Trzy miesiące starań, zmagań i wyrzeczeń nasze bohaterki mają za sobą. Są zadowolone, choć Jola zamierza nadal cyzelować swoją figurę (naszym zdaniem, zupełnie niepotrzebnie!). Wyczerpujące i absorbujące wizyty na siłowni (trzy-cztery razy w tygodniu) oraz zdrowa, niskokaloryczna dieta przestały być zadaniem obowiązkowym. Teraz ich główny cel to powrót do normalnego życia, bez obciążeń, które narzucał udział w superliniowym projekcie, ale i bez motywującego wsparcia. Czy uda im się utrzymać osiągnięte rezultaty? Mamy nadzieję, że tak, bo naszą akcję kończą uboższe w kilogramy i centymetry, ale za to bogatsze w wiedzę i doświadczenie.
Jolanta, 30 lat
10 cm mniej w obwodach każdego z ud; 8,5 kilograma w dół
Obserwacje: Po pierwsze, cieszę się, że miałam okazję zobaczyć, jak wygląda praca profesjonalistów: nie tylko trenera i dietetyczki, ale też fotografa i stylistki. Mam też nową superfryzurę. Po drugie, schudłam. Dziś wyglądam tak, jak przed ciążą, a może nawet jeszcze lepiej. W połowie projektu kupiłam sobie garnitur – żakiet i spodnie. Dziś te spodnie ze mnie spadają: nie wiem, w co się ubrać na rozmowę w sprawie pracy! Brzucha nie mam wcale: to naprawdę boskie! Mam wrażenie, że, oprócz ćwiczeń, taką talię zawdzięczam regularnemu stosowaniu suplementu C.L.A. z zielonąherbatą. W końcu mogę założyć wąskie spodnie-rurki, choć spódnicę w tym roku jeszcze sobie odpuszczę. Zamierzam nadal pracować nad wyszczupleniem nóg i pupy, ale teraz już wiem, jak to zrobić.
Trzy miesiące to dla mnie po prostu za mało, żeby osiągnąć swój cel. Nadal będę się dużo ruszać, ale raczej daruję sobie bieżnię (wiem, że marsz na bieżni jest niezwykle skuteczny, ale ja go po prostu nie lubię). Będę chodzić na basen, m.in. na gimnastykę w wodzie – takie ćwiczenia świetnie ujędrniają ciało, a także na zajęcia aerobiku, ABT i inne. Chcę zeszczupleć, ale nie chcę być kobietą-efemerydą, podoba mi się silne, subtelnie umięśnione kobiece ciało. Już teraz mam supermięśnie brzucha. Jestem zachwycona zmianami, jakie zaszły w moim menu. Polubiłam sałatę. Wybieram ją (np. z chudym kurczakiem) zamiast pizzy. Chrom stępił mój apetyt na słodycze. Zmieniłam swój styl życia. Wiem, jak ustawić menu i jak pracować nad swoim ciałem!
Dorota, 40 lat
10 kilogramów mniej
Wnioski: W moim wypadku tytuł akcji zmaterializował się w 100 proc. Wygrałam figurę marzeń i spełnię swoje pragnienie: na czterdziestkę założę sexy bieliznę (taką trudno kupić w bardzo dużych rozmiarach). Nie pozwolę, żeby kilogramy powróciły. Będę trzymać się plus-minus początkowego menu dietetyczki Ani. Chociaż już od teraz, raz na jakiś czas, pozwolę sobie na małe grzeszki. Ale gdy zdarzy mi się zjeść np. pizzę czy ciastko, później nie będę się głodzić, bo wiem, że to droga donikąd. Kupiłam karnet na siłownię blisko domu – będę ćwiczyć tam na bieżni i na rowerku. Koleżanka namówiła mnie na rolki, więc podbieram sprzęt córce i korzystam z ciepłej aury. A w domu mam piłkę fitnessową.
W wytrwaniu na diecie pomógł mi błonnik: dzięki niemu nie byłam głodna. A suplementowi z pycnogenolem zawdzięczam gładszą skórę: zmniejszył się cellulit na udach i pośladkach. Nigdy więcej nadwagi!
Joanna, 44 lata
33 cm mniej w talii; 9 kilogramów w dół
Refleksje: Udział w takim programie to fajne doświadczenie. Nie tylko dlatego, że schudłam (wiem, że zrzucić kilogramy można i samemu, choć to dużo trudniejsze), ale też ze względu na przygodę, jaką stanowiła akcja. Nauczyłam się czegoś innego, nowego. Poznałam nowych ludzi. Razem z dziewczynami stanowiłyśmy dla siebie grupę wsparcia: było to bardzo pozytywne towarzyskie doświadczenie. Teraz wiem, że nie tylko o kilogramy chodzi, ale też o centymetry: zeszczuplałam w obwodach dużo więcej niż wskazywałaby na to moja waga. Przekonałam się do błonnika, który świetnie wyregulował moją przemianę materii. A chrom stosowałam od dawna, gdy tylko miałam ochotę na słodycze. Na pewno nie będę już tak intensywnie ćwiczyć – to jednak pochłania bardzo dużo czasu – ale postaram się każdą możliwość wykorzystać na aktywność fizyczną. Zamierzam do pracy dojeżdżać na rowerze i dużo, intensywnie spacerować. Współpraca ze specjalistami nie poszła na marne: dzięki nim wiem, jak samodzielnie korygować dietę i jak prawidłowo wykonywać ćwiczenia, żeby były efektywne.
Podsumowanie
Piotr Łukasiak - prowadził treningi naszych bohaterek i motywował je do wysiłku. Dzięki jego autorskim metodom treningu, uczestniczki naszej akcji nie tylko schudły, ale też wymodelowały swoje sylwetki, by móc cieszyć się figurą marzeń.
Taki program pokazuje, jak można uzyskać zgrabną figurę, a nie tylko mniejszą wagę. Często bowiem zdarza się, że po zrzuceniu nadmiaru kilogramów, sylwetka nadal ma zaburzone proporcje, a ciało, choć szczuplejsze, wygląda gorzej, bo np. po odchudzaniu pozostał nadmiar skóry, która utraciła napięcie i elastyczność. Cieszę się, że dziewczyny nie tylko zgubiły tkankę tłuszczową, ale też wymodelowały sylwetki.
Od samego początku założyłem, że na treningach będę kontrolował poczynania bohaterek akcji w ograniczonym zakresie. Byłem obecny zawsze wtedy, kiedy waga stała w miejscu, a ciało nie reagowało na proponowane ćwiczenia.
Cel został osiągnięty i mam nadzieję, że tak samo myślą uczestniczki akcji. Teraz wystarczy dopracować tylko drobiazgi, według ułożonego przeze mnie programu ćwiczeń i aktywności. Na tym etapie najważniejsza jest dokładność wykonywania ćwiczeń, bo od niej zależy efektywność treningu i przewidywalność rezultatu.
Mam nadzieję, że tego typu akcja będzie inspiracją i motywacją dla innych czytelniczek – pomoże im wziąć się za siebie i zgubić nadmiar ciała.
Bez względu na to, czy będziesz odchudzać się ze specjalistą czy samodzielnie, sukces przedsięwzięcia zależy w głównej mierze od ciebie, bo nawet największy profesjonalista za nikogo nie wykona zadania.
Sugestie
Anna Wybrańska - sprawowała dietetyczną pieczę nad uczestniczkami akcji, układała jadłospisy na każdy dzień, biorąc pod uwagę żywieniowe preferencje naszych bohaterek i ich styl życia. Była zawsze gotowa fachowo je wesprzeć i im doradzić.
Dziewczyny radziły sobie fantastycznie, czasami zdarzały się małe wpadki, ale na szczęście nie miało to wpływu na efekt końcowy. Dzięki ćwiczeniom i stosowaniu Bio-C.L.A. z zieloną herbatą ich ciała zupełnie się zmieniły. Nadmiar tkanki tłuszczowej został zastąpiony mięśniami, co zmniejsza ryzyko wystąpienia efektu jojo w przyszłości. Dieta, którą stosowały, oraz moje wskazówki pozwoliły na sukcesywny, bezpieczny spadek wagi. Jestem przekonana, że wprowadzone zmiany spowodowały modyfikację nawyków żywieniowych, na czym najbardziej mi zależało. Teraz najważniejsze jest utrzymanie efektów. Dziewczyny powinny co dwa tygodnie zwiększać swoje menu o 200 kcal, aż do osiągnięcia indywidualnego zapotrzebowania energetycznego.
Muszą również pamiętać o kluczowych zasadach:
• Śniadanie to podstawa.
• Obiady powinny się składać w 1/4 z mięsa, 1/4 węglowodanów złożonych (ziemniaki, ryż, makaron), natomiast resztę powinny stanowić warzywa.
• Kolacje nie mogą obciążać przewodu pokarmowego. Najlepiej sprawdzają się sałatki lub „kanapki bez chleba”: zamiast pieczywa sałata lodowa.
• 1,5 litra wody mineralnej dziennie i 5 posiłków w ciągu dnia to obowiązek.
Na 1-3 miesiące należy przerwać przyjmowanie suplementów, żeby organizm od nich odpoczął. Później można do nich wrócić, żeby nie dopuścić do efektu jojo.
***
Akcja "Szczupła w każdym wieku" została przeprowadza wraz z firmą Pharma Nord producentem Bio-C.L.A. z zieloną herbatą blokuje wchłanianie tłuszczu, wspomaga spalanie tego już nagromadzonego, bez naruszania mięśni. Bio-Błonnik wypełnia żołądek, zmniejszając uczucie głodu. Reguluje przemianę materii. Bio-Chrom pomaga poradzić sobie z apetytem na słodycze.
***
Dorota: sukienka 319 zł, żakiet 289 zł, Marks & Spencer; naszyjnik 32 zł, bransoletka 25 zł, Ko-ara; buty 79 zł, Deichmann.
Jolanta: bluzka 79 zł, Marks & Spencer; spodnie, Magic Jeans 159 zł, KappAhl; kolczyki 45 zł, Goldish; naszyjnik 49,90 zł, pasek 39,90 zł, Reserved; buty 79 zł, Deichmann.
Joanna: sukienka 169 zł, bolerko 95 zł, Marks & Spencer; naszyjnik (łańcuszek) 19,90 zł, Forever 18; naszyjnik 79 zł, Bijou Brigitte; buty 69 zł, Deichmann.
***
zdjęcia: Piotr Ratajski/OVERLINE; SGM stylizacja: Kasia Misiak; makijaż: Ewa Jaśkiewicz/BELL




