• Blogi
  • Ćwiczenia
  • Diety
  • Kluby puszystych
  • Listy
  • Metamorfozy
  • Moda
  • Psychologia
  • Inne
    • Anoreksja i bulimia
    • Nadwaga/otyłość
    • Ośrodki odchudzania / SPA
    • Pomiary masy ciała
    • Preparaty odchudzające
    • Pytania i odpowiedzi
    • Zabiegi odchudzające

Czerwiec nr 6/2012
  • Wydania online
  • Najnowszy numer
  • Prenumerata
  • Kontakt

Mały spadek wagi a jednak!

  • fot. Shutterstock
więcej zdjęć
Mam 48 lat, od 16. roku życia zmagam się z puszystością. Początkowo nie miałam dużej nadwagi, 5-6 kg. Jako młoda kobieta nosiłam rozmiar 40-42. W 1992 roku okazało się, że jestem chora na nadczynność tarczycy. To dopiero był raj dla podniebienia, ciastka z kremem i inne rarytasy, a ja ciągle szczupła. Pewnego dnia spotkałam koleżankę, która stwierdziła: Hanka, czy wszystko jest z tobą w porządku? Byłam dumna z rozmiaru 36, uważałam, że nareszcie jestem piękna. Zapomniałam o swojej twarzy, mniej kilogramów, ale o wiele za dużo zmarszczek na niej.

W 1994 roku przeszłam operację tarczycy i w krótkim czasie przytyłam 10 kg. Wówczas rozpoczęłam walkę, która trwa do dziś. Będąc pod kontrolą lekarza endokrynologa, dowiedziałam się, że mam niedoczynność tarczycy. Pani doktor przepisała mi bardzo drogi lek, schudłam w krótkim czasie 6 kg, ale potem, niestety, był efekt jo-jo.

Lata 2003-2004 były dla mnie szczególnie trudne, najpierw umierał tata, a potem w styczniu 2004 roku, mąż na białaczkę. Mąż był cały czas w śpiączce, nie było z nim kontaktu. Ja na początku chudłam, paliłam papierosa za papierosem. Lekarz przepisał mi środki na uspokojenie, nie uprzedzając, że wzmagają apetyt i tyłam. W pracy zaczęły się kłopoty, bo nie byłam tak atrakcyjna jak kiedyś. Mój austriacki szef, chudy jak patyk (typ królika jedzącego przede wszystkim sałatę) preferował szczupłe, wręcz zagłodzone osoby. W tym czasie był bardzo złośliwy, ciągle niezadowolony – a ja zestresowana jadłam i jadłam.

W krótkim czasie przytyłam następne 10 kg. Zrobiła się ze mnie gruba baba. Po jakimś czasie trochę tego sadełka straciłam i nawet moi znajomi ocenili, że wyglądam apetycznie. Prawda jednak była taka, że mój biust zmniejszył się o 2 rozmiary, ale uda pozostały mocno puszyste.

Po 10 latach pracy zostałam przez szefa wymieniona na młodszą i szczuplejszą. Byłam bez pracy. Popadłam w nerwicę i znowu zaczęło przybywać mi „kochanego” ciałka. Kiedy waga pokazała 90 kg przy wzroście 164 cm, przeraziłam się, od dwóch miesięcy jem bardzo mało słodyczy, chleb tylko czarny, chodzę na spacery i zauważyłam maleńki spadek wagi.

Mimo że jestem w dołku psychicznym, nie poddaję się, nadwaga rozłożyła się równomiernie, a więc nie widać tak bardzo kilogramów, tuszuję je, ale nie lubię na siebie patrzeć w lustrze. Zdecydowałam się uczęszczać na zajęcia aerobiku.

Ostatnie doświadczenia nauczyły mnie akceptacji tego, co się wydarzyło, ale jednocześnie niepoddawania się. Jestem marzycielką i optymistką, wiem, że przyjdzie dzień i będę lżejsza o 15 kg. Ludzie puszyści mają w sobie pogodę ducha, a ja mimo przeżyć umiem się uśmiechać i mam ciągle chęć do walki o mniejszą ilość moich nadmiernych kilogramów.

Pozdrawiam serdecznie

Wierna czytelniczka

Dodaj komentarz

Komentarz
Podpis
Email
(nie zostanie wyświetlone, tylko do wiadomości redakcji)
 

Superlinia.pl © 2012 | Polityka prywatności

  • O nas|
  • Diety|
  • Ćwiczenia|
  • Kontakt