Mam na imię Ela i 30 marca ’07 skończę 28 lat. Mieszkam w małym miasteczku, w którym wszyscy się znają. Od kilku lat poważnie choruję i leczę się. Walczę o dobre samopoczucie i nie poddaję się smutnym myślom. Przed chorobą nie miałam nadwagi. Przy wzroście ponad 170 cm, ważyłam 50 kg. Miałam bardzo dobrą przemianę materii. Nosiłam ubrania w rozmiarze 34-36. Byłam chuda, ale lubiłam swoje ciało i dobrze się w nim czułam.
Biorąc leki w ciągu roku przytyłam około 25 kg. Nie wychodziłam z domu, tylko jadłam i ciągle było mi mało. Przestałam się lubić, znienawidziłam swoje ciało. Gdy patrzyłam w lustro, nie mogłam uwierzyć, że to ja. Najgorszy był brzuch, wyglądałam jak w zaawansowanej ciąży. Nie wiedziałam, co robić, przecież nigdy się nie odchudzałam.
Punktem zwrotnym byłaś ty, „Super Linio”, przypadkiem zobaczyłam cię w sklepie, a konkretnie twoje wydanie specjalne „Jak chudnąć i nie tyć”. Znalazłam ćwiczenia, dużą motywacją był dla mnie list od dietetyczki, Marty Kozłowskiej. Napisała mi, że jak będę codziennie ćwiczyć i uzbroję się w cierpliwość, to schudnę.
Od stycznia 2005 roku postanowiłam zawalczyć o zgrabną sylwetkę i lepsze mniemanie o sobie. Zmieniłam myślenie na pozytywne. Dużo dały mi afirmacje i wizualizacja. Wyobrażałam sobie siebie bez zbędnych kilogramów, a ulubiona afirmacja brzmiała tak: „Odchudzam się, ale to nie jest kara. Dzięki temu jestem zdrowa, zgrabna, ładnie wyglądam i mam dobre samopoczucie”. Te pozytywne zdania wypowiadałam kilka razy dziennie, czasem na głos, ale częściej w myślach.Ćwiczyłam godzinę dziennie, spacerowałam, tańczyłam, biegałam w miejscu. Dzięki temu czułam się świetnie. Zdarzały się chwile zwątpienia, ale wtedy brałam się w garść i chęci wracały. Zrezygnowałam ze słodyczy, napojów gazowanych, białego pieczywa, sosów, cukru i zup na zasmażce.
Przykładowy jadłospis:
Śniadanie – pół grahamki z serkiem topionym; II śniadanie – pół grahamki z serem żółtym; obiad – pół talerza zupy; kolacja – jogurt lub owoc. Jadłam o połowę mniej i tylko wtedy, gdy czułam głód. Piłam dużo herbaty zielonej z cytryną, herbatki owocowe, mleko.
Najtrudniej było mi zrezygnować ze słodyczy. Pozwoliłam sobie na kawałek ciasta raz w tygodniu. I tak w ciągu 3 miesięcy schudłam 10 kg, a przez kolejne 2 miesiące 4 kg. Obecnie ważę 58 kg i jest mi z tym dobrze.
Ładnie wyglądam, nabrałam pewności siebie, otwartości, optymizmu i częściej się uśmiecham. Ćwiczę 3 razy dziennie po pół godziny, nie z przymusu, ale z chęci. Dzięki temu udaje mi się utrzymać wagę.
Moje wymiary przed odchudzaniem:
talia – 86 cm,
biodra – 99 cm,
uda – 60 cm.
Moje wymiary po odchudzaniu:
talia – 74 cm,
biodra – 89 cm,
uda – 54 cm.
Redakcjo, dziękuję też za to, że umieściłaś mój anons w „Kąciku przyjaźni”. Dzięki tobie mam 10 korespondencyjnych koleżanek. Wszystkie zaakceptowały mnie taką, jaka jestem. Lubimy się i dzielimy swoimi przemyśleniami, smutkami, radościami.
Elżbieta



