• Blogi
  • Ćwiczenia
  • Diety
  • Kluby puszystych
  • Listy
  • Metamorfozy
  • Moda
  • Psychologia
  • Inne
    • Anoreksja i bulimia
    • Nadwaga/otyłość
    • Ośrodki odchudzania / SPA
    • Pomiary masy ciała
    • Preparaty odchudzające
    • Pytania i odpowiedzi
    • Zabiegi odchudzające

Styczeń nr 2/2012
  • Wydania online
  • Najnowszy numer
  • Prenumerata
  • Kontakt

W tym wydaniu również

  • Wapń mistrz odchudzania
  • Menu z wapniem za pan brat
  • Mieczysław Hryniewicz: Powinniśmy pokochać swoje ciała
  • Strategia dla zapracowanych
  • Dieta przez hibernację
  • Jest i lepiej, i gorzej
  • Alfabet dbających o linię cz.1
  • Wyznania nałogowego odchudzacza
  • Teraz wiem, co robić, i nie tyję
  • Wyczyn zastąpiła radość
  • więcej w tym wydaniu

Teraz wiem, co robić, i nie tyję

Superlinia, 11/2009; 26-28
  • Przed, fot. zbiory prywatne
  • Przed, fot. zbiory prywatne
więcej zdjęć
Nie jestem typem zawistnika, ale jednego zawsze ludziom zazdrościłam – szczupłej sylwetki! Choć prowadziłam aktywny tryb życia, wciąż tyłam. Próbowałam też wielu drastycznych diet, które kończyły się efektem jojo i tylko pogłębiały problem. Dopiero diagnoza wskazująca, że mam niedoczynność tarczycy, i terapia hormonalna wraz ze zdrową dietą sprawiły, że odzyskałam nadzieję i schudłam!

modelka: nasza Czytelniczka Blanka

wiek: 26 lat

wzrost: 160 cm

waga: 69 kg

biust: 103 cm

talia: 91 cm

biodra: 104 cm

Moje kłopoty z nadwagą zaczęły się w okresie dojrzewania. Gdy miałam 13 lat, w ciągu jednego roku przytyłam 10 kg. Ponieważ nikt w rodzinie nie miał problemów z nadwagą, mama zmartwiła się i poszła ze mną do lekarza. On jednak zignorował problem i stwierdził, że z tego wyrosnę. I faktycznie rosłam, tylko nie w tym kierunku, o którym myślał lekarz – bo głównie wszerz. Z każdym rokiem przybywało mi kilka nowych, zbędnych kilogramów.

Przeprosiny z fitness klubem

Jako nastolatka nie przepadałam za sportem, ale kiedy zauważyłam, że wciąż tyję, przeprosiłam się z fitness klubem. Najpierw zakochałam się w siłowni. Potem uznałam, że jest ona zbyt monotonna i zapisałam się na aerobik. To było kilka lat temu, ale miłość do aerobiku pozostała. Chodzę na zajęcia regularnie, dwa razy w tygodniu. Lubię aerobik, bo mogę spotkać się z koleżankami, a potem tak przyjemnie poplotkować w saunie! Oprócz aerobiku, chodzę jeszcze na step i latino.

Światełko w tunelu

Pomimo dość aktywnego trybu życia szybko przybierałam na wadze. W maju 2008 r. brałam ślub i – jak każda panna młoda – chciałam wyglądać wyjątkowo. Włożyłam wiele wysiłku w ćwiczenia i dietę, ale w trzy miesiące schudłam tylko 5 kilo. W dniu ślubu ważyłam 82 kg. Po ślubie ćwiczyłam zdecydowanie mniej, a więcej jadłam. W listopadzie 2008 roku moja waga doszła do 90 kg przy wzroście 160 cm. Kondycję miałam dobrą, ale czułam się jak „spaślak”. I wtedy pojawiło się światełko w tunelu. Moja przyjaciółka, która też miała problemy z nadwagą, udała się w związku z tym do endokrynologa. Okazało się, że ma hiperprolaktynemię, czyli nadmierne wydzielanie prolaktyny.

Cud dobrej diagnozy

Kiedy dowiedziałam się o wynikach badań koleżanki, zadałam sobie pytanie – może i ze mną  jest coś nie tak? Trafiłam wtedy do cudownej pani doktor endokrynolog, która wysłała mnie na badania. Moje wyniki wskazywały na to, że mam niedoczynność tarczycy. To była jedna z ważniejszych przyczyn ciągłego tycia!

Moja jedyna szansa

Rozpoczęłam kurację hormonalną. Uświadomiłam sobie, że to moja jedyna szansa na szczupłą sylwetkę. Oprócz brania hormonów, zadbałam o zdrową dietę i uprawianie sportu. Do maja zrzuciłam 18 kg. Potem waga stanęła na kilka miesięcy. I znów pani doktor znalazła dla mnie ratunek. Zaleciła mi dietę proteinową, po której natychmiast waga zaczęła spadać. Teraz ważę 69 kilo. To mój największy sukces w odchudzaniu. Przestrzegam kilku zasad: piję dużo wody, jem 5 razy dziennie i unikam fast foodów, dużo ćwiczę (aerobik, squash, badminton, basen, rowerek stacjonarny). Teraz wiem, że popełniałam wiele błędów żywieniowych, co wraz z chorobą tarczycy przyczyniło się do nadwagi. Ale zmieniłam styl życia i jestem szczęśliwa, choć mam do zrzucenia jeszcze około 10 kilogramów.

Sprzymierzeńcy odchudzania

  • Squash. To bardzo łatwy do nauczenia, a jednocześnie wymagający dużego wysiłku sport. Jest też doskonałą okazją do aktywnego spędzania czasu z bliskimi. Namówiła mnie na to moja znajoma. Razem z naszymi mężami trenujemy w parach.
  • Endokrynolog. Za przykładem koleżanki, która miała nadwagę spowodowaną zaburzeniami hormonalnymi, poszłam do endokrynologa. Okazało się, że mam niedoczynność tarczycy. Terapia hormonalna wraz z dietą i ćwiczeniami przyniosła efekt.
  • Aerobik. Kilka lat temu zakochałam się w aerobiku. Podoba mi się, bo to sport towarzyski i sprawia mi mnóstwo przyjemności. Na ćwiczenia chodzę razem z przyjaciółkami, regularnie dwa razy w tygodniu.

***

1. Zauważona na co dzień

Kurtka 179 zł, bluzka 119,90 zł, dżinsy 79 zł C&A; botki 199 zł, Street; naszyjnik 49,90 zł, kolczyk 19,90 zł, I am; pierścionek 14,90 zł, SIX; pasek 59 zł, Monton; torebka 139 zł, Wallis

2. Nowocześnie

Sukienka 79,90 zł, H&M; pas 99 zł, Monton; buty 349 zł, torebka 229 zł, Nine West; bransoletka 24,90 zł, naszyjnik 79,90 I am; szal 49,90 zł, Wallis

3. Intrygująco i seksownie

Futro 469,90 zł, bolerko (okładka) 119,90 zł, bluzka 189,90 zł, Wallis; spódnica 79,90 zł, H&M; kozaki 149 zł, Street; naszyjnik 24,90 zł, klipsy 19,90 zł, I am

***

zdjęcia: Dominika/LA VUE, stylizacja i makijaż: Katarzyna Misiak, fryzura: Agnieszka Jońska, salon Beaty Potocznej Corte del Sole.

Dziękujemy przedstawicielom ZTM przy węźle komunikacyjnym Młociny w Warszawie za udostępnienie plenerów do zdjęć.

Dodaj komentarz

Komentarz
Podpis
Email
(nie zostanie wyświetlone, tylko do wiadomości redakcji)
 

Superlinia.pl © 2012 | Polityka prywatności

  • O nas|
  • Diety|
  • Ćwiczenia|
  • Kontakt