• Blogi
  • Ćwiczenia
  • Diety
  • Kluby puszystych
  • Listy
  • Metamorfozy
  • Moda
  • Psychologia
  • Inne
    • Anoreksja i bulimia
    • Nadwaga/otyłość
    • Ośrodki odchudzania / SPA
    • Pomiary masy ciała
    • Preparaty odchudzające
    • Pytania i odpowiedzi
    • Zabiegi odchudzające

Styczeń nr 2/2012
  • Wydania online
  • Najnowszy numer
  • Prenumerata
  • Kontakt

W tym wydaniu również

  • Batalia o płaski brzuch
  • Baloniku, nie rośnij! Dieta flat belly
  • Brzuszki najlepsze na... brzuszki
  • Jak sobie radzić ze wzdęciami?
  • Anna Maruszeczko: Gotowanie to świetna psychoterapia
  • Lista lekkich zakupów
  • Odchudzi cię... intuicja
  • Szczęśliwsza, bo szczuplejsza
  • Koktajle ze zdrowia i urody
  • Mobilizacja: oświadczyny
  • więcej w tym wydaniu

Mobilizacja: oświadczyny

Superlinia, 4/2010; 32-34
  • Przed, fot. zbiory prywatne
  • Przed, fot. zbiory prywatne
więcej zdjęć
Na ślubnym kobiercu chciałam wyglądać szczupło i pięknie. Zbliżająca się uroczystość była dla mnie najważniejszą i największą motywacją, choć mój obecny mąż pokochał mnie, gdy ważyłam 115 kilogramów. Dla niego moja tusza nie była problemem. Ale ja chciałam być najpiękniejszą panną młodą.

modelka: nasza Czytelniczka Magda

wiek: 29 lat
wzrost: 170 cm
waga: 70 kg
biust: 98 cm
biodra: 102 cm
talia: 73 cm

Nadwaga to problem wielu osób na całym świecie. Do niedawna był to też mój problem. Od zawsze należałam do osób z nadmiarem kilogramów: przy wzroście 170 cm moja waga dochodziła do przerażających 115kg. W ciągu całego mojego życia próbowałam wszelkiego rodzaju diet. Chud-łam, ale trudno było utrzymać mi dłużej właściwą wagę. Początkowy sukces efekt jojo zamieniał w porażkę.

Nie chciałam być wytykana palcami 

Ponad rok temu, gdy mieszkałam w Niemczech, nie radząc już sobie z moją nadwagą, postanowiłam wziąć udział w spotkaniach grupowych, których celem było poradnictwo w dziedzinie zdrowego trybu życia. Tam bardzo dużo ludzi ma problem z nadwagą lub otyłością, toteż przy tamtejszych „okazach” wcale nie wydawałam się sobie strasznie gruba. W Polsce jednak nie czułam się ze swoją tuszą już tak dobrze: zdarzało mi się słyszeć różnego rodzaju epitety kierowane pod moim adresem, czułam się wytykana palcami, tylko dlatego że nie mieściłam się w tzw. normie.

W programie brałam udział 10 miesięcy. Zrzuciłam wtedy 42kg. Od kilku miesięcy jestem z powrotem w Polsce i utrzymuję swoją wagę na poziomie 72kg. Wszyscy znajomi, którzy znali mnie przez całe moje życie, są w wielkim szoku, jak w tak krótkim czasie można było stracić taką nadwagę. Ostatnio robiłam także podstawowe badania i okazało się że nie wykraczają one poza granice norm, a nawet kształtują się w środkowych wartościach. Jednak najważniejszą i największą motywacją były dla mnie oświadczyny mojego obecnego męża i chęć wyglądania na ślubnym kobiercu szczupło i pięknie, a nie jak przysłowiowa „beza”. Ten efekt udało mi się osiągnąć i już nigdy nie dopuszczę do tego, by czuć się tak, jak czułam się w swoim starym ciele.
 
Punktowa tajemnica

Bez drakońskich diet i męczarni na siłowni pokonałam samą siebie. Na dodatek nie musiałam wyrzec się jedzenia słodyczy! Gdyby ten program polegał na wyeliminowaniu słodkości z jadłospisu, wiem, że nie dałabym rady osiągnąć tego, co osiągnęłam. Kocham jeść! A bez słodyczy nie mogłabym żyć. W czym tkwi tajemnica tej metody? Nie trzeba liczyć kalorii, ale punkty. Każdy produkt ma konkretną liczbę punktów. W zależności od wagi „przydzielana” jest odpowiednia, dzienna pula punktów. Wiadomo, że jak ktoś chce schudnąć, musi nieco zmniejszyć dzienną, punktową dawkę. Ale w ich ramach można jeść wszystko! Gdy mi zostały „wolne” punkty, biegłam do Lidla po porcję ciepłych lodów w czekoladzie. Chociaż należy pamiętać o codziennej dawce warzyw (400 g) i owoców (300 g). Obowiązuje też zasada pięciu posiłków dziennie. I zmniejszenie ilości tłuszczu. Tę metodę odchudzania mogę polecić każdej osobie, która walczy bezskutecznie ze swoją nadwagą. Zmiana sposobu odżywiania, nastawienie na produkty niskotłuszczowe zmieniły moje życie na piękniejsze. Teraz jestem przeszczęśliwą osobą i dopięłam swego: na ślubnym kobiercu nie wyglądałam jak wielka, biała „beza”.

Sprzymierzeńcy odchudzania

  • Wyznaczenie daty ślubu. Mąż pokochał mnie grubą, ale ja chciałam być piękną i szczupłą panną młodą: dla siebie i dla niego. Oświadczyny były dla mnie najsilniejszą motywacją i punktem zwrotnym w mojej walce o szczupłą sylwetkę.
  • Kupowanie za małych ubrań. Ten trik mnie bardzo motywował. Raz kupiłam dla siebie spodnie o cztery rozmiary za małe. Wtedy mama powiedziała mi: „Ty nigdy w te spodnie nie wejdziesz”. Założyłam się z nią, zawzięłam się i po 7-8 tygodniach mogłam już je nosić.
  • Trafiony sposób odchudzania. Lubię jeść, dlatego trudno było mi wprowadzić na stałe ograniczenia dietetyczne czy wyrzucić ze swojego menu  moje ulubione słodycze. Dieta punktowa pozwala jeść wszystko; ważne, by nie przekraczać ustalonej liczby punktów. Efekt: 42 kg mniej w 10 miesięcy.

***

1. Seksownie: na duże wyjście

sukienka 159 zł, zielone korale 34,90 zł, srebrny naszyjnik 34,90 zł, zielony naszyjnik 39,90 zł, Reserved; buty 169 zł, Nine West; bransoletka, 19,90 zł, Ko-ara

2. Wygodnie: na zakupy i do kina

biała koszula 79,90 zł, spodnie 169,90 zł, płaszcz 399,90 zł, Wallis; torebka 169 zł, kapelusz 99 zł, Nine West; buty 129 zł, Heavy Duty; naszyjnik 49,90 zł, I am

3. Klasycznie: w sam raz do pracy

spódnica 79,90 zł, koszula 79,90 zł, pasek 39,90 zł, H&M; kolczyki 49 zł, Bijou Brigitte; torebka 69,90 zł, I am; okulary 29 zł, F&F; naszyjnik 29 zł, Reserved; buty 99 zł, Bucikowo

***

zdjęcia: Piotr Ratajski/OVERLINE; stylizacja i makijaż: Katarzyna Misiak; fryzura: Agnieszka Jońska, Salon Beaty Potocznej, Corte del Sole

Dodaj komentarz

Komentarz
Podpis
Email
(nie zostanie wyświetlone, tylko do wiadomości redakcji)
 

Superlinia.pl © 2012 | Polityka prywatności

  • O nas|
  • Diety|
  • Ćwiczenia|
  • Kontakt