• Blogi
  • Ćwiczenia
  • Diety
  • Kluby puszystych
  • Listy
  • Metamorfozy
  • Moda
  • Psychologia
  • Inne
    • Anoreksja i bulimia
    • Nadwaga/otyłość
    • Ośrodki odchudzania / SPA
    • Pomiary masy ciała
    • Preparaty odchudzające
    • Pytania i odpowiedzi
    • Zabiegi odchudzające

Czerwiec nr 6/2012
  • Wydania online
  • Najnowszy numer
  • Prenumerata
  • Kontakt

W tym wydaniu również

  • Rzucić i nie utyć!
  • Zamiast drożdżówki
  • Wiśta wio, łatwo powiedzieć
  • Jeden ciuch dla dwóch
  • Moja własna historia sukcesu
  • Gorące nowości - Ci co skaczą i fruwają
  • Dieta o2
  • Katarzyna Dowbor - Chudnę gdy pracuję
  • Zapytaj naszą ekspertkę - Dieta w zespole jelita drażliwego
  • Uparty jak osioł, ale z nim wygrałam...
  • więcej w tym wydaniu

Moja własna historia sukcesu

Superlinia, 6/2010; 38-40
  • Przed, fot. zbiory prywatne
  • Przed, fot. zbiory prywatne
więcej zdjęć
Prawdziwe historie odchudzania, które czytałam w „SuperLinii", były inspirujące i dawały nadzieję, że ja też kiedyś będę mogła podzielić się własną historią sukcesu. I oto nastał ten moment: w ciągu 10 miesięcy schudłam 50 kilogramów! Teraz jest mnie niemal o połowę mniej.

modelka: nasza Czytelniczka Aleksandra

wiek: 27 lat

wzrost: 171 cm

waga: 63 kg

biust: 90 cm

biodra: 94 cm

talia: 67 cm

Moja historia odchudzania zaczęła się na początku marca 2009 roku. Wtedy ważyłam 110 kilogramów, BMI wynosił 38,5, a rozmiar ubrań - 54. Najtrudniej było zacząć, uwierzyć, że można coś zmienić, że można tego dokonać samemu, tylko własnymi siłami i silną wolą. Wcześniej wielokrotnie próbowałam się mobilizować, ale diety przerywałam po kilku dniach.

Zaczęło się od dziennika

Szukałam wsparcia u lekarza, specjalistki bariatry. Pani doktor dokładnie mnie przebadała i zaleciła preparat - Meridę. Ja jednak nie zdecydowałam się na stosowanie tego leku, bałam się objawów ubocznych. Mijały kolejne dni i tygodnie, a ja nie umiałam się zebrać w sobie. Szukając jakiegoś rozwiązania problemu, który mi coraz bardziej destabilizował życie i relacje z mężem, zaprenumerowałam „SuperLinię". Przyznam, że z zazdrością czytałam historie kobiet, które na łamach opisywały, ile i jak schudły. Było mi nawet nieco przykro, gdy patrzyłam na ich zdjęcia po schudnięciu. Narastała we mnie złość na samą siebie. Aż nastał ten dzień, który zapoczątkował moje zmagania z nadwagą, czyli 2 marca 2009 roku. Właśnie wtedy zaczęłam prowadzić mój dziennik odchudzania.

Można jeść,tylko trzeba wiedzieć, co

Żeby ogarnąć swój jadłospis, przygotowałam zeszyt i zaczęłam planować menu na każdy tydzień. Poszłam do dietetyka, który powiedział mi to, co sama już wiedziałam: tyje się od nadmiaru jedzenia, trzeba uważać, co i w ja kich ilościach się je. I tak właśnie się zaczęło: 4-5 posiłków dziennie plus 2 godziny ćwiczeń. Mój jadłospis zawierał przede wszystkim warzywa, owoce, drób i ryby. Zrezygnowałam ze słodyczy i smażonych potraw. Wydaje mi się, że swój sukces zawdzięczam właśnie temu, że się nie głodziłam. Jadłam całkiem spore posiłki, ale odpowiednio dobierałam ich składniki. Jeśli chleb, to ciemny i pełnoziarnisty, cztery razy dziennie warzywa, dwa razy w tygodniu kasze, a także ziemniaki, ciemny ryż i razowy makaron.

Pierwsze dwa tygodnie były ciężkie. Zdarzało się, że chodziłam głodna. A ćwiczenia sprawiały mi bardzo dużo problemów. Na rowerze byłam w stanie jeździć najwyżej 5-10 minut.
 
Teraz wiem, że to mija i walkę z nadwagą można wygrać.

Waga leci w dół


Przez pierwsze 6 miesięcy schudłam 30 kilogramów i moja waga osiągnęła 78 kg. Po 10 miesiącach ważyłam już 60, BMI wynosiło 21, rozmiar ubrań 36-38. Ubyło mnie 50 kg! Niesamowite jest to, że znajomi nie poznają mnie teraz na ulicy. Z przyjemnością kupuję też nowe ubrania, bo w każdym sklepie znajduję coś dla siebie.

Po osiągnięciu 60 kg, nadal ćwiczę 2-3 razy w tygodniu. Stopniowo zwiększam kaloryczność posiłków. Weekendy przeznaczam natomiast na różne zakazane pokusy: słodycze, a nawet schabowego. Ale w tygodniu pilnuję, co i ile jem.

Najważniejsze to uwierzyć w swoje możliwości i trzymać się planu.

Sprzymierzeńcy odchudzania

  • Dziennik. Prowadzę go do dziś. To tam planuję na cały tydzień każdy posiłek. A potem po prostu trzymam się planu. Proste, tanie i skuteczne!
  • 4 razy dziennie warzywa. Banał, ale w praktyce się sprawdza. Zmiana proporcji produktów w moich posiłkach na korzyść warzyw sprawiła, że kilogramów zaczęło ubywać.
  • Zwycięstwa innych. Bardzo mnie motywowały historie sukcesu czytane w „SuperLinii". Choć czasami wydawały się niewiarygodne, dawały nadzieję, że wszystko jest możliwe. Mój przypadek jest następnym z kolei przykładem na to, że da się wygrać z nadwagą.

1. MIEJSKI SZYK A LA BOLLYWOOD

bluzka 199,99 zł, pasek 69,99 zł, naszyjnik 39,99 zł, Tatuum; spódnica 89,90 zł, kurtka 139,90 zł, Orsay; kolczyki 19,90 zł, Ko-ara; buty 239 zł, Fantasy

2. STONOWANA ELEGANCJA W ŻEGLARSKIM STYLU

bluzka 59,90 zł, spódnica 89,90 zł, marynarka 139 zł, kolczyki 19,90 zł, Orsay; torebka 59,90 zł, H&M; buty 239 zł, Fantasy

3. KWIATOWY WZÓR + KOKARDY = DZIEWCZĘCY SZNYT

spodnie 159 zł, gorset 159 zł, Zara; torebka 49,90 zł, bransoletka 49,90 zł, Orsay; buty 99 zł, Code; szal 49,90 zł Esprit

***

zdjęcia: Dominika/ LA VUE; stylizacja i makijaż: Katarzyna Misiak; fryzura: Marzena Śliwecka, Salon Beaty Potocznej, Corte del Sole

Dodaj komentarz

Komentarz
Podpis
Email
(nie zostanie wyświetlone, tylko do wiadomości redakcji)
 

Superlinia.pl © 2012 | Polityka prywatności

  • O nas|
  • Diety|
  • Ćwiczenia|
  • Kontakt