• Blogi
  • Ćwiczenia
  • Diety
  • Kluby puszystych
  • Listy
  • Metamorfozy
  • Moda
  • Psychologia
  • Inne
    • Anoreksja i bulimia
    • Nadwaga/otyłość
    • Ośrodki odchudzania / SPA
    • Pomiary masy ciała
    • Preparaty odchudzające
    • Pytania i odpowiedzi
    • Zabiegi odchudzające

Czerwiec nr 6/2012
  • Wydania online
  • Najnowszy numer
  • Prenumerata
  • Kontakt

W tym wydaniu również

  • Wapń mistrz odchudzania
  • Menu z wapniem za pan brat
  • Mieczysław Hryniewicz: Powinniśmy pokochać swoje ciała
  • Strategia dla zapracowanych
  • Dieta przez hibernację
  • Jest i lepiej, i gorzej
  • Alfabet dbających o linię cz.1
  • Wyznania nałogowego odchudzacza
  • Teraz wiem, co robić, i nie tyję
  • Wyczyn zastąpiła radość
  • więcej w tym wydaniu

Jedzenie lekiem na całe zło

Superlinia, 11/2009; 40
  • Przed, fot. zbiory prywatne
  • Teraz, fot. zbiory prywatne
więcej zdjęć
Wyniki konkursu „Mój sposób na szczupłą sylwetkę”. Pierwsze miejsce: Gabriela Fabjańczuk z Bierunia. W nagrodę wraz z osobą towarzyszącą wyjedzie na tygodniowe wczasy odchudzające i odmładzające w hotelu FERO LUX w Korbielowie, podczas których będzie korzystać z diety strukturalnej dr. Marka Bardadyna.\"Już prawie trzy lata walczę ze swoją otyłością. Z wagi 150 kg udało mi się zejść do 84. Minus 66 kg. Aż trudno uwierzyć, że tyle zbędnych kilogramów nosiłam na sobie. A nie było łatwo!\"

Muszę przyznać, że kiedyś uwielbiałam jeść. Jedzenie było moim przyjacielem, pocieszycielem i lekiem na całe zło. Trudno się rozstać z czymś takim. Do dziś nie lubię słowa „dieta”, bo kojarzy mi się z ograniczeniami. Wolę mówić, że się zdrowo odżywiam. Jem pięć posiłków dziennie, więc nie czuję głodu. Wiem, że kiedy zacznie mnie „ssać”, zjem dwa razy więcej, niż potrzebuję.

Na początku miałam problemy ze zmniejszeniem posiłków, więc kupiłam talerzyk dla dzieci i na nim jadłam. Kiedyś pochłaniałam góry ziemniaków z zawiesistymi sosami, do tego olbrzymie kotlety w panierce, smażone mięsiwo wieprzowe lub pieczonego kurczaka ze skórką. Dzisiaj aż się dziwię, że można zjeść cztery parówki z dwiema dużymi bułkami.

Na początku rygorystycznie przestrzegałam wszystkich zaleceń dotyczących odżywiania, ale teraz pozwalam sobie na małe grzeszki. Nawet nie możecie sobie wyobrazić, jaki cudowny smak mają lody, których nie jadło się przez trzy lata. Były przepyszne!!! (W tym roku zjadłam dwie gałki w nagrodę za osiągnięcie zamierzonego wyniku oraz –1 kg dodatkowo w konkursie „Chudnij z nami”). Kiedyś byłam „kanapowcem”. Jedynym sportem, jaki uprawiałam, było „skakanie” po programach. Wykonywałam też spacery po przekąski: chipsy, paluszki, orzeszki itp. Dzisiaj z uśmiechem idę poćwiczyć na salę fitness.

Miałam wielkie szczęście, że spotkałam ludzi, którzy pomogli mi osiągnąć obecną wagę. Największą pomoc otrzymałam od dwóch lekarzy: pani endokrynolog Urszuli Wyrwas-Bełz oraz mojej lekarki rodzinnej pani Marii Garbus. Obie mnie dopingują i zawsze mogę liczyć na ich pomoc. Jest jedna osoba, dzięki której zaczęłam odchudzanie. To lekarz chirurg, który przygotowywał mnie do operacji nóg, pan Jacek Machnik. Nie bał się powiedzieć mi wprost, co myśli o mojej otyłości. Prawda zabolała, ale dzięki temu zawalczyłam o siebie i swoje życie. Zawsze byłam optymistką i wierzyłam, że marzenia się spełniają. Moim największym marzeniem było schudnąć :). Dzisiaj świętuję swój sukces z rodziną, która zawsze była blisko mnie, oraz z wszystkimi znajomymi. Za wszelkie wsparcie od nich bardzo dziękuję!

Gabriela Fabjańczuk

Dodaj komentarz

Komentarz
Podpis
Email
(nie zostanie wyświetlone, tylko do wiadomości redakcji)

Komentarze

  • Serdeczne Gratulacje

    ~Olga 2011-04-29 15:48:55

 

Superlinia.pl © 2012 | Polityka prywatności

  • O nas|
  • Diety|
  • Ćwiczenia|
  • Kontakt