25 kwietnia
Dziś jest niedziela, a ja zaczynam odchudzanie. Ważę... No właśnie, nie wiem, ile. Miałam zacząć od poniedziałku, ale po przeczytaniu „SuperLinii” jestem podekscytowana, więc wykorzystuję tę energię i zaczynam dziś. Odchudzałam się już z tysiąc razy, a zgłoszeń na konkurs wysłałam chyba z 5. Albo teraz się uda, albo na zawsze porzucę to zajęcie nałogowego odchudzacza.
30 kwietnia
Dziś rano dokonałam oficjalnego ważenia i mierzenia, a wyniki są następujące:
Waga: 106,2 (słoniątko zaraz po urodzeniu waży około 110 kg, więc moją wagę można porównać do wagi takiego maleństwa)
Obwód pasa: 109 cm
Obwód bioder: 127 cm
Rozmiar ubrań: 54/56
Zmierzyłam sobie też poziom tłuszczu w organizmie i okazało się, że jest go 44,5%. Dla osoby w moim wieku powinno być około 22%. O zgrozo, jak ja znowu mogłam dopuścić do takiej wagi :(
4 maja
Ograniczyłam jedzenie do 800–1000 kalorii. Co chwilę piję wodę mineralną, żeby oszukać żołądek. Jestem dzielna, dziś 5. dzień i na pewno zaliczę go do udanych. Ufff... Jak na razie ani razu nie zgrzeszyłam, choć było ciężko. Wieczorem sprzątałam kuchnię, a tam było pełno resztek z obiadu: ziemniaczków, pysznego mięska. Nawet kalafiorek polany bułeczką wyglądał strasznie apetycznie.
6 maja
Dziś dokonałam pierwszego ważenia od początku odchudzania. Minus 4,5 kg w tydzień. Jak tak dalej pójdzie, będę musiała w lecie kupić sobie dwuczęściowy strój kąpielowy. Waga: 101,7 i ani grama więcej. Wiem, że na początku szybkie tempo chudnięcia jest naturalne. Organizm nie przestawił się jeszcze na tryb oszczędzania energii i wszystkie procesy metaboliczne zachodzą w normalnym tempie. Jako pierwsze straciłam rezerwy węglowodanowe, a konkretnie zmagazynowany w mięśniach i wątrobie glikogen. Cząsteczki tego wielocukru wiążą wodę, dlatego pierwsze zlikwidowane kilogramy to tylko odwodnienie. Wskazówka wagi spada, ale nie znaczy to, że schudłam. By „dobrać się” do zapasów tłuszczu, mój organizm potrzebuje jeszcze tygodnia albo dwóch.
10 maja
Dziś zaczyna się mój trzeci tydzień na diecie. Na razie idzie super. Spodnie zrobiły się luźniejsze. Waga idzie w dół. Dziś odnotowałam kolejny spadek o 2,8 kilograma. Ważę 98,9.
18 maja
To niesprawiedliwe! Kiedy człowiek chudnie, a nie ćwiczy – znikają zarówno mięśnie, jak i tłuszcz. Kiedy jednak zaczynamy tyć i nie ćwiczymy, zyskujemy jedynie tłuszcz. Uzyskanie masy tłuszczowej jest o wiele łatwiejsze niż mięśniowej. Zaopatrzona w taką wiedzę, każdą wolną chwilę wykorzystuję na ćwiczenia. Oglądając telewizję, kładę się na podłodze i ćwiczę brzuszki.
31 maja
Dzisiaj mam pierwszy kryzys. Czuję się taka głodna, że zjadłabym konia z kopytami. Póki co trzymam fason – 1000 kcal i nic więcej. Muszę wytrzymać jeszcze jakieś dwie godziny do kolacji. Dziś zjem dwie kromki chrupkiego chleba, liść sałaty, cieniutki plasterek polędwicy sopockiej, pomidor, ogórek i duuużżżooo cebuli (bez smarowania masłem!). Całe 150 kcal.
5 czerwca
Od kiedy zaczęłam się odchudzać, czytam bardzo dużo różnych publikacji o zdrowym stylu życia. Dziś znalazłam artykuł o najczęściej popełnianych błędach żywieniowych. Za każdy mogłabym sobie przyznać maksymalną liczbę punktów. Nic dziwnego, że całe życie mam problemy z nadwagą.
8 czerwca
Waga spada jak szalona. Dziś odnotowałam 94,4 kg. Spodnie, które były bardzo obcisłe, aż guzik wrzynał mi się w brzuch, teraz są za luźne. Coraz więcej ludzi zauważa, że schudłam. Właśnie robiłam porządki w szafie i znalazłam dżinsy, w które wchodziłam w 1997 roku (obwód w pasie 80 cm). Dziś miałam straszną ochotę na ryby. Ale ryby to samo zdrowie!
15 czerwca
Dziś stanęłam na wadze i pomimo rygorystycznego przestrzegania diety, wskazówka ani drgnęła. Minął tydzień, a ja nie schudłam ani grama... Od początku odchudzania czytam etykiety na produktach spożywczych z takim samym zapałem, jak nowy numer „SuperLinii”. Staram się nie kupować tego, co w przeważającej części ma cukry proste. Bo kiedy zjadłabym coś takiego, cukier zostałby szybko wchłonięty, dotarł do mojej wątroby, a ona przekazałaby organizmowi wiadomość – zamień cukier w tłuszcz, jeśli nie możesz go natychmiast wykorzystać jako źródła energii! A ja chcę się pozbyć nadmiaru tłuszczu, dlatego czytam etykiety.
18 czerwca
Powoli tracę chęci. Waga stoi w miejscu... Mam ochotę zjeść coś dobrego: kawałek czekolady, batonik... Ale nie dam się! Fakt, iż przez lata objadałam się bezkarnie, powoduje, że teraz nie potrafię oddzielić uczucia pragnienia od uczucia głodu. Tak na prawdę jem, bo chcę zaspokoić pragnienie. Dobra informacja jest taka, że ośrodek pragnienia w mózgu nie widzi różnicy pomiędzy pozbawioną kalorii wodą, a wysokokalorycznym napojem gazowanym.
26 czerwca
Pokonałam kryzys. Waga 89,8. Hitem w moim odchudzaniu stały się omlety. Wcinam je 3 razy w tygodniu na śniadanie. Omlet syci mnie na minimum 3 godziny.
30 czerwca
Postanowiłam codziennie rano pić wodę z łyżką miodu i cytryną. W internecie przeczytałam, że świetnie reguluje metabolizm, oczyszcza jelita, uodparnia i przeciwdziała zaparciom.
7 lipca
Wczoraj była pełnia księżyca. Kolejne 14 dni matka natura jest ze mną. Podobno gdy księżyc zaczyna robić się coraz mniejszy, to najlepszy moment na wszystkie zabiegi odchudzające, antycellulitowe, oczyszczające. Dieta jest bardziej skuteczna, gdyż mamy mniejszy apetyt. Dziś moja waga to 83 kg. Włączyłam do odchudzania rower. Trzy razy w tygodniu jeżdżę do pracy rowerem – w jedną stronę około 17 km.
22 lipca
Schudłam blisko 26 kilogramów. Już nie jestem otyła. Obliczyłam sobie wskaźnik BMI, dziś wynosi on 29,13, czyli mam nadwagę. Na początku była to liczba 39,5, co oznaczało, że mam otyłość II stopnia. Moja prawidłowa waga to 53,8–67,2 kg.
31 lipca
To już koniec. Dziś wysyłam do „Super Linii” kupon numer 2 . Podsumowanie moich osiągnięć: obecna waga 74,8 kg. Ubytek: -31,4 kg. Postanowiłam nie spoczywać na laurach i odchudzać się dalej, aż do wagi 58 kilogramów.
Karolina
Dodaj komentarz
Komentarze
-

Moje gratulacje.Ja z kazdym dniem robie sie grubsza . 10 mies. temu rzucilam palenie i stosuje wszystko tylko jestem malo konsekwetna i szybko sie zalamuje a moja waga idzie ciagle do gory. z wagi ktora sie ciagle wachala w granicach 55 do 57 dzisiaj zrobilo sie 70 i tak naprawde nie wiem skad . od poczatku rzucenia palenia staram sie jesc mniej i mniej kalorycznie .Juz sie zalamuje i szukam co jeszcze wyprobowac.
~Daniela 2011-06-25 21:23:25
-

Gratuluje!!!!!
~Kaska 2011-01-19 12:13:39




