18 lutego 2008
Zauważam duże zmiany w sobie, w swoim zachowaniu i reakcjach – określiłbym to – na życie. Po pierwsze, złagodniałem. Właśnie zastanawiałem się, dlaczego córeczki, Gabrysia i Zuzia, takie zadowolone bawią się w „Taniec z gwiazdami”, Asia też wyjątkowo radosna. I nagle olśnienie – od jakiegoś czasu nie wrzeszczę na nie z byle powodu… Po drugie, stałem się wulkanem energii. Może jeszcze nie Etną, ale małym wulkanikiem na pewno. Moje ruchy są szybsze, wydaje się, że jestem sprawniejszy, do pracy poszedłem na piechotę… Dużo mi się CHCE! Czuję się lżejszy, smuklejszy!
21 lutego 2008
Poczułem, że wrócił mi apetyt nie tylko na życie, ale przede wszystkim – na smaczne jedzonko. Niebieski balonik, co prawda, stoi na straży, abym jadł niezbyt dużo i we właściwy sposób, ale to i tak strasznie trudne, szczególnie, kiedy się stresuję. Do tej pory moimi sposobami na rozładowanie się w takich sytuacjach było najeść się porządnie, położyć wygodnie lub usiąść przed monitorem komputera, a najlepiej wszystko naraz. KONIEC! Tak już nie będzie! Umieściłem na lodówce napis: „Możesz przegrać bitwę, a nawet dwie, ale wojnę MUSIwSZ wygrać!”.
22 lutego 2008
Coraz częściej myślę o większej aktywności fizycznej. Postanowiłem oddać Asi kluczyki od samochodu, a samemu jak najwięcej chodzić na piechotę. Próbuję robić to jak najczęściej, choć charakter mojej pracy wymusza korzystanie z auta. Właśnie palnąłem się w głowę (otwartą dłonią, żeby nie było siniaków)… Przecież ja kocham wodę – pływać, kąpać się, polewać! Będę chodził na basen. Hurrra!
25 lutego 2008
Nieoczekiwanie moim sprzymierzeńcem stała się praca. Właśnie rozpoczął się czas, kiedy na brak zajęć nie mogę narzekać. Ponieważ uczę w szkole wyższej, a teraz rozpoczął się semestr letni – piątki, soboty i niedziele mam wypełnione zajęciami ze studentami. Dla mnie to fantastyczna sprawa. Przez cały dzień jestem wśród ludzi, robię to, co bardzo lubię i... NIE MAM CZASU MYŚLEĆ O JEDZENIU!
Uświadamiam sobie, że potrzeba ciągłego jedzenia nie wynika z tego, że jest się rzeczywiście głodnym. Wszystko tkwi w mojej głowie, w mojej psychice. Niebieski balonik sprawia, że kończąc niewielki posiłek, mam uczucie sytości i utrzymuje się ono bardzo długo. Ale wystarczy, że do głowy wkradnie się podstępna myśl: „Ale jestem głodny!”, staje się coraz silniejsza i czasem, niestety, zwycięża. Ale wierzę, że to jej ostatnie podrygi.
27 lutego 2008
Sprawdziłem stronę internetową basenu w moim mieście. Niestety, znalazłem na niej przepis o konieczności kąpieli w stroju kąpielowym, czyli... w obcisłych kąpielówkach. Pocieszyłem się, że na pewno nigdzie nie kupię takich w „swoim” rozmiarze. Zadzwoniłem na basen, a tam kategorycznie powiedziano mi, że nie zostanę wpuszczony do wody w szortach. Stanąłem przed lustrem w samych „majteczkach”. Popatrzyłem, jak wyglądam. Pomyślałem o tych wszystkich ludziach, którzy będą na basenie. Młodych, pięknych, smukłych i... ciągle gapiących się na mnie. NIGDY NIE PÓJDĘ NA BASEN!!!
29 lutego 2008
Ponieważ kończy się pierwszy miesiąc mojego życia z niebieskim balonikiem, postanowiłem się zważyć. Tydzień temu waga pokazała, że przybyło mi prawie 3 kilo od ostatniego wpisu, więc nawet o tym nie wspominałem, aby się nie drażnić. Stanąłem i... pierwszy miesiąc kończę z rezultatem.. Tak, tak, tak! 10 kg MNIEJ!
Nie spodziewałem się tak dobrego wyniku. Obym nie zachłysnął się tym sukcesem i wytrwał. Wytrwam!!!
- 2 Pytania do specjalisty, dr. PIOTRA WALCZAKA, CHIRURGA
Jak pan ocenia postępy w odchudzaniu pacjenta po upływie czasu od zainstalowania balona w żołądku?
Jestem bardzo zadowolony z rezultatu. Niepokoił mnie okres pierwszych 2 tygodni, w którym utrata wagi była znaczna, jak pamiętamy – ok. 9 kg. Potem nastąpił wzrost wagi i pewna stabilizacja. Oczywiście, 10 kg to bardzo dobry efekt, ale pamiętajmy, że w pierwszych trzech miesiącach po implantacji balona spadek wagi będzie największy, w kolejnych tempo chudnięcia spadnie. Cieszę się z podejścia pacjenta, z tego, że stara się on przestrzegać zaleceń lekarskich.
Czy wszystko przebiega zgodnie z planem?
Trudno było przewidzieć, ile dni będzie trwała asymilacja balona BIB w żołądku, bo okres ten u każdego jest inny. W wypadku pana Janusza trwał on około tygodnia i to mnie nieco niepokoiło. Był to na pewno trudny czas dla pacjenta. Z medycznego punktu widzenia nie mam jednak żadnych zastrzeżeń do przebiegu kuracji.
- 2 Pytania do pacjenta, pana Janusza SZYPUŁY
Czy już przyzwyczaił się pan do balona w żołądku, czy jeszcze odczuwa pan dyskomfort?
Tak naprawdę trudne były pierwsze dwa tygodnie. Teraz są dni, kiedy – stosując się do zaleceń lekarzy – właściwie nie odczuwam obecności balona. Ciągle jednak zdarzają mi się drobne wpadki, gdy np. zjem za dużo, i wtedy daje on o sobie znać.
Jakie efekty balonowego odchudzania zauważył pan dotychczas u siebie i czy jest pan z nich zadowolony?
Pierwsze pozytywne efekty pojawiły się dosyć szybko. Na początku była to tylko utrata kilku zbędnych kilogramów, natomiast później – co wydaje się najważniejsze – zacząłem zmieniać sposób odżywiania, przede wszystkim przyzwyczajać się do „nowych”, dużo mniejszych porcji jedzenia. Nareszcie zaczynam jeść po to, aby żyć, a nie odwrotnie. W przyszłość spoglądam z dużym optymizmem. Wierzę, że uda mi się osiągnąć wymarzoną sylwetkę.



