Klub Puszystych staje się miejscem, w którym członkinie znajdują fachową pomoc, radę i wsparcie. Ważna jest też atmosfera na zajęciach i przyjaźń, jaka łączy klubowiczów. Dzięki temu Klub jest odskocznią od problemów codzienności. Prezeski (i prezesi) starają się oprócz różnych rodzajów zajęć gimnastycznych i spotkań z dietetyczkami organizować zabawy, wyjazdy do teatru czy na ciekawą wystawę, a latem na bliższe i dalsze wycieczki.
Każdy nowy Klub Puszystych „Super Linii” ma własny pomysł na odchudzanie i plany na przyszłość. Przedstawiamy kilka z tych, które swoją działalność rozpoczęły w roku 2006.
W ELBLĄGU
Pracuję w Gabinecie Medycyny Naturalnej i zauważyłam, że w moim mieście coraz więcej jest osób z nadwagą, które nie mają się gdzie spotkać, poradzić. Krępują się chodzić do klubu fitness czy siłowni. Czytam „Super Linię” i pomyślałam, że dobrze byłoby założyć Klub Puszystych w Elblągu – napisała Dorota Pawłow, prezeska. Zainteresowanie było bardzo duże. Obecnie mamy na liście członków 30 pań. Mam jednak nadzieję, że dołączą do nas też panowie. To wyzwanie dla mnie na ten rok.
W zajęciach uczestniczy regularnie 15 – 20 osób i nad systematycznością też trzeba będzie popracować. Spotykamy się dwa razy w tygodniu w sali gimnastycznej. Sama prowadzę zajęcia ruchowe. Staram się, aby były atrakcyjne i dostosowane do możliwości pań. Przygotowuję układy taneczne, zestawy ćwiczeń kardio, callaneticsu, pilates i stretchingu z obciążeniami. Korzystamy z kolorowych obręczy i szarf. Uczymy się właściwie oddychać i relaksować. Jeśli klubowiczki mają ochotę, mogą korzystać z ćwiczeń na łóżkach rehabilitacyjnych i w basenie.
Organizujemy także spotkania z lekarzami (endokrynolog, ginekolog, dietetyk). Pod fachowym okiem kosmetyczki i wizażystki zmieniamy nasz wizerunek, stajemy się coraz piękniejsze, co pozytywnie wpływa na samopoczucie. Myślimy też o zorganizowaniu grupowych sesji psychoterapii, na razie jeśli ktoś tego potrzebuje, może skonsultować się z psychologiem. Klubowiczki prowadzą dzienniczki, w których zapisują swoje codzienne menu, wagę, wymiary, samopoczucie podczas stosowania diety oraz wskazówki, jakie otrzymują od specjalistów. Mamy wiele innych pomysłów i planów, które będziemy stopniowo realizować. O wszystkim napiszemy do redakcji!
W ZIELONEJ GÓRZE
Przez kilka lat prowadziłam Klub Puszystych „Super Linii” przy Miejskim Ośrodku Sportu i Rekreacji w Czerwieńsku Odrzańskim. Bardzo mnie to wciągnęło i zaczęłam myśleć o założeniu podobnej grupy w Zielonej Górze, w której puszyści nie mieli swojego miejsca – napisała prezeska, Rita Staniszewska, – Kiedy nadarzyła się okazja, przekazałam prowadzenie Klubu w Czerwieńsku koleżance, a sama zaczęłam tworzyć nowy.
Miejsce znalazłam w gościnnym „Domu Harcerza”. Mamy tu swoją siedzibę i dobre warunki do ćwiczeń. Już prawie 40 pań spotyka się w naszym Klubie. Dwa razy w tygodniu mamy zajęcia ruchowe. Nie jest to tylko gimnastyka. Instruktorka, Hanna Pietrusińska, opracowuje układy taneczne z ciekawymi podkładami muzycznymi, wykorzystuje elementy cza-czy, samby, mambo. Ostatnio sięgnęła po elementy tańca brzucha. Ciągle nas zaskakuje czymś nowym, dzięki niej poznałyśmy zasady gimnastyki tai bo i słynny ukłon Marilyn Monroe. Mamy też zajęcia z jogi, które prowadzi Hanna Oleś. Pomagają się wyciszyć i zajrzeć w głąb siebie.
Spotkania w Klubie cieszą się szczególnym uznaniem nieśmiałych pań z dużą nadwagą, które źle się czuły w siłowniach czy tradycyjnych klubach fitness. U nas odnalazły się i nabrały wiary w siebie.
Organizujemy tez spotkania z zielonogórzanami, którzy odnieśli sukces w odchudzaniu. Ostatnio naszym gościem była pani, która stosowała dietę opartą na indeksie glikemicznym i schudła 15 kilogramów. Po tym spotkaniu postanowiłyśmy wypróbować tę metodę. Okazało się, że jest skuteczna. Polecamy. W ciągu minionego roku wybrałyśmy już królową odchudzania. Będziemy kontynuować ten konkurs, bo bardzo mobilizuje do walki. Nawiązałyśmy kontakty z sąsiadkami z Klubu Puszystych w Słubicach. Latem w ubiegłym roku wspólnie wybrałyśmy się na wycieczkę do Rimini. Planujemy dalsze wspólne akcje.
W KAWĘCZYNIE
Kawęczyn to niewielka miejscowość niedaleko Turku w woj. wielkopolskim. Nasz Klub Puszystych „Super Linii” ma za sobą pierwszy udany rok wspólnej walki z nadwagą – opowiada prezeska, Arleta Biegańska. Działamy pod opieką Kawęczyńskiego Forum Rodziców. Dzięki temu mamy możliwość korzystania ze szkolnej sali gimnastycznej i zapewnioną prenumeratę „Super Linii”, z której rad korzystamy. Udało się nam też skorzystać z dotacji wojewody na aktywizację kobiet.
Dopiero teraz widzę, jak bardzo było nam potrzebne takie miejsce, w którym puszyści mieszkańcy Kawęczyna mogliby się spotkać, poćwiczyć, zważyć i porozmawiać o swoich problemach. Klub nie jest duży, systematycznie na zajęcia przychodzi 15 osób, w wieku od 16 do 50 lat. Razem z nami ćwiczą też mieszkanki sąsiedniej gminy. W czasie wakacji dołączyły nastolatki i studentki, które chciały aktywnie spędzić czas wolny od nauki. Pod okiem instruktorki, pani Oli, ćwiczyłyśmy aerobik i callanetics. Zorganizowałyśmy wspólny wyjazd do teatru do Kalisza. Razem z nami pojechali mężowie i sąsiadki. Było bardzo przyjemnie.
Niestety, teraz mamy problem. Nasza instruktorka mieszka w Turku i nie będzie mogła już dojeżdżać do nas na zajęcia. Bardzo trudno namówić kogoś, aby zechciał przyjeżdżać na wieś i prowadzić gimnastykę dla puszystych. Może jak o nas napiszecie, ktoś się odezwie. Znalezienie dobrej instruktorki to nasze pierwsze zadanie na ten rok. Wszystkie panie ciągle się dopytują, kiedy znowu będzie gimnastyka! Spotykamy się nadal w każdy piątek. Klubowiczki mogą porozmawiać o swoich doświadczeniach, wymienić się przepisami, zważyć i wypożyczyć archiwalne numery „Super Linii”. Organizujemy turnieje piłki siatkowej, w których biorą udział całe rodziny. Daje nam to wiele radości i zapewnia cotygodniową porcję ruchu.




