• Blogi
  • Ćwiczenia
  • Diety
  • Kluby puszystych
  • Listy
  • Metamorfozy
  • Moda
  • Psychologia
  • Inne
    • Anoreksja i bulimia
    • Nadwaga/otyłość
    • Ośrodki odchudzania / SPA
    • Pomiary masy ciała
    • Preparaty odchudzające
    • Pytania i odpowiedzi
    • Zabiegi odchudzające

Styczeń nr 2/2012
  • Wydania online
  • Najnowszy numer
  • Prenumerata
  • Kontakt

W tym wydaniu również

  • Batalia o płaski brzuch
  • Baloniku, nie rośnij! Dieta flat belly
  • Brzuszki najlepsze na... brzuszki
  • Jak sobie radzić ze wzdęciami?
  • Anna Maruszeczko: Gotowanie to świetna psychoterapia
  • Lista lekkich zakupów
  • Odchudzi cię... intuicja
  • Szczęśliwsza, bo szczuplejsza
  • Koktajle ze zdrowia i urody
  • Mobilizacja: oświadczyny
  • więcej w tym wydaniu

Szczęśliwsza, bo szczuplejsza

Superlinia, 4/2010; 24-25
  • 60kg w dół!
  • Przed, fot. zbiory prywatne
więcej zdjęć
Moja historia to historia grubasa. Urodziłam się jako 8-miesięczny wcześniak, ważyłam zaledwie 2,5 kg. I do 3. roku życia byłam drobną dziewczynką, ale pamiętam to tylko z fotografii. I na tym koniec chudości...

Moje życie szybko zaczęło się zmieniać, wiadomo, kochani rodzice, ich nadopiekuńczość i przekarmianie...

Mając 6 lat, pierwszy raz pojechałam z siostrą do sanatorium (miesięczne kolonie odchudzające). Byłam tam 10 razy przez 10 lat z rzędu, chudłam, a po powrocie do domu tyłam z nawiązką. Co roku moja waga była coraz większa. Kochałam jeść, często poprawiałam sobie nastrój czymś słodkim. Byłam przedmiotem żartów rówieśników. Mając niecałe 18 lat, ważyłam ok. 100 kg. Poznałam wtedy swojego pierwszego chłopaka, który również nie należał do szczupłych, i tak razem sobie „dogadzaliśmy”: kolacyjki etc. Nie zwracałam uwagi na swój wygląd – może przez to, że już ktoś na mnie zwrócił uwagę. Przecież miałam faceta...

Moje życie to były ciagłe diety na własną rekę, które kończyły się efektem jojo. Często w latach młodzieńczych odmawiałam sobie wszystkiego, nie korzystałam z życia, bałam się drwin z tego, jak wyglądam. Skończyłam technikum i studium kosmetyczne. Poszłam też na kurs przedłużania paznokci i szybko znalazłam pracę w salonie – niestety siedzącą, zero ruchu, do tego obżeranie się i podjadanie, także nocą. Miałam straszne kompleksy. Z roku na rok liczba na wadze robiła się coraz większa. Rodzice powtarzali: „Przestań jeść, jak ty wyglądasz”, ale to nie pomagało, wręcz przeciwnie – jadłam, tylko po kryjomu, żeby nikt nie widział.

Siostra to mój dobry duszek

Poźniej kolejny związek z facetem puszystym, który na dodatek potrafił gotować! Zamieszkaliśmy razem. Ja wyglądałam już wtedy jak „rotunda”, siadały mi stawy, bolały mnie stopy, ale nadal sama się oszukiwałam i... nadal jadłam, nic nie robiąc w kierunku schudnięcia. Gdy siostra lub rodzice próbowali ze mną rozmawiać, zamykałam się w sobie i często rzucałam słuchawką telefonu. Pewnego dnia siostra powiedziała mi, że zapisała się do dietetyka. Zaproponowała, żebym poszła razem z nią (ona też zawsze miała problemy z nadwagą, ale nie takie jak ja – potrafiła powiedzieć sobie: „dość”). Pomyślałam, że to może jest ostatnia deska ratunku. Jeśli to mi nie pomoże, umrę. W grudniu zapisałam się do dietetyka na marzec (takie długie terminy!). W lutym zerwałam zaręczyny – nie układało się nam najlepiej, postanowiłam więc zacząć nowe życie

4 marca 2009 roku. To był mój pierwszy dzień diety. Kiedy weszłam w gabinecie na wagę, przeżyłam szok: ważyłam wtedy 157,5 kg przy wzroście 180 cm. Ale miałam w sobie siłę i samozaparcie, bo była przy mnie siostra, z którą razem przeżywałyśmy liczne smutki i załamania. Rodzice też mnie poparli. Mocno wzięłam się za siebie.

Życie z zegarkiem w ręku

Kochałam zawsze długo spać, a teraz nastawiałam sobie budzik na 8.00, żeby zjeść pierwsze śniadanie. W pracy jedzenie o stałych porach to niełatwa sprawa, ale klientki były wyrozumiałe i z czasem one same mnie goniły do jedzenia: „Paula, 14.00, czas na obiad!”.

Dieta była połączona z masażami odchudzającymi, które sprawiały mi fizyczny ból. Dodatkowo, chodziłam 2 razy w tygodniu na aerobik w wodzie i czasami na normalny basen. Wszyscy trzymali za mnie kciuki. Co dzień musiałam pisać smsa do swojej dietetyczki, meldując poranną wagę z danego dnia. Mobilizowało mnie to jeszcze bardziej. Chudłam z dnia na dzień! W pierwszym miesiącu straciłam 12,4 kg! Walczyłam, bo było o co. Dziś mija rok od tamtego pamiętnego dnia... Jestem szczuplejsza o 60 kg! Moja waga to 97,5 kg. Jestem szczęśliwsza. Musiałam wymienić całą garderobę: spodnie wielkości plandeki na tira wymieniłam na rozmiar 44/46. Przez pewien czas klienci, znajomi i sąsiedzi nie poznawali mnie na ulicy. Było to niezmiernie miłe.

A jak się skończy moja historia? Chcę zrzucić jeszcze jakieś 10 kg, a później zrobić sobie operację: abdominoplastykę brzucha. Jest bardzo droga, ale wiem, że kiedyś spełni się moje marzenie.

I druga rzecz – na razie jestem sama, ale niedługo na pewno spotkam swoją drugą połówkę. Czuję się cudownie lekko i smakuję swoje szczęście! Robię rzeczy, na które wcześniej nie miałam odwagi. Jestem śmielsza w relacjach damsko-męskich, faceci nie patrzą już na mnie jak na obiekt wyśmiewania, tylko... pożądania. Chcę podziękować wszystkim za siłę i wsparcie . Było bardzo ciężko, ale dałam radę. Jestem szczuplejsza i szczęśliwsza!

Paulina

Dodaj komentarz

Komentarz
Podpis
Email
(nie zostanie wyświetlone, tylko do wiadomości redakcji)

Komentarze

  • ŚWIETNIE WYGLĄDASZ !!! GRATULUJE I ZYCZE POWODZENIA W DĄŻENIU DO WYMARZONEGO CELU

    ~EDYTA 2011-10-06 16:42:00

  • Dziewczyny! Dieta jest kwestią indywidualną!!! To co pomogło jednej nie musi pomóc drugiej. Ja też jestem po diecie konsultowanej z dietetykiem i tylko takie polecam!!! Pozdrawiam wszystkie grubaski, te mniejsze i te większe. Ja mam wynik -10kg w ciągu miesiąca.

    ~justyna 2011-09-02 06:42:34

  • moje gratulacje !! Kochana a czy można sie z Tobą skontaktować np przez emila ?

    ~Wiola 2010-12-19 22:52:36

  • Paula, gratuluje! Twoja silna wola zdzialala cuda, jestem pod wrazeniem

    ~Butty 2010-11-03 11:59:44

  • Gratulacje!

    ~ella 2010-11-03 09:09:14

  • Jestes sliczna .

    ~Ela 2010-10-25 11:12:39

  • Czytałam tą historię z niedowierzaniem, gratuluje odwagi i wytrwałości w walce. Gratuluje i życzę szczęścia :*

    ~sylka 2010-10-01 08:21:04

  • zdradz tajemnice tej diety!!!

    ~magdalena 2010-09-30 14:05:42

  • Jestem pod wielkim wrażeniem!!!! wyglądasz extra!!! tylko pogratulować!!!

    ~Emilka 2010-09-28 08:23:34

 

Superlinia.pl © 2012 | Polityka prywatności

  • O nas|
  • Diety|
  • Ćwiczenia|
  • Kontakt