Byłam wielokrotnie wysyłana na wczasy odchudzające, na turnusy sanatoryjne, brałam leki na zahamowanie łaknienia, przeprowadzałam rozmaite diety, piłam zioła. Wszystko to pomagało, ale na krótko. Po tych zabiegach powracałam do starej wagi i tyłam dalej. Przez 28 lat dorobiłam się 127 kg przy wzroście 168 cm. Wyglądałam i czułam się okropnie, ale mimo to starałam się żyć normalnie.
Uczyłam się , pracowałam, spotykałam ze znajomymi. Ale marzyłam o wielkiej miłości, która odmieniłaby moje życie. Czekałam na mężczyznę, który by mnie pokochał i zaakceptował moje kilogramy. Z pomocą przyszedł internet. Po kilku nieudanych próbach poznałam Marka. Spotkaniom i rozmowom wirtualnym nie było końca, nadawaliśmy na tych samych falach i było nam ze sobą dobrze. Niepokoił mnie tylko fakt, jak Marek zareaguje, gdy wyślę mu swoje zdjęcie. Bałam się tego momentu, bo zależało mi na tej znajomości, ale ku memu zaskoczeniu i radości Marek nie odrzucił mnie. Chciałam mu się podobać, mimo że był daleko. To był przełomowy moment, a główną motywacją stało się nasze zaplanowane spotkanie.
Zaczęłam się odchudzać, chcąc zrobić Markowi niespodziankę. Przeszłam na dietę 1000-1200 kalorii. Po tygodniu czułam się lżejsza i zręczniejsza. Trudno sobie wyobrazić moją radość, kiedy po miesiącu stanęłam na wadze i stwierdziłam, że ważę 3 kilogramy mniej, a ciuchy stały się luźniejsze. Sił do dalszej walki dodawała mi myśl o spotkaniu z Markiem. Pożegnałam się ze słodyczami, które uwielbiam, smażonym mięsem, pieczywem i niezdrowymi przegryzkami. W moim jadłospisie znalazły się świeże i suszone owoce, które pomogły mi w walce z zaparciami, oraz pestki dyni i słonecznika. Tłuszcze wyeliminowałam, pokochałam drób gotowany lub z rusztu oraz ryby. Jadłam dużo surówek, nabiału, piłam wodę. Dieta, którą sama sobie skomponowałam, służyła mi o tyle, że nie miałam napadów wilczego głodu ani ochoty na słodycze. A jeśli już nie mogłam wytrzymać, zjadałam łyżeczkę miodu lub batonik muesli. Poważniejszych skutków nie odczuwałam, trochę zaczęły mi wypadać włosy, ale z tym świetnie uporał się skrzyp. W sumie jadłam pięć posiłków dziennie, chudłam kilogram w ciągu tygodnia i czułam się szczęśliwa. Nasze pierwsze spotkanie odbyło się po 4 miesiącach odchudzania. Byłam już 15 kg lżejsza, ubrania na mnie wisiały, a ja czułam się bosko. Marek już na dworcu zauważył zmianę. Zdania, które wtedy wypowiedział, nie zapomnę nigdy: „Czy mi się zdaje, czy zrobiłaś się mniejsza?”
Spędziliśmy razem kilka cudownych dni, po których Marek wrócił w swoje strony. Dzieliła nas odległość 400 km, nie mogliśmy się widywać częściej niż co dwa miesiące, a ja chudłam, piękniałam i zachwyt w oczach chłopaka stanowił dla mnie niesamowitą motywację. Rodzina i znajomi także zauważyli zmianę i bardzo mi kibicowali, a puszyste koleżanki prosiły o radę. Po utracie 20 kilogramów zdecydowałam się na ćwiczenia na siłowni. Bałam się, że utrata tylu kilogramów sprawi, że ciało będzie na mnie nieładnie wisiało. Ćwiczenia siłowe, kremy wyszczuplające i przeciw cellulitowi, które wcierałam, bardzo mi pomogły. Szalałam z radości, kiedy waga z trzycyfrowej zmieniła się dwucyfrową.
Nikt, kto nie borykał się z otyłością, nie zrozumie, co za szczęście móc założyć nogę na nogę, usiąść „po turecku”, swobodnie się schylić czy kupować modny ciuch w sklepie. Po 14 latach pierwszy raz założyłam spodnie, wsiadłam na rower bez stresu. Wsparcie Marka, rodziny, przyjaciół sprawiły, że nie cofnęłam się z obranej drogi. Ale największym dopingiem była miłość. Po 2 latach walki z otyłością najbardziej dziwi mnie fakt, jak trudno nadążyć jest naszej psychice za zmianami, które zachodzą w naszym ciele. Byłam szczuplejsza, ale stale myślałam o sobie jak o grubasie. Łapałam się na myślach, że nie dopnę się pasami w samochodzie, nie zmieszczę w fotelu albo coś się pode mną zarwie. Teraz powolutku uczę się myśleć na nowo. Przez półtora roku schudłam 50 kg, moje BMI zmieniało się z 45 na 27, a rozmiar ciuchów z 54 na 44. Od kwietnia 2007 roku waga stanęła na 77 kilogramach i już z trudem obniża się do mojej wymarzonej wagi, czyli 67 kg. Wierzę, że pomalutku dojdę do tego. Dziś z Markiem często wspominamy nasze spotkania. Śmiejemy się z tego, że kiedyś nie mógł mnie objąć. Takie chwile dają mi poczucie, że warto było walczyć. Czuję się świetnie, a najważniejsze, że wygrałam miłość i zdrowie. Czy może być coś ważniejszego dla człowieka? Ika
Dodaj komentarz
Komentarze
-

Super wyglądasz . Gratuluję z całego serducha. Ja zaczęłam odchudzanie od 96 kg w styczniu 2011 , przy wzroście 168, teraz też ważę 77 więc pewnie wyglądam jak ty, chociaż mnie się wydaje że jestem gruba. Faktycznie to siedzi w naszej głowie. Jeszcze raz gratulacje
~Agula 2011-11-04 13:59:10
-

gratulacje tez bym chciala schudnac chociaz nie mam dla kogo bo jestem wdowa moje BMI 55,86 ale bym chciala schudnac dla zdrowia mojego odchudzalam sie Slim Fast ale nie pomoglo tylko watrabe sobie popsulam nie kupujcie tego swiństwa
~Gosia 2011-08-17 05:54:33
-

Szczerze gratuluję!!!
~EdytaD 2011-08-14 18:16:19
-

Gratuluje determinacji! Podziwiam Twoją silną wolę.Przepięknie wyglądasz na zdjęciach,tych przed i po - cudny uśmiech!
~Marika 2011-06-12 17:56:33
-

Moje Gratulacje jestem pełna podziwu no ja też zaczyma walkę to juz moja 3 próba od 6 lat ważyłam 12o kg ale od 16 kwietnia do dzisiaj na wadze 118 kg waga powoli leci ale sporo pracy trzymaj sie cieplutko i proszę o parę porad olga6134@wp.pl
~Olga 2011-04-29 12:42:15
-

witam serdecznie. gratuluje sukcesu i jesteś przefantastyczną osobą tak wnioskuje po artykule. trzymaj tak dalej i ciesz sie smukłą sylwetka. ominie Cie dzieki temu całe mnóstwo chorób powodowanych przez otyłość. dzielna kobieta z Ciebie. trzymam kciuki za utrzymanie wagi. pozdrawiam
~werka 2011-02-26 07:17:22
-

Kobieto osiągnełaś wielki sukces.podziwiam takie osoby bo ja takze zmagam się z kilogramami...zycze dalszych sukcesów i wytrzymałości w tym co robisz. Pozdrawiam
~Andzela 2010-12-13 11:46:10
-

Kochana to tak jakbyś pisała o mnie! nie mogę uwierzyć ze ktoś nadaje na identycznych falach jak ja!!! dokładnie tak samo!!!
~Monika 2010-11-14 20:08:51
-

Podziwiam za wytrwałość, wiem jaka to ciężka walka ze swoimi słabościami. Ja swoją nową drogę rozpoczęłam 09.08.2010r. dzisiaj jestem młodsza o 12 kg, ale to nie koniec. Zamierzam w okresie 6 miesięcy zmniejszyć się o przynajmniej 40 kg. Zmieniłam i nadal zmieniam nawyki żywieniowe na całe moje życie. Nigdy więcej zbędnych kilogramów. Chcę być zdrowsza... na zawsze.
~Renata 2010-11-07 15:30:28
-

zazdroszcze
~zonia 2010-11-02 11:29:48
-

zazdroszcze.....moim marzeniem jest schudnac ale im bardziej chce to mi nie wychodz juz nie wiem jak sie ndo tego zabrac....nie umie... juz nie chce tak zyc,potrzebuje zmiany a nie moge sobie sama ze soba poradzic...pomocy!!!!
~aga 2010-10-12 08:52:22
-

Gratuluję, mam nadzieję, że ja też kiedyś o sobie napiszę. Za mną 27 kg, jeszcze dużo przede mną. Dajesz mi siłę, można, jak sie bardzo chce. Pozdrawiam.
~Ania 2010-09-13 08:42:58
-

Bardzo motywująca historia, składam wielkie gratulacje! I masz super faceta, ja ważę 75 kg a mój mężczyzna ciągle karze mi się odchudzać, mówi że muszę schudnąć 20, także bardzo Ci zazdroszczę utraty kilogramów i wyrozumiałego mężczyzny. Pozdrawiam
~Marti 2010-08-20 11:55:25




