Seksuolodzy używają czasem takiego sformułowania: „Kobieta udaje ochotę na seks, bo szuka miłości, a mężczyzna udaje miłość, bo ma ochotę na seks”. To tylko jeden z przykładów na to, jak różne są oczekiwania wobec współżycia. Na pierwszej, drugiej randce kobieta zwykle spodziewa się, że mężczyzna będzie próbował zaciągnąć ją do łóżka.
W stałym, długoletnim związku partnerzy przestają się już zastanawiać, z czego wynika nagły przypływ uczuć u partnera lub czemu jeszcze pięć minut temu oboje rzucali w siebie talerzami, a teraz kochają się z dziką namiętnością. Warto jednak przyjrzeć się takim sytuacjom, bo może się okazać, że choć jesteście ze sobą od dawna, to chodzicie do łóżka z zupełnie nieseksualnych powodów, np. żeby dokończyć kłótnię.
Zagrania taktyczne
Beata wielokrotnie próbowała rozmówić się z Kubą. Ponieważ przez cały dzień był w pracy, a potem padał zmęczony na łóżko, tylko tam mogła zacząć pogawędkę. Najpierw niewinnie, od jakiegoś banalnego tematu, żeby się – jak zwykle – nie wykręcił. Potem troszkę czułości i wreszcie... bach! Pytanie prosto z mostu: – Kuba, jak myślisz, czy jest szansa, żebyśmy wreszcie wyprowadzili się od twojej mamy?
To pytanie od kilku miesięcy działa na Kubę jak płachta na byka. Od razu się zaperza, spina i odwraca plecami do Beaty. – Nie zachowuj się tak, ja tylko chcę porozmawiać – łagodnie tłumaczy Beata. – Nie ma o czym! – ucina Kuba. Ilekroć próbowała kontynuować rozmowę, zawsze kończyło się kłótnią. A po kłótni... seks. Żadne z tych zbliżeń nie dawało satysfakcji Beacie. Czuła, że Kuba jej nie rozumie, w ogóle nie interesuje go, co ona ma do powiedzenia, ale chyba ją kocha... skoro ma na nią ochotę – tak sobie to tłumaczyła. Często to właśnie Beata, po ostrej wymianie zdań, pierwsza zaczynała pieszczoty. Nie mogła znieść tego, że Kuba milczał i traktował ją jak powietrze. Próbowała poprzez dotyk wybadać sytuację i przekonać się, że jeszcze są razem, jeszcze się przytulają, jeszcze nie jest tak źle... A jednak.
Ze smutkiem stwierdzała nad ranem, że właściwie nadal jest w punkcie wyjścia. Ani nie porozmawiali, ani nie kochali się tak naprawdę czule i pieszczotliwie. Zwykle po jej zaczepkach Kuba rozpoczynał seksualne zbliżenie. Kończył szybko i zasypiał wtulony w jej plecy. Miała wrażenie, że specjalnie unikał patrzenia jej w oczy.
W końcu postanowiła, że spróbuje go ukarać, odmawiając seksu.
Nagrody i kary
Zostawmy seks w spokoju! – apelują seksuolodzy. Nie używajmy go do żadnych innych celów niż te, do których z natury służy. Choć rzeczywiście może on dawać różne „efekty uboczne”, jak choćby rozładowanie napięcia i stresu. Prawdopodobnie właśnie z tej prozaicznej przyczyny Kuba tak szybko reagował na pieszczoty Beaty. Seks był dla niego najprostszym sposobem na rozładowanie stresu. Nawet lubił to uczucie balansowania na cienkiej linie oddzielającej wściekłość od miłości. To go podniecało. Czasem specjalnie droczył się z nią i podkręcał atmosferę, by była jeszcze bardziej wściekła. Potem tylko czekał, aż jej dłoń wyciągnięta na zgodę zacznie go czule pieścić. Zdziwił się więc, kiedy Beata po kłótni przestała szukać jego bliskości. – Poczekam, aż zechcesz ze mną porozmawiać – mówiła i zawijała się w drugą kołdrę, która od niedawna pojawiła się w ich łóżku.
Z reguły jest właśnie tak, że manipuluje ten, kto potrzebuje mniej seksu. Im bardziej partner będzie sfrustrowany, tym łatwiej będzie coś na nim wymóc. Taką też taktykę przyjęła Beata. Ten sposób postępowania może przynosić krótkotrwałe korzyści, ale niszczy subtelną więź, jaką zazwyczaj miłość fizyczna buduje.
Tu seks, tam emocje
Zdarzają się także mężczyźni, którzy celowo wszczynają kłótnie, krzyczą na partnerkę, by potem nagle stać się czułym i miłym kochankiem. Często kobiety zwracają się z tym problemem do seksuologa, bo nie mogą zrozumieć, jak po kłótni można mieć ochotę na miłość. Przecież to absurd! Różnica w podejściu każdej z płci wynika z tego, że kobieta i mężczyzna inaczej postrzegają sprzeczkę. Przez niego jedna awantura nie jest odbierana jako zagrożenie dla ich wspólnej relacji. Kobieta natomiast wszystko, co dzieje się między partnerami, ocenia na plus lub minus dla dalszej przyszłości związku. Dla niej każda sprzeczka to kolejny minusik, zmniejszający więź, a przez to pogarszający relacje. I o ile ona będzie rozpamiętywać ten spór jeszcze przez wiele dni, o tyle on zapomni o nim, kiedy tylko zaczną się kochać. Po zbliżeniu on zaczyna od nowa z czystą kartą (przecież po kłótni już się kochali, a więc wszystko wróciło do normy), podczas gdy u jego partnerki od minusów aż poczerniało w życiu. Może być nawet tak, że kobieta ze względu na liczne kłótnie jest przekonana, że koniec związku jest bliski, a tymczasem partner opowiada kolegom, że ma niebywałe szczęście w miłości. Tylko rozmowa, w której padnie słowo „przepraszam”, może ludzi pogodzić, a nie łóżko – twierdzą seksuolodzy. Jeśli zatem mężczyzna myśli o wieczornym seksie, to powinien wcześniej udobruchać partnerkę.
To nie ból głowy
Niektóre kobiety wymawiają się migreną od współżycia, a przynajmniej często ta wymówka cytowana jest przez mężczyzn. I rzeczywiście, wiele pań podaje taką właśnie przyczynę braku ochoty na seks, a tak naprawdę często mają o coś żal do partnera. Ponieważ nie mogą normalnie się z nim porozumieć (on unika rozmowy, zmienia temat, wścieka się lub bagatelizuje problem) i rozwiązać kłopotów w najzdrowszy dla związku sposób, uciekają się do najstarszej na świecie wymówki. Po co? Po to, by w końcu zirytowany partner powiedział otwierające rozmowę zdanie: „O co ci właściwie chodzi? Co ci nie pasuje?”. Wtedy mają niemal stuprocentową pewność, że ich opinia wreszcie zostanie wysłuchana.
Igraszki z ogniem
Są pary, które swój burzliwy i pełen kłótni związek utrzymują tylko z jednego powodu – udanego seksu. Bo gwarantuje dużo ekstremalnych doznań, dzikości, namiętności, a znajomi dziwią się, że tych dwoje jeszcze się nie pozabijało. Bywa, że gdy w końcu się rozchodzą, długo nie mogą znaleźć równie temperamentnej i gorącej w łóżku drugiej połówki. To dlatego, że w minionym związku często kochali się po wpływem stresu lub silnych emocji, które podnoszą ciśnienie krwi, zwiększają poziom adrenaliny i sprawiają, że intensywniej odczuwa się bodźce, zwłaszcza seksualne. Poza tym w złości ludzie często zachowują się nieobliczalnie, porywczo (zaczynają drapać partnera po plecach, gryzą, kąsają lub krzyczą do ucha różne wyzwiska) – to dodatkowo podkręca doznania seksualne. Nie ma tu miejsca na rutynę, nudę. Ciśnienie krwi u obojga podnosi się znacznie szybciej niż podczas relaksującego masażu czy pełnej czułości gry wstępnej. Wprawdzie nic nie powoduje takiej gorączki zmysłów jak pieszczoty na przeprosiny, ale partnerzy mogą się łatwo zapędzić w ślepą uliczkę. Prowokowanie kłótni dla podgrzania temperatury w łóżku na dłuższą metę wypala i męczy. Często także nie pozwala wrócić do normalnego, spokojnego seksu, bo trudno zadowolić się jazdą na rowerze, kiedy spróbowało się skoku na bungee. Najlepiej, gdy zbliżenia intymne mają źródło w seksualności człowieka – są wyrazem bliskiego związku emocjonalnego i pragnienia drugiej osoby... a nie pragnienia zniszczenia partnera lub odegrania się na nim. Droga, którą wybrała Beata, nie wzmocni więc związku jej i Kuby.
CISZA PRZED BURZĄ
Coraz więcej kobiet zostaje zgwałconych przez własnego męża. Badania prowadzone w Stanach Zjednoczonych przez dr Dianę Russel wykazały, że na 900 ankietowanych kobiet 3 proc. zostało zgwałcone przez obcego mężczyznę, a aż 8 proc. przez własnego męża! Żony są zmuszane do seksu po alkoholu lub narkotykach, ale często też do gwałtu dochodzi bezpośrednio po kłótni. Mężczyzna traktuje wtedy odmowę współżycia jak kolejny etap pojedynku i stara się udowodnić, kto tu jest silniejszy. Dlatego podczas sprzeczki wystrzegaj się sformułowań typu:
* Taki jesteś ostry? Szkoda, że nie w łóżku!
* Żaden z ciebie mężczyzna, jesteś kompletnie do niczego!
* No! Pokaż wreszcie, na co cię stać!



