Zacznijmy od ustalenia, w jaki sposób schudłaś. Czy zredukowałaś tkankę tłuszczową równomiernie z całego organizmu, czy raczej udało Ci się wymodelować sylwetkę, zrzucić oponkę i wyszczuplić biodra?
Jeśli schudłaś „z całości”, najprawdopodobniej utraciłaś sporo zatrzymanej w organizmie wody oraz udało Ci się zmniejszyć ilość tzw. brunatnej tkanki tłuszczowej. Stosunkowo łatwo ją wydalić z organizmu, stosując niskokaloryczną dietę, ale to niesie za sobą spore ryzyko pojawienia się efektu jojo. Stanowi ona bowiem podręczny magazyn łatwo dostępnej energii, z której organizm szybko korzysta w chwili większego zapotrzebowania, ale równie szybko uzupełnia braki (np. po powrocie do dawnego sposobu odżywiania).
Różne typy tłuszczu, różne problemy
Jeśli udało ci się na dobre pozbyć sadełka z okolic brzucha, bioder, ud i pośladków, efekt jojo nie jest dla ciebie aż takim zagrożeniem, ponieważ pozbyłaś się w głównej mierze tzw. białej tkanki tłuszczowej, którą organizm kumulował przez lata. Żeby ponownie „wyhodować” oponkę, musiałabyś nad tym trochę popracować. To nie znaczy, że jesteś wolna od wahań wagi, lecz w tym przypadku znacznie łatwiej będzie ci ją kontrolować.
Stosując dietę odchudzającą, wyrobiłaś w sobie zdrowe nawyki, m.in. regularne pory posiłków. Aby utrzymać wymarzoną i osiągniętą z takim trudem wagę, powinnaś zachować dokładnie taki sam rozkład dnia. Staraj się jadać regularnie: 5 posiłków dziennie, mniejszych niż przed dietą. Wówczas organizm lepiej radzi sobie ze spalaniem kalorii i nie robi zapasu w postaci brunatnej tkanki tłuszczowej (co zmniejsza ryzyko jojo). 3 z 5 posiłków powinny być główne, na dwa pozostałe zjadaj drobne przekąski np. surówkę, owoc lub jogurt. Nie pomijaj żadnych posiłków, nie podjadaj między nimi, ale też unikaj przegłodzenia (zapobiegniesz napadom wilczego głodu). Staraj się jeść najpóźniej na 3 godziny przed snem.
Przyjemności, ale niezbyt pikantne
Pamiętaj również o urozmaicaniu diety. Niech twoje pożywienie będzie zdrowe i różnorodne, a także ładnie przygotowane i podane. Jest to istotne zarówno ze względów zdrowotnych (organizm codziennie otrzymuje wszystkie niezbędne mu składniki w odpowiednich ilościach), jak smakowych i estetycznych (racjonalne, estetycznie podane posiłki będą ci sprawiać więcej radości). Pamiętaj jednak, żeby się nie przejadać.
Od czasu do czasu pozwól sobie na drobną przyjemność. Wyznacz np. jeden dzień w tygodniu, kiedy zjesz deser, ukochany smakołyk czy bardziej niż zwykle kaloryczny obiad. Ważne , by na co dzień unikać pokus. Lubisz łakocie? Omijaj cukiernie! Podjadasz między posiłkami? Nie ładuj lodówki „po dach” łatwo dostępnymi przekąskami.
Nie przesadzaj z ostrymi przyprawami. Chili, pieprz, papryka czy chrzan podsycają apetyt. Postaraj się również ograniczyć sól, jest jej dostatecznie dużo w tych produktach, które spożywasz na co dzień, a dodatkowo zatrzymuje ona wodę w organizmie, przez co czasem nie możesz dopiąć spódnicy.
Nie zapominaj o ruchu i oczyszczaniu!
Aktywność fizyczna zbilansuje ewentualne „wpadki” żywieniowe. A 2-3 razy w miesiącu koniecznie oczyszczaj organizm, np. pijąc samą wodę lub stosując gotowe, ziołowe preparaty specjalnie do tego przeznaczone. Dzięki temu pozbędziesz się z ustroju toksycznych produktów przemiany materii i usprawnisz metabolizm, co zapobiegnie odkładaniu się nowych pokładów tłuszczu.



