Brzydszej czy grubszej dziewczynie wydaje się, że dzięki atrakcyjnej koleżance zyska towarzysko i sama stanie się atrakcyjna. Natomiast ta druga ma po prostu orszak, na tle którego wygląda jeszcze efektowniej i którego nie musi się obawiać jako konkurencji. Pozornie więc obydwie zyskują, ale ich układ skrywa drugie dno. Dziewczyna bardziej atrakcyjna ma (mniej lub bardziej świadome) poczucie wyższości i myśli z politowaniem o mniej efektownej koleżance. W tej zaś rosną tłumione frustracja i zazdrość. Czuje się gorsza, nieciekawa i krok za krokiem przesuwa się na drugi plan. Zamiast grać główną rolę we własnym życiu, staje się tylko widzem cudzego spektaklu. Z dystansu obserwuje zainteresowanie chłopców... tą drugą. Jeśli wybierają się na tańce, częściej pilnuje stolika i torebki niż szaleje na parkiecie.
Otrząśnij się z ponurych wizji
Jeśli nawet przeciwieństwa się przyciągają, pomyśl – przecież podobieństwa wcale nie muszą się o to starać. Energię marnowaną na dostosowywanie się do kogoś, kto wyraźnie się od ciebie różni, możesz wykorzystać w sposób o wiele przyjemniejszy i w celach znacznie bardziej przydatnych. Poszukaj towarzystwa podobnych do ciebie „superlasek”. Nie myślałaś tak o sobie? Najwyższa więc na to pora! Atrakcyjność nie polega na małym rozmiarze, tylko na stylu i wdzięku. Sfrustrowana i smutna, prędko wydasz się innym nudna i brzydka, za to uśmiechnięta, zadowolona z siebie i z życia, zyskasz opinię osoby interesującej, pięknej i ponętnej.
Zamiast wzdychać na widok wychudzonych gwiazdek estrady i ekranu, przyglądaj się wspaniałym, puszystym kobietom – i tym powszechnie znanym, i tym, które mijasz na ulicy. Wkrótce zauważysz, że jest ich więcej niż sugerowałyby media. Przy okazji możesz podpatrzeć, jak się ubierać (i... jak nie!), mając tu i ówdzie więcej niż standardowy sklepowy manekin.
Rozejrzyj się i poszukaj
Najprostsze wyjście dostępne jest... bez wychodzenia z domu. Możesz usiąść przed komputerem i znaleźć forum internetowe dla odchudzających się. Jest ich wiele i na większości wcale nie trzeba się logować. Po prostu czytasz, piszesz, zwierzasz się, prosisz o radę i dostajesz ją od wielu osób, których wprawdzie nie znasz osobiście, ale za to one dobrze znają problemy, z jakimi się zmagasz. Masz pewność, że ktoś z uwagą czyta twoje posty, rozumie cię i wspiera. Korzystanie z forum jest jednak bezpieczne tylko wtedy, kiedy potrafisz się kontrolować i pamiętasz, że twoje życie toczy się w rzeczywistości, a nie na monitorze. Gdy buszujesz w sieci, kwadranse niepostrzeżenie zmieniają się w godziny. Spędzasz je, siedząc w pomieszczeniu, odcięta od aktywności fizycznej, świeżego powietrza i otaczających cię ludzi. Nie izoluj się – wyjdź do nich!
Wybierz się na długi spacer i przy okazji sprawdź kilka adresów. Odwiedź kluby fitness i salony kosmetyczne; przy niektórych powstają sale ćwiczeń. A może miejscowy OSiR ma w swojej ofercie aerobik albo pilates? Żeby dodać sobie otuchy, wybierz grupę, w której ćwiczą osoby starsze i grubsze od ciebie. Dowiedz się, gdzie jest najbliższy Klub Puszystych, w którym mogłabyś zamienić zbędne kilogramy i przygnębienie na smukłą sylwetkę i miłe towarzystwo. Podobny skutek odniesiesz, zapisując się do jednej z coraz popularniejszych grup nordic walking, gwarantujących nie tylko ruch na świeżym powietrzu, ale również poczucie, że uczestniczysz w supermodnej formie spędzania wolnego czasu. Jeśli żadnej z takich możliwości nie znalazłaś w najbliższej okolicy, dlaczego nie miałyby pojawić się one dzięki tobie?
Nie musisz porywać się na wielkie przedsięwzięcie; wystarczy, że skrzykniesz dwie czy trzy koleżanki, którym też przydałoby się trochę ruchu. Zamiast narzekać na swoją tuszę, umawiajcie się na regularne spacery. Możecie też spotykać się w domu, ale zamiast zasiąść do kawy i ciastek, rozłóżcie maty i włączcie kasetę z zestawem ćwiczeń. Razem będzie wam raźniej i weselej. Świadomość, że masz współtowarzyszki zmagań z nadwagą, sprawi, że łatwiej przetrwasz ewentualny kryzys, bo trudniej będzie ci się wycofać.
Znajdź swoją grupę wsparcia
Trzymaj z osobami podobnymi do ciebie. Znając twoje problemy z własnych doświadczeń, wiedzą, jak cię zmotywować. Wsparcie kobiet podobnych do ciebie przyda ci się zarówno wtedy, gdy się odchudzasz, jak i w sytuacji, kiedy jesteś pogodzona ze swoim ciałem, ale sfrustrowana ubogą rozmiarówką w sklepach czy kąśliwymi uwagami chudzielców. Ustalcie z innymi kobietami regularne spotkania, na których będziecie dzielić się rozmaitymi doświadczeniami, uwalniać od poczucia osamotnienia i beznadziei, wzajemnie podnosić na duchu – krótko mówiąc: robić wszystko, na co macie ochotę, a co przyczyni się do poprawy samopoczucia i pomoże rozwiązać życiowe problemy. Wymieniajcie się przepisami na lekko strawne dania. Może nawet dałoby się wspólnie coś ugotować? Przy okazji będziecie kontrolować wzajemnie swoją dietę, a nawet... wielkość porcji. Skuteczny system takiej wspierającej kontroli realizują Strażnicy Wagi (Weight Watchers). Ich sukces polega na wzajemnym pilnowaniu konsekwentnego przestrzegania jadłospisu. Ma on charakter punktowy – osoba pragnąca schudnąć musi samodzielnie dobierać potrawy i produkty, aby były zgodne z wyznaczoną liczbą punktów.
Tu właśnie tkwi sedno: tylko TY możesz sprawić, że twoje ciało zacznie się zmieniać. To TY otwierasz lodówkę, wkładasz jedzenie do ust, TY ćwiczysz albo zalegasz w fotelu. Również ty, a nie nikt inny, przeżywasz chwile triumfu i załamania. Jednak w każdej z tych sytuacji przyda cię wsparcie i zrozumienie. Nie dostaniesz go od kogoś, kto nie ma kłopotów z utrzymaniem wagi. Może jednak dać ci je ktoś, kto zmaga się z problemem takim, jak twój.
Wykorzystaj urlop
Jeśli nie zaplanowałaś jeszcze wakacji, przejrzyj oferty wczasów odchudzających. Możesz spędzić kilka lub kilkanaście dni w pięknym miejscu, pod okiem fachowców i w towarzystwie ludzi pragnących tego samego, co ty. Stracisz zbędne kilogramy i fałdki, a zyskasz nową energię oraz... równomierną opaleniznę, bo zamiast leżeć plackiem, będziesz w ciągłym ruchu. Warto rozważyć taką perspektywę...
My, grubaski trzymamy się razem
Polskie sklepy są pełne ciuchów dla wychudzonych licealistek, więc nieźle się nabiegam, żeby znaleźć coś fajnego. Mam „kumpelę od shoppingu” o rozmiar większą niż ja. Buszujemy razem po sklepach albo dzwonimy do siebie, gdy któraś coś wypatrzy. Wiemy, czego szukamy, i możemy sobie zaufać. Bożena
Byłam raz w siłowni, ale wycofałam się szybko na widok dziewczyn, które miały w pasie tyle, co ja w obwodzie uda. Ale ćwiczę! Zapisałam się do Klubu Puszystych. Tam się nie wstydzę rozebrać ani spocić, bo zamiast anorektycznych lasek, na zajęcia przychodzą normalne, duże kobiety. Magda
Lubię tańczyć i chętnie chodzę do klubu – z dziewczynami, które poznałam na aerobiku. Dobrze się czujemy w swoim towarzystwie. Jedna na drugą nie patrzy z zazdrością, bo wyglądamy podobnie. No i... razem mamy spore wzięcie! Jeszcze się nie zdarzyło, żebyśmy całą dyskotekę podrygiwały same w kółeczku. Grażyna



