-
- Przed, fot. zbiory prywatne
-
- Spodnie 189 zł, Wallis; tunika 199,90 zł, Wallis; szal 39 zł, Reserved; buty 99 zł, Street; naszyjnik 179,90 zł, Wallis
modelka: nasza Czytelniczka Iwona
wiek: 21 lat
wzrost: 174 cm
waga: 81 kg
biust: 107 cm
talia: 96 cm
biodra: 108 cm
Zawsze miałam skłonności do nadwagi. Kiedy byłam nastolatką, uświadomiłam sobie, że z każdym rokiem przybywa mi po 10 kilo. I tak w październiku 2007 roku, w wieku 20 lat, ważyłam 107 kg! Nie mogłam dostać na siebie żadnych fajnych ubrań, a poza tym zbliża się mój ślub. Po raz pierwszy w życiu postanowiłam więc, że nie tylko zacznę dietę, ale skończę ją z sukcesem i schudnę. Dawniej zdarzały mi się odchudzające epizody z dietą kopenhaską czy inną, ale na krótko. Rezygnowałam, bo było za trudno, i tyłam jeszcze bardziej. Tym razem zdecydowałam, że będzie inaczej. Dziś ważę 81 kg, czyli w ciągu roku straciłam aż 28 kilo. W dniu ślubu w kwietniu przyszłego roku chcę ważyć ok. 63 kg, mam więc jeszcze prawie 20 kilogramów do zgubienia. A potem oczywiście to, co najważniejsze: wytrwać i nie przytyć!
Treningowe seriale
Mój narzeczony, Karol, choć zawsze mówił, że mnie akceptuje taką, jaka jestem, bardzo się ucieszył z mojej decyzji o odchudzaniu. To on od początku najmocniej mnie wspierał. Jest takim moim osobistym trenerem. Dodaje mi otuchy, podtrzymuje na duchu, żebym nie rezygnowała. Kiedy coś dla nas gotuje, zawsze zastanawia się, ile to ma kalorii, choć sam nie musi kontrolować swojej wagi. Razem ze mną je sałatki, warzywa. Ja zupełnie zrezygnowałam z pieczywa innego poza chrupkim. Ćwiczę na moim rowerku stacjonarnym trzy razy w tygodniu, a wtedy Karol idzie do siłowni. Mówi, że nie będzie się wylegiwał na kanapie, kiedy ja się męczę. Czasem pedałuję po 2 godziny, czyli ok. 50 km. Siadam na rowerku przed telewizorem, zwykle o 17, gdy zaczynają się seriale. Wtedy nie jest to takie nudne! Karol też pomaga mi ćwiczyć, np. trzyma stopy, kiedy robię brzuszki, i liczy je ze mną: codziennie musi być ich setka!
Zwyczajne „ekstralaski”
Mam 21 lat i po raz pierwszy w życiu cieszę się tym, jak wyglądam. Kiedy wchodzę do sklepu z ubraniami, mogę wybierać niemal ze wszystkich półek. Dawniej kupowałam to, w co mogłam się wcisnąć, nie zwracałam uwagi na fason czy kolor. Kurtki i bluzki (rozmiar 48) były takie jak po mojej babci! Teraz wszystkie fajne ciuchy są też dla mnie. A sesja, na którą zgłosiłam się do „SuperLinii”, to też wielka frajda. Okazało się, że nie tylko „ekstralaski” mogą być w gazetach, ale i zwyczajne dziewczyny. Takie jak ja.
zdjęcia: Piotr Ratajski/Overline, stylizacja i makijaż: Katarzyna Misiak, fryzura: Marlena Dygoń, salon Beaty Potocznej Corte del Sole


