• Blogi
  • Ćwiczenia
  • Diety
  • Kluby puszystych
  • Listy
  • Metamorfozy
  • Moda
  • Psychologia
  • Inne
    • Anoreksja i bulimia
    • Nadwaga/otyłość
    • Ośrodki odchudzania / SPA
    • Pomiary masy ciała
    • Preparaty odchudzające
    • Pytania i odpowiedzi
    • Zabiegi odchudzające

Czerwiec nr 6/2012
  • Wydania online
  • Najnowszy numer
  • Prenumerata
  • Kontakt

W tym wydaniu również

  • Zdradliwy powab cukru
  • Dieta słodka bez słodyczy!
  • Precz, pyszna pokuso
  • Ewa Telega: Organizm sam mi dyktuje, co mam jeść
  • Harmonia i równowaga
  • Gwiazdorskie sposoby na płaski brzuch
  • Bieganie – moja miłość
  • 6 powodów, by zacząć biegać
  • Do trzech razy sztuka
  • Wielka moc małego ziarna, czyli dieta lniana
  • więcej w tym wydaniu

Do trzech razy sztuka

Superlinia, 10/2009; 24-25
  • 14kg w dół!
  • Przed, fot. zbiory prywatne
więcej zdjęć
Trzy razy brałam udział w Konkursie „Chudnij z nami”. Dwie pierwsze próby nie powiodły się. Zamiast schudnąć, przytyłam i mając 52 lata ważyłam 100 kilogramów! Do odchudzania zmobilizowała mnie choroba ojca i... przykre słowa znajomej.

Mam jeszcze w domu zdjęcie, na którym stoję, trzymając w rękach numer „SuperLinii”. Wysłałam je kiedyś z kuponem na rozpoczęcie konkursu. Ważyłam wtedy 85 kilo. Nie udało się. Zamiast tego w ciągu kolejnych 10 lat znacznie przytyłam. Z powodu nadmiaru kilogramów bolały mnie stawy, puchły nogi, miałam wysoki cholesterol. Przestałam więc używać cukru, jadam tylko ciemne pieczywo, ograniczyłam tłuszcze, zapomniałam o smaku masła i śmietany. Mimo to nie schudłam, a tylko przestałam tyć. Patrząc na mojego chorego ojca, który jest otyły i między innymi z tego powodu „wysiadły” mu stawy, serce, i cały układ krążenia, powstały żylaki i straszne owrzodzenia podudzi, doszła cukrzyca i wiele innych schorzeń, zaczęłam przygotowywać się psychicznie do walki ze swoją otyłością. Każde spotkanie z ojcem mobilizowało mnie jeszcze bardziej. Moja rodzina, córki i mąż też bardzo prosili, żebym coś wreszcie zaczęła ze sobą robić, by schudnąć. Mąż przypomniał mi nawet, że kiedyś obiecałam mu odchudzić się, jeśli on rzuci palenie. Nie pali już 10 lat, a ja wciąż byłam otyła. Mama radziła, żebym przestała jadać kolację, ale najbardziej dramatycznie brzmiał głos mojego taty: „Ratuj się”! To nie była tylko prośba, ale przestroga.

Jesteś silna, dasz radę!

Stopniowo narastała we mnie decyzja, żeby coś wreszcie ze sobą zrobić. Najpierw zaczęłam wczytywać się w listy osób, którym udało się zrzucić nadwagę. Przypomniałam sobie rady psychologów, przygotowałam zestawy ćwiczeń i przepisy na dania bez tłuszczu. Postanowiłam też jeszcze raz wziąć udział w Konkursie „Chudnij z nami”. Rozpoczęłam w ten sposób wielkie odchudzanie. Do teoretycznego przygotowania zdobytego dzięki „SuperLinii” dorzuciłam też własną strategię. O tym, że zaczęłam odchudzanie, powiedziałam wszystkim znajomym, koleżankom w pracy, dyrekcji, całej mojej rodzinie. I oczywiście lekarce, do której już wstydziłam się chodzić (tyle razy mówiła, że powinnam schudnąć!). W ten sposób zamykałam sobie drogi ucieczki, czyli przerwanie diety i odchudzania. To było jak rozkaz dla samej siebie: „Działaj, jesteś silna, dasz radę!”.

Im gorzej, tym lepiej

Jedna z koleżanek skomentowała tę moją decyzję tak: „To już nie pierwszy raz”! Poczułam wtedy złość. Nie chciałam, żeby ktoś wyśmiewał się z mojego postanowienia. Ale słowa tej koleżanki wyzwoliły we mnie większą siłę. Zaczęłam jeszcze skuteczniej działać. Im bardziej pozytywnie myślałam, tym łatwiej znosiłam kolejny dzień na diecie. Codziennie wypijałam 2 litry płynów, w tym zieloną herbatę. Jadłam warzywa i nabiał, odrzuciłam zupełnie pieczywo, mąkę, cukier, makarony i ziemniaki. Dbałam przede wszystkim o to, żeby nie odczuwać głodu. Przyznaję, że pierwszy tydzień odchudzania był bardzo trudny. Może to z powodu toksyn, które podczas diety uwalniał mój organizm. Bolała mnie głowa, byłam osłabiona i senna. Starałam się więc wtedy częściej odpoczywać. Mój mąż, choć jest szczupły, postanowił mnie wspierać i jadł to wszystko, co ja, czyli dania zdrowe i niskokaloryczne z mojej listy.

Po tygodniu zauważyłam, że waga zaczyna spadać szybko. W ciągu 50 dni schudłam 10 kilo. Jednocześnie wklepywałam w ciało balsamy spalające tkankę tłuszczową i ujędrniające. Każdego dnia stawałam na wadze i nie mogłam uwierzyć w to, co się działo. Tyle lat próbowałam schudnąć, aż tu nagle, w ciągu 3 miesięcy tak znaczny ubytek wagi! Niesamowite. Schudłam 14 kilogramów.

Koniec dyktatury kubków smakowych

Znajomi zadają mi pytanie, w czym tkwi sekret mojego odchudzenia. Myślę, że w konsekwentnym przestrzeganiu pewnych zasad. Prawdopodobnie pomogło mi też to, że zupełnie zrezygnowałam z alkoholu.  Powtarzałam sobie wciąż: „Jesteś silna”. Byłam z siebie dumna, choć tyle pokus czyhało wokół. Ciasta imieninowe, torty, imprezy, obiadki u rodziców. Wciąż miałam okazję ćwiczyć wolę. Niektórzy współczuli mi, że muszę rezygnować z tylu przyjemności, a ja uśmiechałam się, popijając wodę mineralną. Czułam się wolna. Kubki smakowe przestały mną rządzić.

Ratuj się, dziecko!

Cała rodzina namawiała mnie do odchudzania. Mąż przypomniał mi, że kiedyś obiecałam mu to, jeśli on rzuci palenie. Nie pali już 10 lat, a ja nadal byłam otyła. Mama radziła, żebym przestała jadać kolację. Córki martwiły się, widząc, z jakim trudem się poruszam, jak płaczę z bólu, bezsilności i złości. Ale najbardziej dramatycznie brzmiał głos mojego taty: „Ratuj się!”. To nie była tylko prośba, ale przestroga.

Cieszę się, że wzięłam udział w konkursie. Do trzech razy sztuka. Schudłam nawet więcej, niż planowałam. Zdaję sobie sprawę, że oprócz mojej osobistej strategii i wiedzy na temat odchudzania, pomogło mi wsparcie najbliższych i przyjaciół. Jestem im bardzo wdzięczna za pomoc w dojrzewaniu do decyzji, za doping „na trasie” i wspólną radość „na mecie”. Dziękuję też redakcji „SuperLinii”. W napisanym kiedyś, niewysłanym liście nazwałam was przyjaciółką. Bo przyjaciel, to ktoś, kto daje cenne rady, dobrze ci życzy, z kim czujesz się dobrze i odnajdujesz siebie. „SuperLinio”, jest w tobie siła, która daje innym nadzieję potrzebną do podejmowania ważnych decyzji. Halina

Dodaj komentarz

Komentarz
Podpis
Email
(nie zostanie wyświetlone, tylko do wiadomości redakcji)
 

Superlinia.pl © 2012 | Polityka prywatności

  • O nas|
  • Diety|
  • Ćwiczenia|
  • Kontakt