-
- Przed, fot. zbiory prywatne
-
- Dżinsy 169 zł, bluzka 89 zł, naszyjnik 59 zł, Promod; buty 149 zł, torba 45 zł, Spring
nasza Czytelniczka Julia
wiek: 28 lat
wzrost: 168 cm
waga: 64 kg
biust: 91 cm
talia: 80 cm
biodra: 94 cm
Mam 28 lat. Od czterech lat z przerwami próbuję się odchudzać. Cztery lata temu urodziłam pierwsze dziecko, po 20 miesiącach kolejne, a po ciąży wiadomo, że zawsze coś zostanie. Nigdy nie byłam wytrwała w dążeniu do celu: moje diety trwały tydzień, góra dwa tygodnie, a potem sięgałam po coś słodkiego i cały wysiłek walił się w gruzy.
Chwila prawdy
Nigdy nie byłam osobą szczupłą, ale nie miałam też nadwagi. A tu – nawet nie wiem kiedy – półtora roku po urodzeniu drugiego dziecka okazało się, że ważę dużo za dużo: 82 kg przy wzroście 168 cm. Uświadomiłam to sobie dopiero w sierpniu 2007 roku, kiedy byłam świadkową na weselu kuzynki. Strój miałam piękny (chociaż w dużym rozmiarze) i wszyscy go podziwiali, ale niestety – tylko strój. Kiedy oglądaliśmy już zdjęcia i płytę z wesela, z ust wielu osób usłyszałam wiele gorzkich słów, takich jak „kawał z ciebie baby” albo „ładna z ciebie świnka”. Najgorsze było to, że oni mieli rację. W tym dniu postanowiłam, że zrzucę parę kilo i pokażę, że mogę i potrafię schudnąć.
Pomógł mi fachowiec
Od września zaczęłam chodzić na aerobik dwa razy w tygodniu po godzinie, dorzuciłam do tego regularny spacer w maszynie z podciśnieniem: taki zabieg modeluje sylwetkę i poprawia metabolizm. Próbowałam znaleźć też lekarza dietetyka, który pomógłby mi ustalić dietę odchudzającą, ale – niestety – w moim mieście takiego lekarza nie było. Postanowiłam zacząć odchudzać się na własną rękę. W połowie października miałam wizytę kontrolną u lekarza endokrynologa. Dopiero on zwrócił uwagę na moją nadwagę i zaproponował leczenie, zalecając dietę oraz wysiłek fizyczny. Byłam bardzo zadowolona, że będę odchudzać się pod kontrolą lekarza, który dał mi 5 miesięcy na zrzucenie 7 kilogramów za pomocą diety 1000 kcal, a następnie pół roku na pozbycie się kolejnych 8 kilogramów. Te wyznaczone terminy sprawiły, że znalazłam w sobie motywację do odchudzania się. Nie chciałam pojawić się u lekarza, ważąc nadal tyle samo.
Uwierzyłam w siebie
Wtedy poczułam też w sobie wewnętrzną siłę, dzięki której wiedziałam, że się nie poddam i wytrwam. Tak też się stało. Zaczęłam odżywiać się zdrowo i niskokalorycznie. Do swojego jadłospisu włączyłam pełnoziarniste ciemnie pieczywo, kasze, warzywa, owoce, gotowane chude mięso, płatki owsiane, musli, jogurty, kefiry itp. Cały czas chodziłam też na aerobik.
Wykonałam plan przed terminem
Na półtora miesiąca przed wyznaczoną wizytą u lekarza byłam szczuplejsza już o 10 kilogramów. To tylko o trzy kilogramy więcej niż wyznaczona przez niego prawidłowa waga. Wtedy po raz pierwszy od długiego czasu zaczęłam znów słyszeć komplementy od bliskich mi osób. To nie był jednak koniec mojej walki z nadwagą. W marcu ważyłam następne 8 kilogramów mniej. W sumie schudłam 18 kilogramów. Lekarz uznał, że jego program wykonałam z nawiązką. Ja jednak chciałabym schudnąć jeszcze choć trochę. Ale już teraz świetnie czuję się w swoim ciele i będę szczęśliwa, nawet gdy nie zrzucę już ani kilograma.
zdjęcia: Piotr Ratajski/Overline, stylizacja i makijaż: Katarzyna Misiak, fryzura: Marlena Dygoń, salon Beaty Potocznej Corte del Sole


