Była psychologia i nauki polityczne, ale ostatecznie zdecydowała się pani na dziennikarstwo. Czy tamte próby to czas stracony?
Nie, na pewno nie, bo dzięki nim przekonałam się, że dziennikarstwo najbardziej mnie pociąga. Mam przed sobą jeszcze napisanie i obronę pracy magisterskiej, do której muszę się wreszcie zabrać, ale to nie takie proste, ciągle brakuje czasu. Jednocześnie temat, który wybrałam, jest zobowiązujący, więc przymierzam się do tego z pewną obawą.
A jaki to temat?
Chcę pisać o Orianie Fallaci, która jest dla mnie wzorem odważnego i bezkompromisowego dziennikarstwa. Nie tylko podzielam jej poglądy, ale też podziwiam za erudycję i wiedzę, a przede wszystkim za to, że nie ulegała żadnym wpływom i nie bała się wyrażać swojego zdania. Przez wielu uwielbiana, przez wielu potępiona, sypały się na nią gromy i nawet jej życie było zagrożone, a ona trwała przy swoim.
Która z wykonywanych dotychczas prac dawała pani największą satysfakcję?
Pracując w reklamie dość szybko przekonałam się, że brak mi pewnego rodzaju przebojowości, która w tej branży jest bardzo potrzebna. Zdobywanie klientów wymaga tupetu i czasem nawet bezczelności w stylu, który mi nie pasuje. Jak mnie ktoś wyprosi drzwiami, to nie wejdę oknem… po prostu się obrażę i już.
Mam duży sentyment do radia, w którym przeszłam różne etapy zdobywania dziennikarskiego doświadczenia. Pracowałam w Sygnałach Dnia, gdzie zaczynałam od podawania kawy i mycia filiżanek, potem pomagałam w zbieraniu materiałów do reportaży, byłam reporterem i wreszcie prowadziłam jedną z porannych audycji. Praca w telewizji też jest atrakcyjna i w perspektywie rysuje się dla mnie bardzo ciekawe zadanie. Mam być w ekipie komentującej wyprawę dookoła świata, którą odbędzie kapitan Roman Paszke na katamaranie BIOTON. Będzie próbował pobić rekord w samotnym rejsie dookoła świata. W związku z tym zainteresowałam się żeglarstwem i ta do tej pory obca mi dziedzina sportu wydaje się być bardzo atrakcyjna. Czuję, że pewnie stanie się moim nowym hobby.
Inne, dość nietypowe hobby już pani ma. Znana jest pani pasja motocyklowa, teraz zapewne pogłębiona, bowiem narzeczony, Adam Badziak, jest motocyklowym wicemistrzem Polski. Czy tak jak ukochany będzie pani brała udział w zawodach motocyklowych?
Trudno powiedzieć. Na razie trochę brak mi odwagi. Choć uwielbiam motocykle, zdaję sobie sprawę z tego, że to sport ekstremalny, wolę więc nie jeździć zbyt szybko. Czasem jednak kusi mnie, żeby spróbować i wziąć udział w zawodach.
Wysoka, bardzo szczupła blondynka z niebieskimi oczami – symbol polskiej urody. Wszystko to dar natury, czy też efekt dbania o smukłą linię i atrakcyjny wygląd?
O dary natury też trzeba dbać. Wprawdzie nie mam wyraźnych tendencji do tycia, ale muszę uważać na słodycze. Jestem łasuchem i gdy tylko sobie trochę pofolguję, szybko wskakują mi 3 kg na wadze. Dlatego w trakcie „słodyczowego odwyku”, żeby nie było bardzo smutno, mam zawsze w zamrażarce lody owocowe i gdy dopadnie mnie chętka, zjadam je, a one nie są zbyt kaloryczne.
Nie stosuję diety. Zawsze jadam solidne śniadania, bo moim zdaniem to podstawa, w ciągu dnia często obywam się różnymi sałatkami, choć lubię też ciepłe posiłki. Zdecydowanie omijam niezdrowe jedzenie, o którym wiemy, że ma w sobie dużo tłuszczu i różnych konserwantów. Nie mam zbyt dużo czasu na gotowanie, ale wolę szybko przyrządzić coś prostego, na przykład moje ulubione spaghetti z cukinią, niż kupować gotowe dania, w których nie wiadomo, co siedzi.
Choć oczywiście dbam o wygląd, wiem, że nie należy wpadać w przesadę. Uważam, że wokół jest pełno ślicznych i atrakcyjnych dziewcząt, które nie są przesadnie szczupłe, a nawet w ogóle nie są szczupłe, a wszystkim się podobają. Tyle się teraz mówi o anoreksji, o tragicznych zgonach top modelek, które zagłodziły się na śmierć, że najwyższy czas coś z tym problemem zrobić i na szczęście właśnie się za to zabrano. W kilku krajach wprowadzono akty prawne zakazujące zatrudniania na pokazach zbyt wychudzonych modelek. W Hiszpanii, na przykład, modelka nie może mieć BMI niższego niż 18.
Czy korzysta pani z porad stylistów i wizażystów, czy też w doborze kreacji kieruje się własnym gustem?
Niedawno dowiedziałam się od wizażystki, że dla mnie najkorzystniejsze są zimne kolory, bo jestem typem zimy. A ja takich barw nie lubię i przeważnie wybieram ubrania w ciepłej tonacji. Nie bardzo też potrafię kompletować zestawy garderoby. Zakupy robię spontanicznie, łapię, co mi się akurat spodoba i potem mam problem, żeby to jakoś dopasować do innych rzeczy. Nie przywiązuję zresztą nadmiernej wagi do tych spraw. Uważam, że w życiu co innego jest ważne.
Dla mnie najważniejsza jest rodzina i dom. Dom ciepły, zawsze z towarzystwem zwierząt, do którego się chętnie wraca po pracy i w którym po prostu chce się być. Lubię pracę, ale nie jestem typem pracoholika. W pracy chciałabym realizować dużo różnych pomysłów, ale nie kosztem rodzinnego życia. Na razie mamy z Adamem dwa psy, a u moich rodziców jest pies i kotka. Kiedyś marzyło mi się zorganizowanie schroniska dla bezdomnych psów, ale to bardzo trudne i odpowiedzialne przedsięwzięcie. Przekonałam się o tym, gdy przez jakiś czas pracowałam jako wolontariuszka w schronisku na Paluchu. Praca polegała na wyprowadzaniu piesków na spacer. Prowadziło się je na smyczach, po pięć sztuk, i oczywiście nie można było ich spuścić. A one, spragnione ruchu, leciały jak szalone przed siebie, a ja za nimi. To było lepsze niż najlepsza siłownia.
Agnieszki Szulim spaghetti z cukinią (dla 3 osób)
2 cukinie•1 spora cebula •2-3 łyżki oliwy z oliwek•pojemnik śmietany 18%•sól, pieprz•makaron spaghetti •bazylia lub czosnek•trochę parmezanu.
Umyte, nie obrane ze skórki cukinie pokroić w cienkie plasterki, cebulę w kostkę i razem dusć na oliwie 15 minut. Wlać śmietanę, doprawić do smaku solą i pieprzem. Sosem śmietanowo-cukiniowym polać ugotowane al dente spaghetti. Dodać bazylię lub czosnek, trochę tartego parmezanu lub sera pleśniowego. Jest pyszne!



