Bombardowana bajecznie kolorowymi opakowaniami, karmiona reklamami, wabiona cenami spadającymi w mgnieniu oka, jak zaczarowana poruszasz się od jednego sklepu do drugiego. Coraz bardziej wierzysz, że kolejna para butów albo nie wiadomo który komplet koronkowej bielizny (i to w mniejszym rozmiarze niż potrzebujesz!), sprawią, że poczujesz się szczęśliwsza, a twoje życie nabierze wreszcie sensu. Choć twoje dochody odbiegają na niekorzyść od średniej krajowej, i raczej nie masz większej szansy dołączyć do finansowej elity, znajdujesz usprawiedliwienie dla nawet najbardziej absurdalnych zakupów. Czy w tym opisie odnalazłaś siebie? Jeśli tak, to uważaj!
Obsesja
Niekontrolowane zakupy mogą stać się nałogiem – podobnie jak uzależnienie od internetu, seksu, alkoholu, narkotyków, papierosów czy obsesyjnego jedzenia. Zakupoholiczka kupuje nie dlatego, że akurat konkretnej rzeczy potrzebuje, ale po prostu dla samego kupowania. Nie przyznaje się do swojej słabości, nie tylko przed rodziną, przyjaciółmi, ale także przed samą sobą. Bagatelizuje problem. Najpierw wchodzi do sklepu, by choć przez chwilę poprawić sobie humor, rozładować stres i uśmierzyć codzienne lęki. Wkrótce okazuje się, że każdy pretekst, by wyjść na zakupy, jest dobry. Już nie szuka okazji do buszowania po półkach sklepowych – po prostu buszuje. Po pewnym czasie sama myśl o tym, że nic ostatnio nie kupiła, wywołuje w niej takie uczucia, jakby była „na głodzie”. Jej myśli krążą wyłącznie wokół reklam, promocji i wyprzedaży produktów, których wcale nie potrzebuje, ale to nie jest teraz istotne. Wydaje się jej, że ze sklepowych półek i wystaw słyszy uwodzicielski szept: „Kup mnie, będziesz szczęśliwsza”.
Iluzja
Dla zakupoholiczki codzienna rundka po sklepach, oglądanie, wypróbowywanie, przymierzanie i w końcu kupowanie staje się najważniejszą sprawą w życiu. Wszystkie inne zajęcia schodzą na drugi plan. Liczą się tylko zakupy i związane z nimi emocje. Najbliżsi stają się coraz dalsi. Zakupy „łatają” każdą nieprzyjemność. Dzięki nim wszystko wydaje się ładniejsze, lepsze… To oczywiście iluzja. Po wyjściu ze sklepu pozostają te same kłopoty, a nawet są większe, bo finansowe. Problem polega na tym, że tak naprawdę kupujemy marzenia, chcemy wierzyć, że dzięki kosmetykom, ubraniom czy biżuterii, które reklamuje ulubiona aktorka czy modelka, będziemy równie zmysłowe jak ona. Staramy się kupić coś, co da nam poczucie, że jesteśmy atrakcyjniejsze niż nam się wydaje w rzeczywistości. Nowoczesne centra handlowe z sączącym się z głośników szumem morza czy relaksującą muzyką stają się azylem przed złem świata. Mogą stać się ucieczką od szarej codzienności, samotności czy od lęku przed byciem z drugim człowiekiem. Nadmierne zakupy stają się antidotum na problemy z przyjaciółką czy dodatkowe centymetry w biodrach.
Nałogowe cykle
Euforyczny nastrój zakupoholiczki mija tuż po opuszczeniu sklepu. Pojawia się niewyobrażalne poczucie winy. Obiecuje sobie, że już nigdy nie będzie taka bezmyślna. I udaje się jej to aż do chwili, gdy stanie na progu następnego sklepu, wobec kolejnej superpromocji czy jeszcze bardziej kuszących wyprzedaży. Każda nadarzająca się okazja może sprawić, że straci kontrolę. Kołowrotek uzależnienia rozkręca się na nowo. „Zakupomanka” bierze kolejny kredyt, pożycza od kogo się da, wydaje pieniądze przeznaczone na rachunki. Warto wiedzieć, że karty kredytowe wzmacniają uzależnienie od kupowania. Kiedy nie widzimy realnie wydawanych pieniędzy, nie czujemy straty. Aż do chwili, gdy trzeba zwrócić dług.
Warto też pamiętać o tym, że kupowanie jakiegoś drobiazgu tylko po to, by poprawić sobie samopoczucie, nie jest niczym złym. Pod warunkiem, że nie zmieni się to w zwyczaj nieograniczonego kupowania wyłącznie dla przyjemności ogromnej liczby przedmiotów, które zamiast cieszyć, wpędzają w coraz większe poczucie winy.
MW i WZ jako lekarstwo
Żyjemy w czasach, w których zakupy się celebruje. Pisarz Francis Scott Fitzgerald już ponad siedemdziesiąt lat temu żartował, że z powodu rosnącej rzeszy wyznawców kupowanie staje się największą religią na świecie. Na Zachodzie tzw. obsessive shopping traktuje się jak chorobę. Leczy się ją, stosując psychoterapię albo leki prozacopodobne.
Rebeka Bloomwood, zadłużona po uszy bohaterka książki Sophie Kinselli „Świat marzeń zakupoholiczki”, każdą wolną chwilę spędza na zakupach. Uważa, że równie przyjemnych doznań doświadcza się tylko podczas miłosnych uniesień. W czasopiśmie finansowym doradza innym, jak inwestować pieniądze, a sama ma tyle debetów, że pensja nie wystarcza jej nawet na minimalne wpłaty wymagane przez bank. Ojciec podpowiedział jej, że z finansowego dołka są tylko dwa wyjścia: metoda MW, czyli Mniej Wydawać albo WZ, czyli Więcej Zarabiać.
Walcz drobnymi kroczkami...
• POMYŚL, w jakich sytuacjach robisz ZBĘDNE zakupy – w dołku po kłótni
z partnerem? Gdy nie układa ci się w pracy? Zbadaj, jakie pozamaterialne potrzeby zaspokaja ci nałogowe kupowanie.
• Wybieraj się „na miasto” tylko wtedy, kiedy musisz. Przed wyjściem do sklepu zrób listę rzeczy, które są ci potrzebne na dziś – jedzenie, prasa etc. Omijaj centra handlowe i dzielnice z butikami, nie umawiaj się z koleżankami na „łowy”.
• Karty kredytowe zostawiaj w domu. Płacenie nimi nie boli tak, jak wydawanie gotówki – nie widać, że jej ubywa.
• Wyznacz sobie cel, np. wymarzoną wycieczkę, odkładany remont mieszkania, profesjonalną kurację odchudzającą, roczny karnet na siłownię. Widząc przed sobą realistyczne i sensowne zadania, łatwiej oprzesz się pokusie kupowania na oślep.
• Przynajmniej 2-3 razy w tygodniu sprawdzaj stan swojego konta – uważnie czytaj wyciągi z poszczególnych operacji: to lekcja gospodarności, która ostudzi nieco twoją rozrzutność.
29 listopada – Dzień Bez Zakupów
Święto to zainaugurował w 1992 r. Kanadyjczyk Ted Dave – pracownik reklamy, który chciał wyrazić sprzeciw wobec presji mediów na ludzi zniewolonych obsesją konsumpcji. Jego motto „Już dosyć!” trafiło do odbiorców w wielu krajach. Ideę Dnia Bez Zakupów wspierają antyglobaliści i zakupoholicy, którzy chcą zerwać z uzależnieniem.
Anonimowi Zakupoholicy
Naukowcy uznali zakupoholizm za zaburzenie psychiczne. Występuje ono dziewięć razy częściej u kobiet niż u mężczyzn. Kobiety nałogowo kupują przede wszystkim ubrania, kosmetyki, buty i biżuterię, czyli przedmioty związane z atrakcyjnym wizerunkiem. Mężczyźni wybierają symbole prestiżu i władzy – telefony komórkowe, notebooki oraz sprzęt sportowy. W USA istnieje ponad pięćset klubów dla osób uzależnionych od zakupów. W Polsce takie grupy jeszcze nie istnieją, ale to już tylko kwestia czasu.
Test: Czy twój świat kręci się wokół zakupów?
1. Czy zdarza ci się dokonywać zakupów po to tylko, aby na chwilę zapomnieć o smotności i złym samopoczuciu?
2. Czy często kupujesz niepotrzebne rzeczy pod wpływem reklam i promocji?
3. Czy często robisz zakupy sama i traktujesz je jako swoje „grzeszki”?
4. Czy zdarza ci się dokonywać impulsywnych zakupów kosztem ograniczenia wydatków na rzeczy najbardziej potrzebne?
5. Czy masz w szafie dziesiątki ubrań, których nigdy nie założyłaś?
6. Czy nadmierne wydatki mają negatywny wpływ na twoje życie?
7. Czy kiedy nie kupujesz, czujesz się zdenerwowana?
8. Czy po krótkotrwałej radości z zakupu szybko pojawia się u ciebie poczucie winy?
9. Czy często zdajesz sobie sprawę, że nie potrzebujesz wielu rzeczy, ale przymus kupowania wygrywa?
Jeśli na większość z pytań odpowiedziałaś twierdząco – uważaj! Powinnaś zgłosić się do psychoterapeuty. W Polsce zakupoholizm nie został jeszcze wpisany na listę chorób, więc NFZ nie refunduje leczenia.



