Wreszcie jednak powiedziałam STOP niezdrowemu jedzeniu i 14 października’06 zaczęłam się odchudzać. Jestem z tego dumna, chociaż nie mogę powiedzieć, że nie zdarzają mi się błędy żywieniowe. W święta Bożego Narodzenia jednak nie przytyłam.
Na początku mojej kuracji ważyłam 117 kg przy wzroście 175 cm. Czułam się jak słoń wśród moich koleżanek w szkole. To mnie zmotywowało. Odchudzałam się kosztem ogromnych wyrzeczeń i przeżyć, ale się opłaciło. Obecnie ważę 105 kg i aż minus 12 kg mam za sobą.
Najpierw, gdy wiedziałam, że będę się odchudzać nie gwałtownie, ale stopniowo, odstawiłam cukier i białe pieczywo. Stosowałam też dietę kopenhaską – rewelacja – w pierwszym tygodniu aż 5 kg mniej, w drugim porażka, bo nie wytrzymałam do końca. Następnie piłam herbatki ziołowe „System Slim Figura” zmniejszające apetyt. No i co najważniejsze, wprowadziłam dużo ruchu. Ciężko było mi ćwiczyć, ale zaczynałam od 5 minut co godzinę, obecnie zaliczam 30 minut joggingu, 60 brzuszków na razie, bo zwiększę ich liczbę do 120. Piję herbatkę Pu-Erh i zieloną, zwykłą od czasu do czasu, rzadko kiedy kawę bez cukru.
Zważyłam się ostatnio, nic nie schudłam, dalej waga wskazywała 105 kg. Postanowiłam się nie poddać i kontynuować gubienie nadwagi. Mam nadzieję, że wygram, bo przejęłam stery nad jedzeniem. Nie widać po mnie tak bardzo, że schudłam, ale ja to czuję i to mnie cieszy. Dlatego wszystkie dziewczyny, które się odchudzacie, róbcie to z głową i nie rezygnujcie!
Kasia



