Problemy z nadwagą miałam już w szkole podstawowej. Zjadałam wszystko, co było w moim zasięgu, nie lubiłam jedynie warzyw, owoce też jadłam sporadycznie, pochłaniałam natomiast duże ilości chipsów i słodyczy.
Z czasem, gdy zaczęłam dorastać zazdrościłam koleżankom ciuchów, szczupłych sylwetek. Nigdy nie mogłam sobie kupić czegoś modnego, bo wszystko, co modne, było dla mnie za małe. Musiałam szyć ciuchy u krawcowej, ma miarę. W szkole średniej zaczęto się ze mnie śmiać, wytykano mnie palcami. Przy wzroście 160 cm ważyłam 104 kilo! Moja kondycja była w stanie fatalnym, wejście na drugie piętro stanowiło męczarnię, zdrowie też nie było najlepsze, miałam wysokie ciśnienie krwi. Aż w końcu powiedziałam – dość! Przecież to niemożliwe, abym ja, młoda osoba, nie mogła zapanować nad sobą. Nad tym, co i ile jem? Zaczęłam ćwiczyć, jeździć na rowerze, jeść mniej i po miesiącu waga spadła. Cieszyłam się tak jak wygraną w totolotka. Zaczęłam stosować diety, liczyć kalorie, ćwiczyć w siłowni. Coraz mniejsza waga motywowała mnie do dalszej pracy.
Niekiedy było bardzo ciężko, ale teraz wiem, że było warto! Trwało to cztery miesiące, aż ze 104 kilogramów schudłam do 85 kg.
Czuję się teraz zdrowsza, mam prawidłowe ciśnienie. Nie mam problemu z kupnem ciuchów, jestem odważniejsza, dbam o siebie i swoje ciało. Zwracam uwagę na to, co jem. Jestem dumna z siebie. Moja recepta na sukces w odchudzaniu to wytrwałość i silna wola. Wiem jedno, że jak się bardzo czegoś chce, to się uda.
Nigdy nie pozwolę sobie wrócić do starej wagi, bo dopiero teraz jestem szczęśliwsza!
Magdalena, Piotrków Kujawski




