• Blogi
  • Ćwiczenia
  • Diety
  • Kluby puszystych
  • Listy
  • Metamorfozy
  • Moda
  • Psychologia
  • Inne
    • Anoreksja i bulimia
    • Nadwaga/otyłość
    • Ośrodki odchudzania / SPA
    • Pomiary masy ciała
    • Preparaty odchudzające
    • Pytania i odpowiedzi
    • Zabiegi odchudzające

Czerwiec nr 6/2012
  • Wydania online
  • Najnowszy numer
  • Prenumerata
  • Kontakt

W tym wydaniu również

  • Jak przetrwać wiosenne przesilenie?
  • Dieta 1400 kcal nowalijkowa
  • Gimnastyka na lepszą kondycję
  • Dietka oczyszczająca
  • W sukni ślubnej rozmiar 36!
  • Moja historia. Siła woli
  • Start do wiosennego gubienia kilogramów
  • Waga wyobraźni w odchudzaniu
  • Naucz się być sobą
  • Walka z puszystością w USA
  • więcej w tym wydaniu

Minus 12 kg to początek szczupłości

Superlinia, 04/2007
  • fot. Shutterstock
więcej zdjęć
Postanowiłam do Was napisać list, bo chcę się pochwalić, iż podjęłam ważną życiową decyzję o odchudzaniu według własnego planu. Podjęcie takiej decyzji wymaga dojrzałego podejścia do nadprogramowych kilogramów, w moim przypadku o 40 za dużo. Do tej decyzji dojrzewałam aż 9 miesięcy, jak kobieta w ciąży.

Wreszcie jednak powiedziałam STOP niezdrowemu jedzeniu i 14 października’06 zaczęłam się odchudzać. Jestem z tego dumna, chociaż nie mogę  powiedzieć, że nie zdarzają mi się błędy żywieniowe. W święta Bożego Narodzenia jednak nie przytyłam.
Na początku mojej kuracji ważyłam 117 kg przy wzroście 175 cm. Czułam się jak słoń wśród moich koleżanek w szkole. To mnie zmotywowało. Odchudzałam się kosztem ogromnych wyrzeczeń i przeżyć, ale się opłaciło. Obecnie ważę 105 kg i aż minus 12 kg mam za sobą.

Najpierw, gdy wiedziałam, że będę się odchudzać nie gwałtownie, ale stopniowo, odstawiłam cukier i białe pieczywo. Stosowałam też dietę kopenhaską – rewelacja – w pierwszym tygodniu aż 5 kg mniej, w drugim porażka, bo nie wytrzymałam do końca. Następnie piłam herbatki ziołowe „System Slim Figura” zmniejszające apetyt. No i co najważniejsze, wprowadziłam dużo ruchu. Ciężko było mi ćwiczyć, ale zaczynałam od 5 minut co godzinę, obecnie zaliczam 30 minut joggingu, 60 brzuszków na razie, bo zwiększę ich liczbę do 120. Piję herbatkę Pu-Erh i zieloną, zwykłą od czasu do czasu, rzadko kiedy kawę bez cukru.

Zważyłam się ostatnio, nic nie schudłam, dalej waga wskazywała 105 kg. Postanowiłam się nie poddać i kontynuować gubienie nadwagi. Mam nadzieję, że wygram, bo przejęłam stery nad jedzeniem. Nie widać po mnie tak bardzo, że schudłam, ale ja to czuję i to mnie cieszy. Dlatego wszystkie dziewczyny, które się odchudzacie, róbcie to z głową i nie rezygnujcie!

Kasia

Dodaj komentarz

Komentarz
Podpis
Email
(nie zostanie wyświetlone, tylko do wiadomości redakcji)
 

Superlinia.pl © 2012 | Polityka prywatności

  • O nas|
  • Diety|
  • Ćwiczenia|
  • Kontakt