W 1994 roku przeszłam operację tarczycy i w krótkim czasie przytyłam 10 kg. Wówczas rozpoczęłam walkę, która trwa do dziś. Będąc pod kontrolą lekarza endokrynologa, dowiedziałam się, że mam niedoczynność tarczycy. Pani doktor przepisała mi bardzo drogi lek, schudłam w krótkim czasie 6 kg, ale potem, niestety, był efekt jo-jo.
Lata 2003-2004 były dla mnie szczególnie trudne, najpierw umierał tata, a potem w styczniu 2004 roku, mąż na białaczkę. Mąż był cały czas w śpiączce, nie było z nim kontaktu. Ja na początku chudłam, paliłam papierosa za papierosem. Lekarz przepisał mi środki na uspokojenie, nie uprzedzając, że wzmagają apetyt i tyłam. W pracy zaczęły się kłopoty, bo nie byłam tak atrakcyjna jak kiedyś. Mój austriacki szef, chudy jak patyk (typ królika jedzącego przede wszystkim sałatę) preferował szczupłe, wręcz zagłodzone osoby. W tym czasie był bardzo złośliwy, ciągle niezadowolony – a ja zestresowana jadłam i jadłam.
W krótkim czasie przytyłam następne 10 kg. Zrobiła się ze mnie gruba baba. Po jakimś czasie trochę tego sadełka straciłam i nawet moi znajomi ocenili, że wyglądam apetycznie. Prawda jednak była taka, że mój biust zmniejszył się o 2 rozmiary, ale uda pozostały mocno puszyste.
Po 10 latach pracy zostałam przez szefa wymieniona na młodszą i szczuplejszą. Byłam bez pracy. Popadłam w nerwicę i znowu zaczęło przybywać mi „kochanego” ciałka. Kiedy waga pokazała 90 kg przy wzroście 164 cm, przeraziłam się, od dwóch miesięcy jem bardzo mało słodyczy, chleb tylko czarny, chodzę na spacery i zauważyłam maleńki spadek wagi.
Mimo że jestem w dołku psychicznym, nie poddaję się, nadwaga rozłożyła się równomiernie, a więc nie widać tak bardzo kilogramów, tuszuję je, ale nie lubię na siebie patrzeć w lustrze. Zdecydowałam się uczęszczać na zajęcia aerobiku.
Ostatnie doświadczenia nauczyły mnie akceptacji tego, co się wydarzyło, ale jednocześnie niepoddawania się. Jestem marzycielką i optymistką, wiem, że przyjdzie dzień i będę lżejsza o 15 kg. Ludzie puszyści mają w sobie pogodę ducha, a ja mimo przeżyć umiem się uśmiechać i mam ciągle chęć do walki o mniejszą ilość moich nadmiernych kilogramów.
Pozdrawiam serdecznie
Wierna czytelniczka



