• Blogi
  • Ćwiczenia
  • Diety
  • Kluby puszystych
  • Listy
  • Metamorfozy
  • Moda
  • Psychologia
  • Inne
    • Anoreksja i bulimia
    • Nadwaga/otyłość
    • Ośrodki odchudzania / SPA
    • Pomiary masy ciała
    • Preparaty odchudzające
    • Pytania i odpowiedzi
    • Zabiegi odchudzające

Czerwiec nr 6/2012
  • Wydania online
  • Najnowszy numer
  • Prenumerata
  • Kontakt

W tym wydaniu również

  • Jak schudnąć bez szkody dla ciała
  • Drobinki szczęścia
  • Dieta 1500 kcal wielowitaminowa
  • Szybka dietka bez gotowania
  • Plus warzyw i owoców minus sadełka
  • Dążę do panieńskiej wagi 55 kg
  • Agnieszka Szulim: Uważam na słodycze omijam tłuste potrawy
  • Gimnastyka dla puszystych
  • Stop - nie tyj od przekąsek
  • Dieta 1200 kcal wegetariańska z soją
  • więcej w tym wydaniu

Plus warzyw i owoców minus sadełka

Superlinia, 06/2007; 12
  • fot. Shutterstock
więcej zdjęć
Dane wyjściowe: 42 lata, 166 cm wzrostu, 87 kg wagi. Dane końcowe: 43 i pół roku życia, 166 cm wzrostu, 61 kg wagi. Sukces: zrzucenie 26 kg nadwagi!

Jak do tego doszło? W dzieciństwie i nastoletnim życiu nie miałam nadwagi. Nie byłam chuda, ale też i nie okrągła. Można powiedzieć, że moja sylwetka była w normie. Tak dotrwałam do zamążpójścia i urodzenia pierwszego dziecka. Normalnie się odżywiałam, nie musiałam ograniczać słodyczy i potraw dość tłustych, nie chudłam i nie tyłam. Moja waga wzrosła w okresie pierwszej ciąży. Przybyło mi wówczas (do rozwiązania) aż 18 kg. Po urodzeniu córeczki zrzuciłam 12, 5 kg. Ważyłam o ponad 5 kg więcej niż przed porodem. Uznałam, że to nic takiego i nie stosowałam ani diety ani  ćwiczeń. Po trzech latach, ciągle ważąc o te kilka kilogramów więcej, zaszłam drugi raz w ciążę. Przytyłam 16 kg, z czego po porodzie ubyło mi 9 kg, a 7 pozostało. Ważyłam o 13 kg więcej niż przed urodzeniem pierwszego dziecka.

W końcu 2005 roku moja waga wynosiła 87 kg.Byłam otyła i przerażona takim stanem rzeczy. Mój mąż niczego nie dał mi odczuć ale ja wiedziałam i widziałam, że nie aprobuje mojego puszystego wyglądu. Postanowiłam schudnąć. Zaprzyjaźniona dietetyczka opracowała dla mnie dietę 1200 kcal, na okres miesiąca, tanią, opartą głównie na warzywach i owocach oraz drobiu, rybach i nabiale, dość smaczną i prostą. W miejscowym klubie fitness zapisałam się na aerobik, a mąż kupił mi rower i rowerek stacjonarny.

Dietę tę  z przerwami stosowałam kilka razy, jedząc bardzo dużo warzyw i trochę mniej owoców. Ćwiczyłam w klubie, częściowo w domu, jeździłam w lecie na rowerze, w zimie  w domu na rowerku stacjonarnym.

Przeżyłam wzloty i upadki. Były okresy szybkiej utraty wagi i przestoju, powrotu części utraconych kilogramów. Radości i smutki. Z czasem jednak uregulowałam na stałe jadłospis i wdrożyłam się do aktywności fizycznej, zrzuciłam łącznie 26 kg i taką wagę (61 kg) od kilku miesięcy utrzymuję. Czuję się  z tym dobrze, zarówno fizycznie, jak i też psychicznie.

Jestem zadowolona ze swojej sylwetki i urody, z samopoczucia, akceptacji mego wyglądu przez męża, dzieci i dalszą rodzinę. Mam powody do radości, czuję się zdrowo, tryskam humorem. A chociaż już nie jestem puszysta, nadal pozostaję czytelniczką „Super Linii”, z której bardzo dużo korzystałam i korzystam.

Co prawda nie zdecydowałam się na opublikowanie swoich zdjąć „przed” i „po”, ale postanowiłam opisać jak schudłam i dać zgodę na opublikowanie tego listu, bo może znajdą się czytelniczki, które skorzystają z moich doświadczeń i też zrzucą nadwagę.

Barbara Z.

Dodaj komentarz

Komentarz
Podpis
Email
(nie zostanie wyświetlone, tylko do wiadomości redakcji)
 

Superlinia.pl © 2012 | Polityka prywatności

  • O nas|
  • Diety|
  • Ćwiczenia|
  • Kontakt