Wpracy koleżanki radośnie opowiadają, ile której udało się schudnąć... Ty się nie chwalisz, ponieważ... ty się nie odchudzasz! Może i jesteś puszysta, za to wyniki badań pokazują, że poziom cholesterolu i cukru oraz ciśnienie krwi masz w normie. Trzy razy w tygodniu chodzisz na gimnastykę i widzisz, że ćwiczenia sprawiają ci mniejszą trudność niż osobom znacznie szczuplejszym. Dobrze się czujesz ze swoją wagą i wszystko wskazuje na to, że niczego nie powinnaś zmieniać.
Co w tej sytuacji doradza dr Ewa Lange z Poradni Dietetycznej SGGW w Warszawie.
» Co pani sądzi o powszechnej pogoni za szczupłą sylwetką? Odchudzamy się w trosce o zdrowie czy raczej o wygląd?
» Nawoływanie do stosowania diet niskoenergetycznych i zmniejszania zawartości tłuszczu w organizmie coraz częściej nie wynika ze względów zdrowotnych, lecz z mody na chudnięcie. Sama w czasie zajęć ze studentami obserwuję, że rozmowa całkiem automatycznie schodzi na to, ile kto schudł, komu się udało, a komu nie... Mimo że większość z nich to osoby szczupłe. Dodajmy jeszcze naciski ze strony mediów... W takiej atmosferze wiele osób samodzielnie podejmuje trud odchudzania się, w myśl: skoro inni to robią, to ja też.
» Czy każdą nadwagę trzeba zwalczać?
» Nie. Na przykład osoba z nadwagą, ale bez dodatkowych czynników ryzyka powikłań otyłości – takich jak nadciśnienie, hiperlipidemia, zaburzenie tolerancji glukozy czy palenie papierosów – nie ma bezwzględnych wskazań do obniżenia masy ciała. Poza tym, znaczna większość prób zrzucenia wagi kończy się niepowodzeniem, czyli zafundowaniem sobie efektu jo-jo i dodatkowego stresu. Niektórzy, odchudzając się przez długie lata, ze zdrowych ludzi z niewielką nadwagą zamieniają się w osoby otyłe. I to jest prawdziwy problem. Przez ciągłe odchudzanie się można sobie wyrządzić więcej szkody niż pożytku. Osoba z prawidłową masą ciała lub niewielką nadwagą, czyli z BMI do 27, i obwodem w talii, według najnowszych zaleceń, poniżej 80 cm w wypadku kobiet i 94 cm w wypadku mężczyzn, u której nie występują wspomniane już czynniki ryzyka powikłań otyłości, nie powinna być zmuszana – ani sama się zmuszać – do odchudzania.
» Te 80 cm to nie jest mało...
» Przy dzisiejszej obfitości pożywienia i znacznym zmniejszeniu aktywności fizycznej w krajach uprzemysłowionych – a i tych dopiero rozwijających się, obserwujemy epidemię otyłości. Trzeba zdawać sobie sprawę z konsekwencji, jakie niesie zwiększona masa ciała: to głównie pogorszenie stanu zdrowia. Ale pamiętać jednocześnie, że nie zawsze należy walczyć o to, by być szczuplejszym, niż „przewidują” geny. Wedle standardów amerykańskich, każda kuracja odchudzająca winna być poprzedzona pytaniem, czy dany pacjent – nawet otyły i obarczony czynnikami ryzyka – chce się odchudzać. Jeśli jego stosunek do kuracji jest negatywny i brak mu motywacji, to należy przekazać mu informacje z zakresu prawidłowego żywienia, namawiając do ich zastosowania w praktyce. Odchudzanie to proces długotrwały, wymagający zmiany całego stylu życia już raz na zawsze, jeśli chce się utrzymać uzyskany efekt. Ponadto, odchudzanie jest leczeniem i może mieć efekty uboczne. Nie można więc podejmować go na własną rękę, choć oczywiście większość z nas to robi. Ale nawet jeśli gubienie wagi odbywa się pod fachową opieką, i tak niesie ze sobą potencjalne ryzyko: efekt jo-jo czy problemy emocjonalne, wynikające z konieczności odnalezienia się w nowej sytuacji. Jeżeli nie jesteśmy na odchudzanie przygotowani, nie róbmy tego – chociaż warto przynajmniej spróbować zmienić niektóre złe nawyki żywieniowe. Lepiej czasem spojrzeć na problem z drugiej strony i zadać sobie pytanie: czy podjęcie poza kontrolą specjalisty krótkotrwałej, niekonwencjonalnej diety odchudzającej w sposób istotny poprawi moje zdrowie?
» Grubi jednak mają w życiu zdecydowanie pod górkę...
» To prawda, wydaje się, że mamy więcej wyrozumiałości np. dla palaczy, niż dla osób otyłych. Pacjenci przyznają, że są postrzegani negatywnie, uważa się ich za osoby leniwe, które sobie nie radzą i są winne temu, że za dużo ważą. Nic bardziej mylnego. Człowiek otyły, który zmniejszył swoją masę ciała przynajmniej o pięć procent i utrzymuje stałą wagę, a dodatkowo uaktywnił się fizycznie, już odniósł sukces – nie wszyscy zdają sobie sprawę, jak duży. Może być naprawdę w świetnej formie.
» Jakie zatem są pani zalecenia dla osób z nadwagą? Do jakiej wagi powinni dążyć?
» Nie istnieje waga idealna. Istnieje prawidłowa masa ciała, określona w granicach wartości BMI 18,5–25. Nie wolno jednak traktować jedną miarą wszystkich, którzy przekraczają ten górny pułap.
» Puszysty puszystemu nierówny?
» Najbardziej niebezpieczna jest otyłość brzuszna, która prowadzi do wielu groźnych powikłań. Zarówno mężczyźni, jak i kobiety, którzy mają dużo tłuszczu zgromadzonego w jamie brzusznej, bezwzględnie muszą się go pozbyć. Osoby bez otyłości brzusznej, z obwodem talii w podanej przeze mnie wcześniej normie, są w znacznie lepszej sytuacji, co nie znaczy, że nie powinny zadbać o profilaktykę otyłości i zmianę sposobu odżywiania się. Wystarczy ograniczyć tłuszcz i słodycze, zmniejszyć porcje, zjadać 3–4 posiłki dziennie, nie objadać się przed snem oraz dbać o regularną aktywność fizyczną. Krótko mówiąc: robić wszystko, aby nie tyć. Nie tyjąc, też chudniemy i to już jest jakiś efekt, może minimalny, ale... oficjalnie uznany przez Światową Organizację Zdrowia. Jeśli nasza waga nie będzie rosła wraz z wiekiem, jest to już pewien sukces.



