Mam 34 lata. Dotychczas niby się odchudzałam, ale tak naprawdę nie robiłam nic, nie ćwiczyłam, ale chętnie dogadzałam własnemu podniebieniu. Dokładnie pamiętam listopadowy wieczór, kiedy zdecydowałam się wreszcie pójść do Klubu w Poznaniu. Poznałam w nim panie z dużo większą nadwagą niż moja. Zostałam zważona, opowiedziałam o sobie. Posłuchałam też opowieści i rad innych pań. Na kolejnych spotkaniach zaprzyjaźniłam się z Kingą, która nie tylko dużo schudła, ale też utrzymuje wagę. Skorzystałam z jej rad. Wybrałam też właściwy ruch dla siebie: basen i szybkie spacery. A jaki jest efekt? Schudłam już 6 kg. Moim marzeniem jest pozbyć się jeszcze 9. Polubiłam klubowe spotkania, wspólne ćwiczenia i inne zajęcia. W Klubie Puszystych znalazłam pomoc i oparcie, a list do Was jest jak publiczne zobowiązanie do dalszej walki. Już nie mogę się wycofać.
Dorota z Wielkopolski (nazwisko i adres do wiadomości redakcji)


