W okresie dojrzewania sylwetki dziewcząt na ogół zaokrąglają się, nabierając kobiecych kształtów. Dla wielu jest to powodem zmartwień i frustracji, zatem próbują się odchudzać. Czy powinny to robić?
Dojrzewanie, które u dziewcząt przypada między 12. a 15. rokiem życia, jest okresem niewątpliwie trudnym. Na skutek burzy hormonów tu i ówdzie ich sylwetki zaokrąglają się, czego niedojrzała jeszcze psychika dziewcząt nie jest w stanie zaakceptować. Ulegając reklamom licznych środków i sposobów odchudzających, które przekonują, iż nie jest trudno być szczupłą, dziewczęta chcą się na siłę upodobnić do lansowanych w mediach modelek i zaczynają się odchudzać, popełniając przy tym wiele niebezpiecznych dla zdrowia błędów.
Jakie to są błędy?
Chociażby często biorąc przykład ze swoich mam, nie jedzą śniadań. Ale mamy zjedzą je w pracy, one zaś, nie zawsze otrzymując II śniadanie do szkoły lub nie mając możliwości w szkole nic kupić, przez wiele godzin są głodne. Pomijając negatywny wpływ takiego postępowania na naukę, jest to powód tycia, bo wydłużenie przerwy nocnej, podczas której organizm nie otrzymuje pokarmu sprawia, że jeśli później zje się cokolwiek, w obawie przed powtórnym okresem głodzenia, gromadzi on zapasy energii na „chudsze” czasy. Często też drugie śniadanie zastępują kupionym w sklepiku szkolnym batonikiem, nie zdając sobie sprawy z tego, że może on zawierać aż 500 kcal i że korzystniej byłoby zjeść na drugie śniadanie jakiś owoc. Podobnie jest z ulubionymi przez młodzież fast foodami, traktowanymi jako przegryzki, a przecież podwójny cheesburger to około 700 kcal, czyli tyle, ile powinien ich zawierać obiad osoby ciężko pracującej fizycznie.
Albo przez tydzień-dwa po prostu głodzą się, ustawicznie sprawdzając, ile udało się schudnąć. Czy jest to bezpieczna metoda?
Podobne „akcje” zupełnie nie mają sensu – przynoszą więcej szkód niż pożytku. Nawet jeśli uda się trochę schudnąć, organizm, któremu systematycznie nie dostarcza się wystarczającej ilości potrzebnych substancji odżywczych, buntuje się, reagując ustawicznym zmęczeniem, sennością, rozdrażnieniem oraz bólami głowy. Nie wolno też zapominać o efekcie jo-jo, który sprawia, że po zakończeniu takiego odchudzania utracona waga szybko powraca, najczęściej z nawiązką.
Jeśli potrzeba pozbycia się kilograma, dwóch czy trzech jest nie do przezwyciężenia, w jaki sposób dziewczyny mają to zrobić?
Z pewnością nie przez stosowanie drastycznych diet, ograniczających spożycie energii, jak i składników odżywczych, niezbędnych do rozwoju i wzrostu, natomiast poprzez skuteczne i zdrowsze zrezygnowanie ze słodyczy, napojów słodzonych i żywności typu fast food oraz zwiększenie aktywności fizycznej. W okresie dojrzewania organizm powinien otrzymywać około 2000 kcal dziennie, w 4–5 posiłkach, jedzonych możliwie regularnie. Gdy zdarzy się zjeść coś bardziej kalorycznego, trzeba postarać się to spalić, na przykład idąc na dłuższy spacer. I nie wolno zaniedbywać zajęć wychowania fizycznego - aby je uatrakcyjnić, można przejąć inicjatywę, proponując osobie prowadzącej zastąpienie nudnych ćwiczeń chociażby tańcem czy aerobikiem.
Każda dziewczyna ma inną budowę – ta, której rodzice są niscy i masywnie zbudowani, mimo usilnych starań raczej nie będzie wysoka i smukła, zatem nie powinna katować się dietami, tym bardziej że między 12. a 15. rokiem życia rośnie się najbardziej intensywnie, co zwiększa zapotrzebowanie organizmu zarówno na kalorie, jak i składniki odżywcze. I jeszcze jedno. W przypadku otyłości czy znacznej nadwagi, jeśli wyeliminowanie z diety słodyczy i fast foodów nie przyniesie rezultatów, trzeba zacząć odchudzać się pod kontrolą lekarza



