• Blogi
  • Ćwiczenia
  • Diety
  • Kluby puszystych
  • Listy
  • Metamorfozy
  • Moda
  • Psychologia
  • Inne
    • Anoreksja i bulimia
    • Nadwaga/otyłość
    • Ośrodki odchudzania / SPA
    • Pomiary masy ciała
    • Preparaty odchudzające
    • Pytania i odpowiedzi
    • Zabiegi odchudzające

Czerwiec nr 6/2012
  • Wydania online
  • Najnowszy numer
  • Prenumerata
  • Kontakt

W tym wydaniu również

  • Jak podkręcić metabolizm
  • 7 prostych sposobów na poprawę przemiany materii
  • Szybsze spalanie z turbodietą
  • Ty w ruch, trawinie w ruch!
  • Agnieszka Rylik - Nigdzie mi się nie śpieszy
  • Opowiedz to, a się zmniejszy
  • Dieta Dukana
  • Grubasy całego świata, łączcie się!
  • Wejdź w swoje stare spodnie
  • W wyczynowym tempie
  • więcej w tym wydaniu

Agnieszka Rylik - Nigdzie mi się nie śpieszy

Superlinia, 5/2010; 14-15
Barbara Staśko
  • Agnieszka Rylik, fot. KAPiF
więcej zdjęć
Wszystko ma swój czas. Taką filozofię głosi znana polska sportsmenka, która przez wiele lat zwyciężała w powszechnie uznawanych za męskie, bo siłowe, dziedzinach sportu. Teraz nastał czas macierzyństwa. Mocna kobieta sukcesu zmieniła się w tkliwą mamę.

Agnieszka Rylik - mistrzyni Polski i Europy w kick-boxingu, mistrzyni Europy i wielokrotna mistrzyni świata w boksie zawodowym, reporterka i prezenterka telewizji TVN. Z wykształcenia – politolog. Wielka entuzjastka gry w pokera. Mama kilkumiesięcznej Marysi.

Na początku lutego urodziła pani córeczkę. Marysia. to pani pierwsze dziecko. Czy macierzyństwo jest błogostanem, czy wielkim stresem?

I jednym, i drugim. Gdy patrzę na mojego małego szkraba, kiedy się bawi, uśmiecha albo śpi, to czuję się cudownie. Ale gdy boli ją brzuszek lub gdy ma kolkę, to serce mi pęka, że nie mogę jej pomóc. 

Czy mąż pomaga pani przy córeczce?

Bardzo się angażuje. Stały rodzinny punkt programu to wieczorna kąpiel naszej córeczki. Tato umie przebierać ją i przewijać. Wymyśla też rozmaite zabawy – niektóre może trochę zbyt skomplikowane jak na takiego maluszka. Nie może się doczekać, aż Marysia zacznie biegać i mówić.

Bardzo pani przytyła w ciąży?

Sporo. Wcześniej codziennie trenowałam. W ciąży niestety, nie mogłam tego robić z powodów zdrowotnych. Mogłam jedynie chodzić na spacerki. Jeździłam też na rowerku stacjonarnym. I to wszystko. Lekarz nie pozwolił mi nawet na uprawianie jogi, bo była zbyt wysiłkowa. Organizm, który jest przyzwyczajony do stałego wysiłku fizycznego, od razu magazynuje kalorie. Teraz jednak stopniowo wdrażam program treningów.

Wśród modelek, gwiazd ekranu czy sportu panuje moda, żeby już w kilka tygodni po porodzie wyglądać szczupło.


Tak, tylko nie dajmy się zwariować. Ja chcę cieszyć się macierzyństwem. Dochodzę do formy spokojnie i powoli. Są ważniejsze sprawy niż pogoń za idealną sylwetką! Po dwóch tygodniach od porodu, gdy Marysia spała, zaczęłam ćwiczyć mięśnie brzucha. Teraz wychodzę już z domu na treningi do klubu. Powoli odżywam. Staram się tak zorganizować dzień, żeby mieć czas dla siebie i energię dla dziecka. Gdy siedzi się 24 godziny na dobę w domu, trudno kipieć energią. A co do sylwetki – ruch i właściwa dieta zrobią w końcu swoje.

Waży się pani codziennie?

Nie, choć mam w domu wagę. Nie cierpię tego od czasu, gdy zaczęłam uprawiać boks. Wtedy ciągle mnie ważono, i to przy ludziach. W przypadku walk mistrzowskich trzeba bowiem przestrzegać wagi z dokładnością do 100 gramów! To był prawdziwy horror. Teraz tylko przeglądam sie w lustrze i po ciuchach poznaję, ile schudłam. Muszę jeszcze osiągnąć cel, jakim jest półtora rozmiaru mniej.

Jaką dietę pani stosuje?

Bardzo specjalną. Marysia miewa kolki, a ja karmię piersią, więc trzeba było wykluczyć bardzo wiele produktów. Nie mogę jeść nic surowego, owoców, ani warzyw. Wszystko musi być gotowane, delikatne i lekkostrawne. Po 15 latach przerwy zaczęłam znowu jeść mięso! Najczęściej chude gotowane, indycze albo rybę. Na śniadanie jem owsiankę. Musiałam wykluczyć też nabiał, który uwielbiam. Gdy dziecko będzie się czuło lepiej, pewnie będę mogła rozszerzyć mój jadłospis.

Podobno wcześniej jadła pani dużo surówek.

Tak, i tego najbardziej mi brakuje. Przed ciążą stosowałam dietę o niskim indeksie glikemicznym. Wprawdzie ruch jest bardzo ważny, ale żeby wyglądać dobrze przy niewłaściwym odżywianiu się, musielibyśmy parę godzin dziennie ciężko pracować fizycznie! Gdy nie karmiłam dziecka piersią, podstawą mojej diety rzeczywiście były sałatki. Zawsze doprawione dobrym octem balsamicznym – gęstym i słodkawym. Mam też w mojej kuchni dużo dobrych oliw smakowych. Często zieloną sałatę zastępuję świeżym szpinakiem, rukolą albo roszponką. Rukola np. świetnie nadaje się do serów kozich, które zawsze mam w lodówce. Uwielbiam sery. Jem dużo mozzarelli, ale tej odtłuszczonej, dwunastoprocentowej. Kupuję żółte sery, które mają 17 procent tłuszczu, a nie 45 czy 40 procent, a także dwunastoprocentowe camemberty. Wszystko to jest dostępne w zwykłych sklepach. Dodatki do moich sałat też są niskokaloryczne: kiełki, seler naciowy, chude mięsko z gotowanego indyka lub doprawione na ostro owoce morza – małże lub krewetki. Do tego najwyższej jakości ocet balsamiczny i oliwa z oliwek. Jestem też wielką fanką bardzo aromatycznych ziół prowansalskich. 

Jakieś pieczywo?

Bardzo rzadko, bo ma dużo kalorii. A jeśli już, to tylko zdrowe, na przykład chlebek esseński z podkiełkowanej pszenicy albo z różnych innych kiełków. Ewentualnie pełnoziarniste ciemne. Ciasto robię bez tłuszczu i cukru, tylko z mąki orkiszowej, jajek i kefiru, z dodatkiem słodziku. Czasem dodaję suszone morele lub śliwki. Takie ciasto ma zdecydowanie mniej kalorii, a jest naprawdę pyszne.

Całe życie jest pani na diecie?

Niekoniecznie. Staram się po prostu bardzo uważać na to, co jem. Gdy uprawiałam wyczynowe sporty, mogłam sobie pozwolić na więcej. Kiedy jednak przeszłam do treningu raz dziennie, musiałam zmniejszyć liczbę kalorii. Uważam, że wszystko jest dla ludzi – chodzi tylko o odpowiednie proporcje. Bardzo wiele osób ma tendencję do tycia. Gdybym ja codziennie jadła pizzę i jakiś dobry deserek, też bym zaraz zaczęła tyć. Całe nasze życie to ciągła walka z wagą. Wokół tyle pokus...

A jak świeżo upieczona mama dba o siebie?

Na razie chodzę tylko do fryzjera i do kosmetyczki. Nie pozwalam sobie jeszcze na jakieś masaże czy skomplikowane zabiegi, bo nie chcę wychodzić na dłużej z domu. Przy dziecku zdecydowanie zwolniłam tempo. Mimo to wcale nie mam poczucia, że się nudzę. Wbrew pozorom, uwielbiam dom i bardzo dobrze się w nim czuję. Planujemy z mężem podróże, ale dopiero za jakiś czas, bo na razie Marysia jest za maleńka.

Jakie są pani plany zawodowe?

Na razie chcę nacieszyć się dzieckiem. Móc patrzeć jak rośnie, jak się rozwija. O pracy zacznę myśleć najwcześniej po wakacjach. Nie jestem pracoholiczką. Nigdzie mi się nie śpieszy.

Przepis

Cygara na rukoli


Plastry szynki parmeńskiej grubo posmaruj twarogowym serkiem kozim. Zwiń w ruloniki. Ułóż je na papierze do pieczenia rozłożonym na blasze i wstaw na 10 minut do piekarnika nagrzanego do 160 st. C. W misce wymieszaj listki rukoli z posiekanymi łodygami selera naciowego i pokrojonymi owocami awokado. Dolej trochę dobrej oliwy z oliwek i skrop octem balsamicznym.

Posyp solą, pieprzem i ziołami prowansalskimi. Wymieszaj. Na wierzch połóż przypieczone „cygara” z szynki.

Dodaj komentarz

Komentarz
Podpis
Email
(nie zostanie wyświetlone, tylko do wiadomości redakcji)
 

Superlinia.pl © 2012 | Polityka prywatności

  • O nas|
  • Diety|
  • Ćwiczenia|
  • Kontakt