgłębienie wysiedziane w fotelu Bożeny. Nie przytula jej. Powiedział kiedyś jasno: grube go nie kręcą. W każdej sprzeczce, obojętnie na jaki temat, wyciąga sprawę nadmiaru kilogramów. Jakby to mogło usprawiedliwić fakt, że nie pomaga w żadnych pracach domowych i za często wypada z kolegami na kilka kolejek.  

Mąż Bożeny – i wielu jemu podobnych – nie jest najprzystojniejszy na świecie. Strzyże włosy coraz krócej, żeby ukryć powiększające się zakola. Mięsień piwny od dawna uniemożliwia mu oglądanie własnych butów bez lustra. Nie dba o to, w co się ubiera. Poci się, a jego paznokciom bardzo, ale to bardzo przydałby się pilniczek. Nie wiadomo, czy jest świadomy zmian, jakie następują w jego wyglądzie; nie wiadomo, jak ocenia własną atrakcyjność. Być może zarzuty, w niewybredny sposób stawiane żonie, mają stanowić zasłonę dymną dla jego własnych kompleksów i lęków. Czy wie, że ją rani? Prawdopodobnie nie wie. Ale to w gruncie rzeczy bez znaczenia. Najważniejsze, by szybko i bez wysiłku mógł się dowartościować. Poza tym jego żona obiektywnie jest gruba, więc o co chodzi?

Szczęściara i ofiara?

Małgosia i Bożena są dla postronnego obserwatora na pozór w całkiem odmiennej sytuacji. Mąż tej pierwszej kocha ją i okazuje jej to na każdym kroku. Mąż tej drugiej może i kocha, ale nie zadaje sobie trudu, by zdobyć się na refleksję na ten temat. Natomiast jest święcie przekonany, że własna żona to rodzaj bezpłciowej, pozbawionej uczuć istoty, z którą „można się nie krępować” i wobec której „wszelkie ceregiele są zbędne”.

Z punktu widzenia obu kobiet ich sytuacja jest identyczna. Najbliższy im człowiek rani je boleśnie każdego dnia. Są upokorzone i nieszczęśliwe. Ale nic nie robią, by to zmienić. To błąd. I jedna, i druga musi się zdobyć na odwagę. Porozmawiać z mężem już teraz. Muszą powiedzieć o swoich zranionych uczuciach. Dodatkowo Bożena powinna stanowczo stwierdzić, że bez względu na stan faktyczny nie chce być obrażana i poniżana. Ani przy ludziach, ani w domu. Zdanie: „Nie chcę, żebyś w taki sposób komentował mój wygląd, bez względu na to, jaki on jest”, powinna powtarzać tak często, aż osiągnie zamierzony skutek.   

Panom pod rozwagę

Każda kobieta chce się podobać – to naturalne. Jeśli nie czuje się atrakcyjna przy mężczyźnie, z którym jest, prędzej czy później zacznie szukać takiego, którego zachwycą jej kształty i wymiary. Aby temu zapobiec, warto zadbać o wzajemne relacje; poznać i szanować wrażliwość najbliższej osoby, dbać o tę osobę w sposób, który jej odpowiada.  

Mówiąc kobiecie, że nie jest gruba, mężczyzna przypomina jej o istnieniu tego słowa, a wraz z nim – o jej lęku, że jednak jest gruba. Poczułaby się znacznie lepiej, gdyby usłyszała, że jest fantastyczna, kobieca i ponętna. Jeśli kobieta stara się schudnąć, mądry i kochający mężczyzna będzie ją wspierał, ale nie będzie jej ponaglał! Będzie się cieszył jej dobrym samopoczuciem i lepszym zdrowiem, nie wspominając głośno dawnych fałdek ani wypukłości. Zapomni o objadaniu się przed telewizorem lodami albo chipsami (dla niego to też niezdrowe!). Przestanie narzekać, że znowu na obiad tyle zieleniny, a golonki nie widział już pół roku. Pójdzie bez namawiania i ociągania się na spacer albo zorganizuje dwa rowery na sobotnią wycieczkę. Wtedy dietetyczny sukces będzie sukcesem ich obojga i dodatkowo scementuje związek. Jedno jest pewne. Aby kobieta była ponętna i śliczna, wystarczy ją kochać i obdarzać czułością.

Jeśli kobieta próbuje schudnąć, mądry i kochający mężczyzna będzie ją wspierał, ale nie będzie jej ponaglał!

Dodaj komentarz

Komentarz
Podpis
Email
(nie zostanie wyświetlone, tylko do wiadomości redakcji)
 

Superlinia.pl © 2012 | Polityka prywatności

  • O nas|
  • Diety|
  • Ćwiczenia|
  • Kontakt