Był początek 2006 roku. Stanęłam na wagę i doznałam szoku, ważyłam 120 kg. Byłam młoda (31 lat), ale nie czułam się młodo, a o atrakcyjności nie mogło być mowy.
Pomyślałam, że mam duży problem. Nie wiedziałam, co dalej. Do czasu, kiedy zobaczyłam na ulicy koleżankę, która mocno schudła. Po kilku chwilach rozmowy dowiedziałam się, że od jakiegoś czasu uczęszcza ona na zajęcia Klubu Puszystych „Super Linii” w Strumieniu i tam się odchudziła. Wyglądała rewelacyjnie, bo oprócz zgrabnej sylwetki zyskała pewność siebie i ten rodzaj zadowolenia, jaki mają kobiety, kiedy coś osiągną.
Postanowiłam, że i ja wybiorę się do tego Klubu. Być może i mnie uda się zgubić trochę kilogramów? Ale nie było łatwo podjąć decyzję o przyjściu na zajęcia. Trzeba było pokonać wewnętrzne opory (co będzie kiedy to ja będę tam najgrubsza, co pomyślą o mnie inne kobiety). Ale poszłam i z perspektywy czasu myślę, że było to najlepsze rozwiązanie dla mnie. Spotkałam się z bardzo miłym przyjęciem ze strony grupy i instruktora.
Od tej pory regularnie uczęszczałam na zajęcia, pilnie słuchałam pogadanek na temat odchudzania i szłam drogą, którą wyznaczyła mi instruktorka. Porady na temat żywienia, myślenia i ruch oraz indywidualnie dopasowana dieta sprawiły, że pomału zaczęłam gubić niechciane kilogramy. Z moich sukcesów cieszyła się cała grupa, łącznie z osobą prowadzącą. To takie bardzo ważne i miłe, jak wiesz, że ktoś cię wspiera, że jest ktoś, kto w chwilach słabości i złych emocji potrafi cię wysłuchać. Obecnie ważę 107,8 kg. Schudłam 12 kg. Mój sukces to nie przypadek, to moja ciężka praca nad sobą i ze sobą. Jestem z siebie bardzo dumna i wiem, że teraz we mnie widać ten szczególny rodzaj zadowolenia. I jestem szczęśliwa, że w naszym małym mieście istnieje Klub Puszystych pod patronatem miesięcznika „Super Linia”, że jest ktoś, kto potrafi poprowadzić osoby z problemem odchudzania i że istnieje takie pismo jak „Super Linia”, bardzo potrzebne w kraju, w którym tyle osób ma problem z otyłością i nadwagą.
Wiem, że to nie koniec mojego odchudzania, ale wiem też, że teraz będzie mi łatwiej, bo mam wiarę w to, że odchudzanie jest możliwe. Zachęcam wszystkie osoby z problemem nadwagi, nie siedźcie w domu, szukajcie Klubów, w których wam pomogą, bo warto zgubić nadwagę i odzyskać wiarę w siebie.
Jolanta, Strumień



