modelka: nasza Czytelniczka Natalia
wiek: 21 lat
wzrost: 172 cm
waga: 67 kg
biust: 94 cm
biodra: 92 cm
talia: 72 cm
W styczniu 2009 roku moja waga doszła do 96 kilogramów. To było jak kubeł zimnej wody, bo moja sylwetka nie pozwalała cieszyć się życiem. Ciągle dopadał mnie zły nastrój, samopoczucie siegnęło dna. Na dodatek zaczęłam mieć problemy ze zdrowiem. W tym momencie powiedziałam sobie: „Dość, chcę w końcu zrobić coś dla siebie, dla swojego samopoczucia, sprawności”.
Banał nr 1: Jedzenie
W odstawkę poszły wszelkie słodycze, słone przekąski i inne kaloryczne produkty. W zamian zaczęłam przyrządzać potrawy na parze, z dużą ilością warzyw. W moim menu pojawiły sie owoce, a klasyczny chleb zastąpiłam chrupkim pieczywem lub waflami ryżowymi, które smakowicie komponowały się z chudymi wędlinami czy niskokalorycznymi przetworami mlecznymi. Dodatkowo piłam duże ilości wody mineralnej. Zaczęło powoli, ale sukcesywnie ubywać nadmiaru ciała. Dziś ważę niemal 30 kilogramów mniej.
Banał nr 2: Ruch
Postanowiłam zainwestować również w wygląd ciała: zaczęłam regularnie ćwiczyć na siłowni, a także uczęszczać na zajęcia fitness.
W ten sposób moja sylwetka nabrała ładnych kształtów i wcięcia w talii, a skóra nie utraciła jędrności i napięcia, co często się zdarza, gdy ubywa aż tyle kilogramów. Kiedy schudłam, zaczęłam się zastanawiać, jak nie dopuścić do powrotu kilogramów, jak przechytrzyć efekt jojo.
Na to też znalazłam sposó: postanowiłam zostać instruktorką aerobiku. Zapisałam sie na kurs, zdałam egzaminy i dziś jestem najszczęśliwszą osobą na świecie!
Wszystko jest możliwe!
Teraz nie dość, że robię to, co lubię, że moja praca sprawia mi wielką frajdę, a zadowolenie klientek upewnia mnie w moim wyborze, to jeszcze regularny ruch pomaga mi utrzymać figurę! A ponieważ praca wymaga również odpowiedniego odżywiania, moje nawyki jedzeniowe musiały zmienić się już na stałe. Rezultat? Efekt jojo nie ma szans. A co najważniejsze, poprawiły się wyniki moich badań: mam idealne ciśnienie krwi i wzorcową morfologię. Bardzo mi pomógł również mój mężczyzna: dobrze mieć obok siebie kogoś, kto całym sercem wspiera cię w twoich zamierzeniach. A wiecie, jakie to miłe, gdy wokół siebie słyszę: „Jak ty pięknie wyglądasz”. I najważniejsze, że teraz już sama o tym wiem. Trzymam kciuki za te wszystkie kobiety, które chcą zrobić coś dla siebie i dla swojego zdrowia. Ponieważ wszystko jest możliwe!
Sprzymierzeńcy odchudzania
- „Bezpieczne” słodycze. Dziś też zdarza mi sięgnąć po słodkości. Ale wybieram te o niskim indeksie glikemicznym, np. gorzką czekoladę, batony typu fitness z ziarnami. Dodają energii i sycą na dłużej.
- Step, bo nie jest nudny. Najbardziej wciągnęły mnie zajęcia ze stepem: są bardzo efektywne, a niemal taneczne układy sprawiają więcej frajdy, niż wyciskanie hantli.
- Samo wsparcie, zero pokus. Kiedy zmieniałam dietę i ograniczałam jedzenie, mój partner nigdy przy mnie nie jadł potraw czy produktów dla mnie zakazanych: pizzy, coli, a na randki przychodził najedzony.
***
1. Fitness to jest to
koszulka (biała) 59,90 zł, koszulka (zielona) 59,90 zł, spodnie 59,90 zł, frotka 9,90 zł, buty 79,90 zł, H&
2. Sobotni wieczór
spódnica 169 zł, Zara; bluzka 59,90 zł, naszyjnik 59,90 zł, torebka 229,90 zł, pasek 24,90 zł (sztuka), Reserved; buty 79,90 zł, H&M
3. Niedzielne popołudnie
sukienka 189 zł, żakiet (w ręku) 269 zł, naszyjnik (krótki) 69 zł, Marks & Spencer; naszyjnik (długi) 69,90 zł, Coyoco; buty 59,90 zł, H&M
***
zdjęcia: SMG; stylizacja i makijaż: Katarzyna Misiak; fryzura: Marzena Śliwecka, Salon Beaty Potocznej, Corte del Sole




