Od redakcji

 

Mieliśmy ułatwić sobie codzienne życie, ale niestety zaczęliśmy sobie szkodzić. Z pośpiechu, dla wygody, a czasem też z lenistwa coraz chętniej sięgamy w sklepach po jedzenie, które nie wyma­ga przygotowania, długo się nie psuje, pięknie wygląda i zachęcająco pachnie. Niby wiemy, że im więcej takich „zalet”, tym mniej korzyści dla zdrowia, ale i tak robimy swoje. Tłumaczymy sobie, że skoro jest sprzedawane, to jest jadalne. I chociaż wiemy, że statystyczny Polak zjada rocznie ponad 40 kg cukru, 4,4 kg soli, a oprócz tego ok. 3,5 kg konserwantów, barwników, zagęstników, wzmac­niaczy i innych chemikaliów, to nie mamy wątpliwości, że może to mieć wpływ na nasze zdrowie. I z pewnością ma, bo przecież nigdy wcześniej nie było tylu alergii i trudnych do zdiagnozowania (oraz leczenia!) chorób. Na szczęście jednak coraz więcej osób mówi „nie” życiu w pośpiechu i jedzeniu byle czego. Szukamy czystych miejsc i dobrej wody, doceniamy aktywność i uważnie czytamy etykiety. Tak jak bohaterki naszego reportażu (s. 72), które blogując, znalazły sposób na zdrowsze życie. Nam wiele ich pomysłów bardzo się spodobało. Do życia wolnego od toksyn zachęca też coraz więcej znanych osób. W tym numerze „Superlinii” Anna Mucha i Sylwia Wiesenberg pokazują, że nie jest to wcale trudne, a daje radość, zdrowie i mnóstwo energii. Wszystkim, którzy chcieliby przekonać się, jak wiele zyskujemy, pozbywając się z życia, a przede wszystkim z talerza, szkodliwych substancji, polecamy sprawdzone sposoby na detoks (s.8). To łatwe, tanie i szybko wchodzi w krew.

 

Joanna Zielewska

 

Redaktor naczelna.

Superlinia numer 09/2014 już w kioskach !

Magazyn Superlinia
Wrzesień nr 09/2014
 


Kalkulator BMI

(kilogramy)
(centymetry)

Szczupła do lata i trochę dłużej! - Odchudzanie z Joanną cz. 4

  • Szczupła do lata i trochę dłużej! - Odchudzanie z Joanną cz. 4- Ilustracja 1
    fot. archiwum prywatne
  • Szczupła do lata i trochę dłużej! - Odchudzanie z Joanną cz. 4- Ilustracja 2
    fot. archiwum prywatne
więcej zdjęć
Jest lżej. I na skali wagi, i w codziennym życiu. Bo nowa dieta i odwiedzanie siłowni przechodzą w nawyk. Bilans: zero cellulitu, świetne samopoczucie i ponad 11 kg w dół.

Oczywiście, w trakcie minionych 6 miesięcy Joanna musiała stawić czoła wielu wydarzeniom, podczas których „normalne” odżywianie było utrudnione lub wręcz niemożliwe. Podczas wyjazdów, świąt czy też uroczystości rodzinnych trzeba znaleźć kompromis w odżywianiu lub też starać się zminimalizować skutki uboczne odstępstw od diety. Joanna jednak nawet w Wielkanoc poradziła sobie doskonale, a dowodem była utrata w tym okresie kilogramów w miejsce „świątecznego tycia”.

W ostatnim czasie nasza Czytelniczka ma coraz mniej czasu na gotowanie, dlatego też jej dieta została tak zmodyfikowana, aby w tym trudnym okresie wszystkie posiłki były możliwe do przygotowania „na zimno”. Bardzo cieszy mnie fakt, iż Joanna regularnie chodzi na siłownię, na którą zabiera napój izotoniczny przygotowany według mojego przepisu.

Pomimo faktu, iż przyzwyczaiłyśmy się do sukcesów Joanny, trzymajmy za nią wciąż mocno kciuki na dalszych etapach nauki prawidłowego odżywiania.

Co czuje Joanna

Tak jakoś samo wyszło, że przestałam liczyć kalorie i gramatury. Synek poszedł do żłobka i nie mam na to czasu. Stosuję się do żelaznych zasad Anety, czyli 5 posiłków o stałych porach. Śniadanie i obiad większe, drugie śniadanie i podwieczorek mniejsze, a na kolację same warzywa. Regularnie chodzę na siłownię. Okazuje się, że umiem powstrzymać się od słodyczy. Bardzo pomaga mi kontrolowane włączenie do diety odrobiny czekolady czy lodów (lekki mleczny na patyku).

Nauczyłam się również nie ważyć obsesyjnie w domu, bo to strasznie frustrujące.

Dzięki siłowni mam ładne, gładkie i sprężyste ciało, czuję się silna i sprawna. Chyba nawet za swoich najchudszych lat nie było aż tak dobrze.  Prawie nie widać cellulitu na udach, a był tam od zawsze.

Przyzwyczajam się do szczuplejszej figury. Wchodzę już do sklepów z „normalną” rozmiarówką, noszę teraz 44. Bardzo pomogło mi dobranie nowej bielizny. Znajomi zauważają zmianę i chwalą, to szalenie miłe. A mąż jest zachwycony!

Jak to widzi Aneta Łańcuchowska z Poradni dietetycznej HÄlsa, która opiekuje się naszą Czytelniczką:

Pierwszy, półroczny okres, w którym Joanna stosowała się do zaleceń dietetycznych, mamy za sobą. Celem tego etapu nie było jedynie zrzucenie zbędnych kilogramów, ale też zmiana nawyków żywieniowych. Na początku konieczne było liczenie, ważenie i mierzenie produktów spożywczych. Joanna wciąż czuła, że jest na diecie i musi uważać na to, co i w jakich ilościach spożywa. Z czasem systematycznie przestawała ważyć jedzenie i stopniowo zaczęła intuicyjnie wybierać właściwe produkty spożywcze, zgodnie z zaleceniami diety. Moją rolą w tym okresie było urozmaicanie menu, m.in. poprzez lekkie modyfikacje i dodawanie nowych przepisów. 

Przepis na napój izotoniczny: 

zmieszać

  • 200 ml sokupomarańczowego
  • 1 litr wody, 
  • 1 g soli
  • 4-6 kostek lodu

Dodaj komentarz

Komentarz
Podpis
Email
(nie zostanie wyświetlone, tylko do wiadomości redakcji)